Niesamowite z jak wielkim odzewem spotkał się mój ostatni wpis o przyjaźni. Nawet nie miałam pojęcia, że tyle osób tu zagląda. Dostałam bardzo dużo prywatnych wiadomości od zupełnie obcych mi ludzi, którzy postanowili się podzielić ze mną swoimi historiami. Do tej pory myślałam, że to coś ze mną jest nie tak, a teraz widzę jak wiele osób ma podobnie. Niesamowite jest to, że tak wielu z nas jest po prostu samotnych lub nie do końca zadowolonych z aktualnych relacji ze znajomymi/przyjaciółmi.

Zastanawia mnie fakt, że ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać. Jestem pewna, że wiele konfliktów nie miałaby miejsca, gdybyśmy potrafili głośno mówić o tym co nas boli. To też nie jest tak, że jesteśmy pępkiem świata i zawsze racja leży po naszej stronie. Coś na zabolało i z czymś się nie zgadzamy, ale ta druga strona też na pewno ma nam coś do zarzucenia. Nie do końca wierzę w to, że wina leży po jednej stronie. Może więc warto spotkać się gdzieś po środku i najzwyczajniej w świecie pogadać? Może nie jest za późno?

A DZIŚ Z ZUPEŁNIE INNEJ BECZKI…

Wczoraj mój mąż był na koncercie hip hopowym razem ze swoimi kolegami. Kiedy w tamtym tygodniu wrócił z pracy i powiedział, że wychodzą bardzo się ucieszyłam. Naprawdę jestem zadowolona kiedy wiem, że spędzi super czas w towarzystwie, które tak bardzo lubi. Ciesze się z tego, że wychodzi. Z tego, że ma swoje przyjemności, swoich kolegów, swoje chwilki.
Tak samo jak ja jakiś czas temu wyjechałam na weekend z koleżankami. To był mój pierwszy taki weekend i na pewno nie ostatni. Wiecie jak wracałam do domu? W podskokach i z uśmiechem na twarzy.

Z niepokojem obserwuję niektóre związki znajomych którzy strasznie siebie ograniczają. Wszystko robią razem, nie mają swoich znajomych z którymi mogliby się spotkać osobno, nie chodzą na żadne ćwiczenia, no bo przecież jak to? Tak osobno? Jak facet mówi, że chciałby wyjść z kolegami a laska strzela focha, że nie chce spędzać z nią pod kocem piątego z rzędu wieczoru to jest dla mnie niepokojące. Dlaczego?

DLACZEGO LUDZIE TO SOBIE ROBIĄ?

Przecież tak cudownie jest wyjść z domu i móc zatęsknić. Wtedy wraca się jak na skrzydłach. Fajnie jest iść, coś zobaczyć a potem móc opowiedzieć o tym drugiej połówce. Naprawdę myślicie, że jak tak ograniczycie drugą osobę to stworzycie szczęśliwy związek? Myślę, że prędzej czy później ktoś będzie sfrustrowany.

A już zupełnie nie rozumiem obecności lasek na tzw. męskich wieczorach. Facet chce wyjść a laska mówi, że idzie z nim. On zabiera ją ze sobą. Koledzy patrzą jak na wariata. Dlaczego ona chce iść? Myślę, że ma wielki problem ze sobą. Z zaufaniem, z akceptacją. A on ma problem z nią. Tylko w sumie czemu się na to godzi i nie umie się przeciwstawić?

Kolejny przykład to wyjście do klubu. Żona mówi mężowi, że idzie do klubu z koleżankami. Zupełnie przez przypadek spotyka tam swojego męża… Zupełnie przez przypadek dalszą część wieczoru spędzają razem. Ludzie! Co z Wami?

Oba przykłady są prawdziwe i miały miejsce wśród moich znajomych.

Jak ja poznałam mojego męża to chodził dwa razy w tygodniu na ligę squasha. Bardzo zresztą mi to imponowało i podobało się to, że jest taki konsekwentny w tym co robi. Minęło kilka lat, w zasadzie zmieniło się w naszym związku wszystko. Mamy dziecko, zwierzęta, dużo więcej obowiązków. Ale nie wyobrażam sobie żebym mogła mieć coś przeciwko jego wychodzeniu na treningi. Dlaczego miałby zrezygnować z czegoś co lubi i robi od lat? Szanuje to i dla mnie to jest część jego. A niestety też się z tym spotkałam, że partnerzy przestają poświęcać czas swoim pasjom bo a to dzieci, a to zakupy domowe, a to coś trzeba zrobić. Nieprawda. Wszystko jest kwestią naszego podejścia do sprawy.

Spójrzcie na swoje związki tak obiektywnie. Jak jest? Kiedy Wasz partner/partnerka wyszedł gdzieś bez Was? I oczywiście nie mam tu na myśli spaceru z dzieckiem. Ciekawa jestem jak to jest u Was w Waszych związkach. Czy jesteście zadowoleni, czy jednak czegoś Wam brakuje?

Może raz na jakiś czas sami powinniśmy zrobić ukochanej osobie taki prezent w postaci dwóch biletów do kina, masażu czy innej aktywności. I nie pchać się na siłę. Przecież spędzamy ze sobą mnóstwo wolnego czasu. Dajmy sobie odetchnąć, nabrać dystansu. Po prostu żyjmy i pozwólmy żyć innym. To co dajemy wraca. Dajemy wolność i druga osoba czuje się wolna. Mniejsze ryzyko na zrobienie jakiegoś głupstwa niż osoba spuszczona ze smyczy.