To, że Indie są krajem kontrastów wie każdy, bo to taki wyświechtany frazes. Ale czy wiesz, co spokojnie zrobisz w Indiach a czego bez większych lub mniejszych konsekwencji nie zrobisz na starym kontynencie?

1. Jazda na skuterze bez kasku… z 15 miesięcznym dzieckiem w nosidle.

Ręka w górę, kto uważa to za głupotę? Ręka w górę, kto był w Indiach i nie uważa tego za głupotę? Działa to trochę tak, że w Europie czujemy się bezpieczniejsi. Mamy super drogi, bezpieczne samochody, foteliki dla dziecka, kaski i inne pierdoły, które teoretycznie utrzymują nas przy życiu w razie wypadku. Teoretycznie, bo kto jeździ po mieście 50 km/h?

A tymczasem w Indiach: nie masz luksusu posiadania bezpieczeństwa na drodze i paradoksalnie to sprawia, że jesteś bezpieczniejszy. Twoja uwaga na drodze od razu skacze razy pierdyliard  a ty ewoluujesz do gatunku, który ma oczy dokoła głowy i przewiduje sytuację na drodze z dwukilometrowym wyprzedzeniem. Warto również dodać, że średnia prędkość na drodze to 40 km/h. W UE rowerzyści jeżdżą szybciej. Pod warunkiem, że mają założony kask.

5 rzeczy, których nie zrobisz w Europie a w Indiach są codziennością

2. Lungi

Kto z was chce mieć dozgonny szacun ta.to & tamto oraz pośmiertny wpis na blogu dotyczący heroizmu, level 500? Ochotników zapraszam na spacer w lungi na przykład po… warszawskiej Pradze albo Łodzi po zmierzchu. To nie pokaz najnowszej kolekcji Kupisza. To jest życie zią!

A tymczasem w Indiach: Lungi to taki kawałek materiału, który teoretycznie jest męską garderobą ale w praktyce służy do wszystkiego: może być obrusem, chustką, turbanem. Do klasyki gatunku należy zakładanie lungi bez bielizny pod spodem.

5 rzeczy, których nie zrobisz w Europie a w Indiach są codziennością

3. Męska przyjaźń.

Jeżeli przeżyłeś poprzedni czelendż lub lubisz sporty ekstremalne (wtedy koniecznie w połączeniu z poprzednim punktem), proponuję kolejne wyzwanie: Weź swojego najlepszego przyjaciela i idźcie ulicą, trzymając się za ręce, przytulając się od czasu do czasu.

A tymczasem w Indiach: nie ma nic silniejszego, niż męska przyjaźń. Facetów przytulonych do siebie na motorach oraz idących plażą trzymając się za ręce, jak zakochane nastolatki spotkacie tu na każdym kroku.

5 rzeczy, których nie zrobisz w Europie a w Indiach są codziennością

4. Kiwanie główką.

cBpib4yTo jest tak naprawdę zdradzieckie, bo szybko wchodzi w nawyk. Problem w tym, że w Europie nikt nie będzie traktował cię poważnie, jeśli będziesz się głupio uśmiechał i kiwał główką na boki. Jeżeli do tego wszystkiego będziesz charakterystycznie machać dłonią w przeciw-fazie do ruchu głowy, możesz szybko zarobić bęcki do przechodzącego obok faceta, który pomyśli, że go podrywasz.

A tymczasem w Indiach: wszyscy kiwają i wszyscy wiedzą o co chodzi. Nie ma pierwiastka niepewności. Kiwnięcie to taki baranek boży, znak pokoju, czy jak to tam szło… Jest obietnicą, że wszystko co przed chwilą usłyszałeś to jeden wielki bulszit, ale z jakże cudowną kiwającą puentą!

5. Pan tu nie stał!

Wiadomo, że jak tylko ktoś wpierdoli się przed ciebie w kolejce, automatycznie staje się twoim wrogiem do końca twojego życia i 3 kolejne pokolenia. Przy okazji jest chujem, słoikiem i Andrzejem. Nawet jeśli okaże się, że jest w 8 miesiącu ciąży.

A tymczasem w Indiach: tu występuje pewien dysonans. Bo na przykład to, co dzieje się podczas wchodzenia do pociągu zawstydza wszystkie sceny z promocji w supermarketach. To jest wojna i nikt nie bierze jeńców. Ale chwilę później, ci sami ludzie, którzy byli skłonni złamać ci nos, częstują cię w przedziale masala chai i prowadzą z tobą dyskusję, niczym z najlepszym przyjacielem.