Umówmy się, większość z nas (w tym i ja) ma blade pojęcie o zasadach przyznawania obywatelstwa dzieciom urodzonym podczas lotu samolotem. Zazwyczaj najpopularniejszą wersją, którą znamy jest ta mówiąca o tym, że dziecko będzie miało podwójne obywatelstwo: takie samo, jak matka oraz obywatelstwo kraju, nad którym aktualnie przelatywało podczas narodzin. Sprawa jest jednak o wiele bardziej skomplikowana.

Konwencja Narodów Zjednoczonych z 1961 roku o ograniczaniu bezpaństwowości daje rodzicom możliwość uzyskania obywatelstwa kraju, w którym zarejestrowany jest samolot, ale… tylko w przypadku, gdy rodzice nie mają żadnego obywatelstwa. Jeśli rodzice takowe posiadają, stosuje się prawo krwi, czyli ius sanguinis, według którego dziecko nabywa obywatelstwo tego państwa, którego obywatelem jest przynajmniej jedno z rodziców.

Żeby sprawy pokomplikować jeszcze bardziej, istnieją kraje, jak na przykład USA, które zamiast prawa krwi stosują prawo ziemi (ius soli). W tym przypadku dziecko otrzymuje obywatelstwo kraju, nad którym akurat przelatuje. Poza Stanami Zjednoczonymi, prawo ziemi stosują również Argentyna, Brazylia, Chile, Jamajka, Kanada, Kolumbia, Meksyk, Peru, Urugwaj, Wenezuela i Barbados.

Teoretycznie, jeśli macie obywatelstwo polskie i urodzicie dziecko w samolocie należącym do USA nad Brazylią, może ono posiadać wszystkie trzy obywatelstwa. Ale jeśli polecicie samolotem zarejestrowanym w Rosji i urodzicie dziecko nad terytorium Wielkiej Brytanii, to wasze dziecko będzie miało tylko polskie obywatelstwo. Ufff…

Pozostaje jeszcze kwestia zachowania się samych linii lotniczych – otóż nie każda linia obdaruje wasze dziecko darmowymi lotami do końca życia, to raczej kwestia indywidualnego podejścia danego przewoźnika. Natomiast prawie każda linia zabroni wam wejść na pokład w ostatnim miesiącu ciąży, chyba, że istnieją ku temu poważne przesłanki, poparte pismem od lekarza.

1209Jak widzicie nie jest łatwo urodzić na pokładzie samolotu a jeszcze trudniej uzyskać podwójne obywatelstwo. Jeśli jednak uda wam się dokonać tej sztuki i tak będziecie w poważnych tarapatach, bo urodzić i nie postawić wszystkim pasażerom drinka nie wypada. A znając ceny drinków na pokładzie można założyć, że taniej nas wyjdzie poród w prywatnym szpitalu ale za to tylko z jednym obywatelstwem.