We wrześniu ubiegłego roku stwierdziliśmy, że dobrze byłoby spróbować przenieść się do większego mieszkania. W końcu dzieci nam rosną i potrzebują coraz więcej przestrzeni dla siebie. Nasze mieszkanie, pomimo iż ma 63m2 i jest przez nas uwielbiane, ma narzucone pewne ograniczenia, związane z jego bryłą wewnętrzną. Marzył nam się większy pokój dla dziewczyn oraz sypialnia z prawdziwego zdarzenia dla nas. I tym oto sposobem zaczęliśmy rozmowy z naszym bankiem, dotyczącą możliwości przeniesienia zabezpieczenia kredytu na nową nieruchomość.

Mamy kredyt denominowany w CHF i okazało się, że Getin Noble przygotował specjalny program dla osób, które chciałyby zamienić zabezpieczenie swojego kredytu, czyli mówiąc wprost – zamienić mieszkanie na inne. Cała procedura według banku miała być w miarę prosta, a procesowanie co do zasady nie powinno przekroczyć 3 tygodni, od momentu złożenia kompletu dokumentów.

PROLOG

Zdecydowaliśmy się spróbować – w końcu marzenia są po to, aby je spełniać. Czego potrzebowaliśmy? Kogoś, kto chciałby kupić nasze mocno doinwestowane mieszkanie. Wystawiając mieszkanie z kompletnym wyposażeniem na sprzedaż ustaliliśmy ceną dużo powyżej rynkowej, ale dla potencjalnego nabywcy miało to też swoje plusy – wchodził i mieszkał, bo nic (może poza pokojem dziecięcym, jeśli ktoś nie miał dzieci) nie wymagało nakładów finansowych. Założenie było takie, by pieniądze uzyskane ze sprzedaży naszego mieszkania pokryły wszystkie koszty zakupu większego mieszkania, w tym obsługę notarialną, prowizję dla agencji nieruchomości oraz podatek PCC (w związku z tym, że nie mieliśmy pieniędzy, które można by było od razu wrzucić w urządzenie mieszkania, braliśmy tylko pod uwagę rynek wtórny).

© www.trender.ly

© www.trender.ly

Potrzebowaliśmy również mieszkania, które nam się spodoba – te znaleźliśmy w listopadzie na warszawskim Muranowie. Wiadomo, że w przedziale cenowym, po którym się poruszaliśmy musieliśmy iść na spore kompromisy. Wybrana przez nas nieruchomość miała spory potencjał, ale była w kiepskim stanie i nadawała się do generalnego remontu. Zgodnie stwierdziliśmy, że będziemy je remontować w bliższej lub dalszej przyszłości, w miarę naszych możliwości finansowych.

Jednym z warunków, które należało spełnić, by bank zaczął procesować wniosek o zamianę mieszkania było przedłożenie między innymi dwóch umów przedwstępnych – dla nieruchomości, którą sprzedawaliśmy i dla tej, którą kupowaliśmy. I musimy napisać o tym wprost – ten warunek jest idiotyczny, bo nie mając żadnej pewności, że bank wyda decyzję pozytywną, ryzykujecie utratę dwukrotności zadatku, który jest zwyczajowo przyjęty przy zawieraniu umowy przedwstępnej, jeśli wycofacie się z umowy kupna mieszkania.

W skrócie wygląda to tak – podpisujecie umowę przedwstępną na kupno mieszkania o wartości np. 100.000 zł. Przy podpisywaniu wpłacacie zadatek w wysokości np. 30.000 zł. Jeśli transakcja nie dochodzi do skutku z waszej winy – tracicie zadatek w całości. Jeśli sprzedający odstąpuje od umowy – dostajecie dwukrotność wpłaconego zadatku.

W naszej sytuacji było jeszcze gorzej, bo gdyby bank nie zgodził się na zmianę zabezpieczenia, stracilibyśmy zadatek, który wpłaciliśmy a konto kupna mieszkania na Muranowie oraz dodatkowo musielibyśmy zwrócić dwukrotność zadatku, który otrzymaliśmy przy podpisywaniu umowy przedwstępnej sprzedaży naszego mieszkania.

Postanowiliśmy jednak zabezpieczyć się na ewentualność odrzucenia wniosku przez bank i po wielu negocjacjach udało się zawrzeć w umowach zapisy, które chroniły nas przed taką sytuacją. Byliśmy gotowi na złożenie wniosku.

HEJ PROBLEMY!

