Zawsze fascynował mnie właściciel tego miejsca. Za każdym razem, gdy kupuję u niego cztery bułki na śniadanie o wartości  60 groszy, obserwuję, jak bierze kawałek lokalnej gazety, odrywa odliczoną ilość bułek (są zawsze sklejone ze sobą, jakby były robione taśmowo), charakterystycznie rzuca nimi o blat i krzyczy „four bread”, po czym pakuje je i wydaje resztę. Zapraszam na wizytę w barze, który jest prawie tak stary, jak ja.

 

Trishul Hotel powstał w… 1979 roku. I faktycznie, wchodząc do środka ma się wrażenie, że każda rzecz raz postawiona w knajpie pozostała nietknięta przez kolejnych 36 lat. Gdy zaczynam robić zdjęcia, Chandrakant Balsy Fal Dessai, właściciel rozebrany do pasa, przeprasza na chwilę i bierze szmatkę, wspina się na krzesło i ściera kurz z obrazów, jakby w czymkolwiek miało to pomóc. Kilku klientów unosi głowy znad gazet, mrużąc oczy w skrywającym lokal półmroku. Przyglądają mi się przez chwilkę z ciekawością, po czym z wolna wracają do swoich artykułów. Nikomu nie przeszkadza surowy beton, który zawstydziłby cały industrialny design w Europie. Klienci są a to jest przecież najważniejsze. Zobaczcie poniższą galerię i dajcie znać, czy znacie bardziej hipsterski lokal na świecie?