Życie to sztuka kompromisu. Szczególnie, gdy ogranicza nas przestrzeń naszego mieszkania. My wzięliśmy kompromis za rogi i postanowiliśmy postawić na swoim. Zobaczcie, w jaki sposób udało nam się zmieścić życie całej naszej rodziny w małym mieszkaniu, które na dodatek nie do końca jest ustawne.

Oczywiście wielkość mieszkania jest pojęciem względnym – dla jednego nasze 63 metry kwadratowe będą ziemią obiecaną, dla kogoś innego nawet 150 metrów może okazać się za małe. Nasze mieszkanie było idealnie skrojone dla dwóch osób. Jednak odkąd zostaliśmy rodzicami, nasza przestrzeń drastycznie się skurczyła a my musieliśmy wykombinować, co zrobić, żeby nie wchodzić sobie na głowę. Zanim pokażemy wam nasze rozwiązania, dzięki którym udało nam się zaoszczędzić sporo miejsca, musimy wam wyjaśnić, że faktycznej przestrzeni użytkowej mamy może z 50 metrów kwadratowych. Pozostały metraż został zjedzony przez wiatrołap, który służy nam również za przedpokój oraz właściwy przedpokój, który jest strasznie długi i średnio ustawny.

NAIM MU-SO

Być może tego nie wiecie, ale kiedyś, zanim Helut & Hanut Spółka z Zerową Odpowiedzialnością zostały usankcjonowane przez nasze łóżkowe wygibasy, ich pokój był pomieszczeniem studyjnym, w którym powstawały moje muzyczne wypociny. Sprzętu i nagłośnienia było dużo, łącznie z solidnym systemem referencyjnym, który służył mi również jako główny sprzęt grający w domu. Gdy zabieraliśmy się za remont mieszkania kilka lat temu, wiedzieliśmy, że cały sprzęt studyjny musi zniknąć, bo nie będzie dla niego miejsca. Wtedy też podjąłem decyzję, że sprzęt audio w salonie również pójdzie pod młotek a w zamian wyszukam jakiś sensowny mały sprzęt grający, który będzie współpracował bezprzewodowo z naszymi telefonami.

Po wielu dniach sprawdzania wszystkich możliwych opcji, mój wybór padł na Naim Mu-so. Jarałem się, jak dziki rex, bo sprzęt nie dość, że fantastycznie brzmiał, to jeszcze przepięknie wyglądał. Mu-so faktycznie łączy minimalistyczne wzornictwo z bardzo dobrym, selektywnym brzmieniem. To niesamowite, że z takiego małego klocka wydobywa się tak potężny i głęboki dźwięk. Równie niesamowite jest to, że Naim Muso waży aż 13 kg!

Muzykę z Naim Muso można odtwarzać na wiele sposobów: jest AirPlay dla apple’owców, jest i Bluetooth dla osób spoza jabłkowego ekosystemu. Poza tym można wpiąć się za pomocą kabla analogowego (złącze minijack, czyli tego, którego macie w słuchawkach), kabla optycznego (to ten, co tak fajnie świeci na czerwono) lub USB. Dodatkowo na pokładzie znajdziecie Spotify Connect (streamowanie bezpośrednio z serwerów Spotify do Mu-so z pominięciem telefonu, tabletu lub kompa) oraz obsługę radia z netu, więc każdy na bank znajdzie jakieś wyczesane disco polo dla siebie.

Mógłbym wam wiele napisać o charakterystyce brzmieniowej tego urządzenia, ale umówmy się – 80% naszych czytelników stanowią kobiety. A wiadomo, jak to z wami, kobietami jest – zdania typu: jasność czy koloryzacja kojarzą wam się z działem beauty a nie z brzmieniem. Więc powiem wam tak: jeśli szukacie bezkompromisowego rozwiązania audio do swojego mieszkania i zależy wam na małych gabarytach – bierzcie Mu-so w ciemno! A jeśli macie mikroskopijne mieszkanie i szukacie czegoś jeszcze mniejszego, to niedawno na rynku pojawił się jego mniejszy (i tańszy) brat Mu-so Qb, który ma wszystkie opcje starszego brata, podobno również wyrywa z butów pod względem brzmienia i zdobywa wysokie noty w testach serwisów Hi-Fi.

