Drogie czytelniczki! I podobno czytelnicy też. To ja, Helenkiña: wasza ulubiona najmłodsza blogerka, która nabija największe satysyki statsy na tym blogu! Piszę w konspiracji na telefonie, bo tata z zazdrości coraz rzadziej dopuszcza mnie przed kompa. Chciałam wam powiedzieć, że rodzice mi powiedzieli, że wracam niebawem do domu, chociaż to bez sensu, bo przecież rodzice codziennie mówili: „wracamy do domu” i… no, wracaliśmy do domu.

Teraz podobno wracamy do innego domu, więc już sama nie wiem. Ale to normalne z rodzicami. Przy nich nic nie jest pewne i wszystko trzeba ciapać łyżeczką na cztery. W pamięci mam tą inną dziewczynkę na plaży, jak mówiła mi o czymś białym, że wszędzie to jest. I w jej domu. I moim domu też. I że zimno i nie ma piasku i… brrr! Mam tylko nadzieję, że nie miała racji, bo to by było straszne!

 

Ej, wiecie co się stało? Żuraw wypił kakało! Hihi, żartuję sobie tylko. Ostatnio bardzo lubię żartować i płatać rodzicom różne figle. Na przykład chować różne rzeczy, które wpadną mi w ręce. Moją ulubioną skryjówką jest mój wózek. Albo wyciągać wszystko z torebki mamy na piasek. Albo zabierać różne rzeczy i uciekać z nimi.

 

A propos uciekania, to ostatnio zrobiłam zakład z Leo z Anglii o to, kto dłużej będzie uciekać rodzicom przed założeniem pieluchy. Można powiedzieć, że to takie rodeo dla maluchów. A ja jestem kowbojką. I to mi dało do myślenia. To znaczy zakład a nie kowbojka. Bo co myślicie o takim pomyśle: zakładamy portal, na którym wszystkie my mogłybyśmy się zakładać o różne rzeczy, na przykład:

1. Stawać na skraju wysokich przedmiotów i patrzeć, który z rodziców szybciej przybiegnie.

2. Kto jest w stanie najmniej spać w nocy.

3. Kto najszybciej się ubrudzi.

4. Kto najszybciej posprząta szafkę mamy.

I tak dalej. Matko Bosko Beelwuosko! Możliwości są nieograniczone! Kto robi ze mną portal? Bianka, wiem, że Ty to na bank w to wchodzisz! Przy okazji: Charles, weź się ogarnij synek i zajrzyj tu do mnie, Reszta, zgłaszać się w komentarzach. Zobaczymy, jak uda się zebrać odpowiednią ekipę, to może coś z tego wyjdzie.

 

W ogóle czuję taką jakąś niebywałą energię. Całymi dniami mogłabym biegać, wspinać się, rozrzucać, dyskutować, denerwować się i tupać. No normalnie mnie nosi, no! Dacie wiarę, że daję radę przesuwać mój złożony wózek najukochańszy na zablokowanych kołach po mieszkaniu? Who’s your daddy now? (tata tak cały czas do mnie mówi, co też jest bez sensu, no bo kto ma być moim tatą?) Muszę pić więcej tych soków. To pewnie one są za to odpowiedzialne. Co za niebywałe uczucie!

 

Aha, zapomniałabym! Mamo, jeśli to czytasz, to chciałam Ci powiedzieć, że jestem z Ciebie bardzo dumna, bo w końcu udało Ci się zapamiętać słowa piosenki „Cztery Apy”. Tato, jeśli to czytasz, to chciałam Ci powiedzieć, że jestem z Ciebie dumna, bo pomimo tego, że nikt nie czyta Twoich postów, tylko moje, to i tak nie poddajesz się i piszesz dalej. Mamo i Tato, jeśli to czytacie, chciałam Wam powiedzieć, że zamiast siedzieć teraz na necie i czytać ten tekst, powinniście przyjść i się ze mną pobawić. No chyba, że śpię. Wtedy powinniście się iść poprzytulać.