Kilka godzin w niedzielę wynagrodziło nam kolejny ciężki tydzień, stres, zmęczenie i czarne myśli poszły do kąta. I najlepiej będzie jak będą w tym kącie jak najdłużej, aż w końcu staną się zakurzone i zapomniane. Kilka godzin cudownej pogody, czasu dla siebie, słońca, ćwierkania ptaków i wolności.

 

Czas spędzony na wsi na łonie natury, w naszej kryjówce skutecznie naładował nasze akumulatory. Mam nadzieję. Był czas na skakanie na trampolinie, spacery, obserwowanie żab, podziwianie kwiatów, czytanie książek na kocu, jedzenie posiłków na dworze a przede wszystkim na rozmowy, przytulanie i całusy. Tak bardzo się cieszę, że ich mam. W tym tygodniu kilka sytuacji sprawiło, że miałam chwile refleksji co by było gdybym nie miała męża, dziecka. Co by było gdybym nie miała rodziny. Nie mogłam sobie tego wyobrazić. Nie wiem jak bym się odnalazła w tym świecie bez nich. Chciałabym żeby nasza rodzina się powiększała. Chciałbym więcej ramion do przytulania i ust do całowania. Jestem przepełniona ogromnym uczuciem do nich, i nawet jeśli są gorsze dni to wiem, że tylko po to by te lepsze wróciły ze zdwojoną siłą. Kochajmy się i wyciskajmy z życia tyle ile się da, nigdy nie wiadomo co nam przyniesie jutro 🙂