Siema wszystkim! W tym tygodniu w trosce o nasze (znaczy się dzieci) dobre samopoczucie przygotowałam  słownik rodzicielsko – dziecięcy, dzięki któremu szybko będziecie w stanie przetłumaczyć zdanie z dorosłego na nasz.

Ile razy zdarzyło wam się, że rodzice mówią jedno a robią coś zupełnie innego? Mnie zdarza się to bardzo często, więc zaczęłam sobie to wszystko spisywać i analizować (dzięki mamo za pierwiastek rozkminki). Oto rezultaty moich mozolnych badań:

Idziemy sobie spokojnie i staram się coś wyjaśnić rodzicom. Oni jak zwykle udają, że nic nie rozumieją albo, że nie chcą zrozumieć. Więc tłumaczę im dosadniej. Efekt?

Po rodzicielsku: „uspokój się!”

Po naszemu: „jeśli się nie uspokoisz, zaraz wybuchnę”

Rodzice mają zaskakujące pokłady empatii i bardzo szybko podłapują klimat. Wystarczy przez godzinę jęczeć i po dłuższej chwili robią to samo. Zauważyliście?

Empatia ta jednak całkowicie zanika, gdy idziemy do lekarza albo gdy trzeba wyciągnąć drzazgę ze stopy:

Po rodzicielsku:  „nic nie poczujesz”

Po naszemu: „będziesz się wić w agonii do końca swojego życia”

Jeszcze gorzej sprawa wygląda z elektroniką. Niby dorośli powinni być poważniejsi. A tymczasem sprawa wygląda tak:

Po rodzicielsku: „iPad  nie jest dla ciebie!”

Po naszemu: „Oddawaj, teraz moja kolej!”

I co? Gdyby jeszcze rodzice jakieś ciekawe artykuły czytali na temat wychowywania dzieci, to jeszcze jestem w stanie pogodzić się z moim poświęceniem i przekazać im iPada. Ale wystarczy zerknąć przez ramię i co? Angry Birds 2, Fifa 15, Machinarium… Pfff, rodzice…

Więc idę do siebie. Rozglądam się wokół, wszystkie zabawki nudne, wszystkie tak w cudownej entropii porozwalane po pokoju. Ale nic, myślę sobie… Może tak dla odmiany posprzątam. I co?

Po rodzicielsku: „O, jak pięknie posprzątałaś!”

Po naszemu: „Umyję podłogę, ściany i meble później…”

Kolejny przykład z życia każdego z nas. Idziemy na niby spacer. Niby, bo na żaden plac zabaw w życiu nie dotrzemy. Po prostu odwiedzimy jakiś nowy nudny sklep z ciuchami. I idziemy w tym upale w nieskończoność…

Po rodzicielsku: „To już tu, za rogiem”

Po naszemu: „Nie mam pojęcia, gdzie jestem”

No i święty graal wszystkich podróży:

słownik rodzicielsko - dziecięcy

W słowniku nie może oczywiście zabraknąć podwójnej moralności każdego rodzica:

Po rodzicielsku: „Zasady są po to, żeby je łamać”

Po naszemu: „dzieci to nie dotyczy”

No i na koniec wątpliwe poczucie humoru rodziców:

Po rodzicielsku: „wskakuj! woda jest cudowna!”

Po naszemu: „wskakuj, jeśli masz skórę słonia…”

Jeśli chcecie uzupełnić słownik o swoje własne przykłady, dawajcie je w komentarzach!

GADANIE