ŁÓŻKO VOX

Z tym łóżkiem to jest mega zabawna historia, bo przed remontem nigdy nie myśleliśmy o takim rozwiązaniu. Wprawdzie wiedzieliśmy zawsze, że chcemy spać komfortowo, ale nasze zainteresowania obracały się w kręgu w miarę wygodnych, rozkładanych kanap, które wpasowałyby się w klimat naszego mieszkania. Aż któregoś dnia zobaczyliśmy łóżko w salonie VOX. I się w nim zakochaliśmy. To łóżko zmieniło całą naszą koncepcję salonu, bo chociaż jest ono olbrzymie, to łączy w sobie wiele rozwiązań, które oszczędzają miejsce:

– wszystkie nasze książki znalazły swój nowy dom na półkach umieszczonych za wezgłowiem, dzięki czemu nie musieliśmy kupować dedykowanej biblioteczki

– za wezgłowiem znajduje się olbrzymi schowek, który pomieścił wiele naszych niepotrzebnych na codzień rzeczy – odpadła konieczność kupowania dodatkowych mebli

– w dnie lóżka na całej jego powierzchni znajduje się olbrzymia skrzynia, która połknęła resztę naszych niepotrzebnych na codzień rzeczy

– na całym obrysie łóżka również znajdują się półki, które po wypełnieniu książkami lub innymi rzeczami podkreślają wyjątkowy charakter tego mebla

– dodatkowo zamontowaliśmy w łóżku nasze kino domowe, o którym więcej za chwilę.

I wiecie co? Zakup tego łóżka był mistrzowską decyzją. Nie wyobrażamy sobie przesiadki na zwykłą, rozkładaną sofę. Sama budowa łóżka otwiera wiele możliwości aranżacyjno – dekoracyjnych, które jeszcze bardziej mogą uatrakcyjnić wygląd tego mebla. My zdecydowaliśmy się na zawieszenie cotton – balls, które uprzyjemniają nam wieczory ciepłym światłem oraz na dodatkowe zasłony, które podkreślają nastrój intymności w łóżku. Śmieszne jest to, że wielu znajomych, którzy odradzali nam zakup tego mebla teraz chętnie się na nim wyleguje.

PROJEKTOR & EKRAN

To nieodłączny element naszego łóżka, które aż prosiło się o taki dodatek. Na co dzień nie korzystamy z telewizora, ponieważ wiecie, jak jest – w TV serwowane są same mózgotrzepy, przerywane dennymi programami lub filmami. Poza tym telewizor zabierał dodatkowe miejsce, które woleliśmy przeznaczyć na nasze zdjęcia z podróży.

Nasze centrum audio – video składa się z projektora Infocus, do którego wpięliśmy Apple TV. To była nasza pierwsza przygoda z projektorem, więc nie szaleliśmy za bardzo z wydatkiem. W Apple TV mamy zainstalowanego Netflixa oraz Showmax’a a dźwięk streamujemy bezprzewodowo z Apple TV do… Mu-so. Dzięki temu rozwiązaniu mamy dostęp do treści, które nas interesują, oglądamy je kiedy chcemy w zaciszu własnego łóżka i w dodatku bez plątaniny kabli.

To rozwiązanie ma jedną, bardzo poważną wadę – w związku z tym, że jest mega wygodnie, Kafi potrafi odpłynąć w objęcia Morfiego w ciągu kilku minut po rozpoczęciu seansu. Kiedyś nawet zdażyło jej się nie dotrwać do końca napisów początkowych.

THERMOMIX

Gdy Kafi wspominała mi o Thermomixie, moja reakcja była na maxa obojętna. Do czasu, aż usłyszałem cenę. Pomyślałem wtedy, że moja żona straciła na chwilę całkowity kontakt z rzeczywistością. Wydawać tyle kasy na… robota kuchennego? WTF, żono moja?! Kafi, jak na prawdziwą lwicę przystało, nie przejęła się zbytnio moim nastawieniem i wzięła sprawy w swoje ręce. Gdy wróciłem któregoś dnia z biura do domu, zobaczyłem jej szelmowski uśmiech na twarzy i od razu wiedziałem, co się wydarzyło. Teraz, z perspektywy czasu zastanawiam się, jak mogliśmy wcześniej funkcjonować bez tego urządzenia. Wiem już, że nazywanie Thermomixa zwykłym robotem kuchennym jest sporym niedopowiedzeniem, ponieważ… sam nawet nie wiem, jak to ująć. Thermomix to taki fajny koleżka, który służy ci codziennie pomocą, pomysłami na przygotowanie smacznego dania bez większego wysiłku. Przygotowanie owsianki na śniadanie sprowadza się do wrzucenia wszystkich składników, co trwa około 30 sekund. Gdy ja idę się ogarniać do łazienki, śniadanie robi się samo.

Odkąd używamy Thermomixa, jemy warzywa na parze na potęgę. Kafi wyrabia w nim nasz własny bulion, ja rozkochałem się w zupie ziemniaczanej a nasze dzieci w owsiankach. Wiadomo – to wszystko można ogarnąć bez Thermomixa, za pomocą innych narzędzi, robotów i systemów gotowania na parze, ale tu otrzymujemy wszystko w jednym, kompaktowym urządzeniu, które zabiera niewiele miejsca i mówiąc wprost – oszczędza masę czasu. Idealne rozwiązanie do małych przestrzeni i dla wszystkich, którzy cenią sobie swój czas. Polecamy!

ŁÓŻKO SLEEP & FUN

Dosyć długo zastanawialiśmy się, jak powinien wyglądać pokój naszych dziewczyn. Poświęcimy zresztą temu kilka osobnych wpisów, bo szykują się duże zmiany. Ale odkąd Hanka urosła na tyle, by móc spać samodzielnie z Helą w pokoju, wiedzieliśmy, że musimy znaleźć jakieś sensowne rozwiązanie, które nie tylko zadowoli nas estetycznie, ale pozwoli również zachować jak najwięcej miejsca w pokoju o powierzchni 12 metrów kwadratowych.

Tradycyjnie, zaczęliśmy od łóżek piętrowych, ale szybko wycofaliśmy się z tego pomysłu. Głównie dlatego, że Kafi strasznie bała się o bezpieczeństwo naszych dziewczyn. Hela ma okresy, gdy strasznie się wierci a Hanka, jak na rasowego hardcore’owca przystało, ma tendencje do wspinania się na wszystko. Ja, jak typowy facet ignorowałem obawy Kafi i patrzyłem na łóżko piętrowe jak na mebel z dużym potencjałem, ale wtedy znaleźliśmy inne rozwiązanie – łóżko z wysuwaną szufladą ze Sleep & Fun.

Jest to o tyle fajne rozwiązanie, że oferuje wygodną powierzchnię do spania a jednocześnie w ciągu dnia nie zabiera za dużo przestrzeni. Łóżko jest na tyle duże, że na chwilę obecną dziewczyny śpią razem na jednym poziomie, po przeciwnych stronach łóżka. Gdy zrobi im się ciasno, wtedy przerzucimy jedną z dziewczyn do wysuwanej części łóżka, która w chwili obecnej skrywa skarby naszych córek. Ba! Łóżko jest na tyle duże i wygodne, że wiele razy zdarzało się, że zasypialiśmy z dziewczynami, podczas nocnych prób pacyfikowania płaczącej Hanki.


I to tyle, jeśli chodzi o nasze rozwiązania, dzięki którym zaoszczędziliśmy sporo miejsca  w naszym małym mieszkaniu. Przed nami jednak kolejne wyzwanie – musimy przystosować pokój naszych dziewczyn do ich wieku. Nasze dotychczasowe rozwiązanie, czyli zestaw mebli Marsylia, chociaż piękny, nie do końca sprawdził się przy dwójce dzieci. Musimy poszukać mebli, które będą dużo bardziej funkcjonalne a jednocześnie wpasują się w małą przestrzeń pokoju dziewczyn.

Leave a Reply

7 komentarzy do "5 ROZWIĄZAŃ, KTÓRE SPRAWDZĄ SIĘ W MAŁYM MIESZKANIU"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Kasia
Gość
Kasia

Rozwiązanie z Waszym łóżkiem mistrzowskie! Mega podoba mi się ten pomysł:) miłego weekendu

Nikolina
Gość

Hej! Bardzo przydatny wpis:) thermomix posiadamy, w łóżku vox jestem zakochana, ale tylko na zdjęciach. Tzn. bardzo chciałabym je mieć, ale nasz salon ma jedynie 25 m (całe mieszkanie 61m-3 pokoje), mamy tradycyjną rogówkę, na którą nie moje juz patrzeć. Tylko zastanawiam się gdzie bedą siedzieć znajomi, bo na takim voxie to odpada. Mamy jeszcze duży stół przy którym spędzamy czas, no ale niektórzy wolą lęgnąć na czymś miękkim 😉 Kafi ratuj pomysłem 🙂

Karolina
Gość
Karolina

Co jak co, ale nie pomyslalabym o wstawieniu tego lozka do pokoju dziennego…ale z kolei jak trzeba mieć „sypialnie” w „dziennym” to lepiej się smacznie wysypiać niż rozkładać codziennie kanapę i jeszcze cierpieć katusze wstając nad ranem…

Agata Skjold
Gość

Absolutnie genialne rozwiazanie z tym projektorem ! Muszę to przekazać mojemu mężowi , bo tv służy nam tylko do Apple TV / Netflixa i zabiera mnóstwo miejsca, chociaż chowamy go w szafie 🙂 wiec projektor, ekran i to połączenie z którego nic nie rozumiem . Mam nadzieje ze mój maż skuma co ma zrobić . Przydałyby sie jakies instrukcje po angielsku bo Josh jest z Minnesoty, polski zna ale techniczny żargon średnio mu wychodzi 🙂 No jakoś ogarniemy . Plan jest 🙂 Dzięks

wpDiscuz
Nie ma więcej wpisów