Wszystkie wymagane dokumenty dostarczyliśmy do banku w połowie grudnia. I tu zaczął się nasz horror. Coś, co miało zająć kilka tygodni, ciągnęło się przez kilka miesięcy. Opieszałość pracowników banku w procesowaniu naszego wniosku była skandaliczna. Codzienne telefony nie przynosiły żadnego skutku. Maile wysyłane do rzecznika praw konsumenta również niewiele dały. Kolejny mail z informacją, że następnego dnia mija 30 dniowy termin na wydanie decyzji w naszej sprawie przyczynił się tylko do tego, że następnego dnia dostaliśmy wiadomość zwrotną, że nasz wniosek jest szczególnie trudny (!) i wymaga dodatkowego czasu na procesowanie. Zgodnie z regulaminem, taka odpowiedź dawała bankowi kolejnych 30 dni na procesowanie.

© www.trender.ly

Warto również dodać, że bezczynność banku wpływała na wszystkie strony tej transakcji. Pan, który kupował nasze mieszkanie, również posiłkował się kredytem. Problem polegał na tym, że do podpisania umowy kredytowej musiał mieć promesę wydaną przez nasz bank, zgodnie z którą Getin Noble zobowiązałby się do zniesienia hipoteki z naszej nieruchomości w momencie spełnienia określonych przez promesę warunków. Panowie, od których my kupowaliśmy mieszkanie też się niecierpliwili – mieli kilku innych zainteresowanych zakupem ich nieruchomości a terminy, które zostały zapisane w umowie przedwstępnej zbliżały się wielkimi krokami.

Stresowaliśmy się, jak nigdy. Codziennie bezskutecznie staraliśmy się dowiedzieć czegoś od banku i codziennie próbowaliśmy uspokajać wszystkie strony tej skomplikowanej transakcji. A najgorsze miało dopiero nadejść.

Ostatecznie dostaliśmy informację telefoniczną z banku, że ten przychyla się do naszego wniosku o zmianę zabezpieczenia kredytu, pod warunkiem dobezpieczenia go kwotą 30 tysięcy złotych, którą należało wpłacić na konto techniczne banku.
Byliśmy zdruzgotani. Z jednej strony biegnące terminy, zgodnie z którymi mieliśmy finalizować transakcje sprzedaży i kupna, z drugiej olbrzymi kłopot, który niespodziewanie sprowadził na nas jeszcze więcej stresu.

ZRZUTKA

Wtedy zrodził się pomysł, by nagrać audiobooka z bajkami dla dzieci i dawać go wam w zamian za pomoc w zbiórce tej kwoty. Każdy mógł dorzucić swoją cegiełkę – minimalną kwotę wsparcia ustaliliśmy na 5 zł, co wydawało się relatywnie niską kwotą za produkt, jakim był audiobook. Czasu było niewiele, więc na wariackich papierach przystąpiliśmy do realizacji planu. Pan Poeta, któremu jeszcze raz bardzo serdecznie chcieliśmy podziękować, zgodził się nam udostępnić swoje rewelacyjne i niewydane wcześniej bajki. Pracując przez kolejne 3 dni non – stop, nagrywaliśmy materiał do wczesnych godzin porannych, walczyliśmy z udźwiękowieniem, miksem i masteringiem. W końcu udało nam się dokonać niemożliwego – nagraliśmy profesjonalnie brzmiące audiobooki, zarówno po polsku, jak i po angielsku.
Najszybszym sposobem na aktywację całej akcji okazał się polski serwis crowdfundingowy – zrzutka.pl. Tam też wrzuciliśmy cały opis sytuacji, bo chcieliśmy być transparentni z tym co robimy i dlaczego to robimy.

INFO: Jeśli chcecie nabyć naszego audiobooka,  skontaktujcie się z Panem Poetą tutaj.


Z perspektywy czasu ciężko nam jednoznacznie ocenić całą zbiórkę, bo z jednej strony dostaliśmy od was mnóstwo wsparcia – zarówno w formie zrzutki w zamian za audiobooka, jak również w formie komentarzy oraz wiadomości prywatnych. Cudownie było widzieć siłę tkwiącą w mediach społecznościowych. Niestety, każdy kij ma dwa końce. Poza pozytywnym odzewem, spotkaliśmy się z niespotykaną dotychczas falą hejtu. Byliśmy obrzucani niewybrednymi inwektywami, nazywani nierobami, którzy żerują na naiwności naszych fanów. Na kanwie naszej zbiórki powstało kilka dosadnych wpisów na różnych profilach na Instagramie oraz blogach. Dla nas ta sytuacja była niezrozumiała, tym bardziej, że uczestniczyły w niej osoby, które z dnia na dzień z naszych internetowych znajomych zamieniły się w internetowych wrogów. To smutne, jak płytkie i powierzchowne potrafią być relacje w sieci.

© www.trender.ly

Powyższa sytuacja tylko dolała oliwy do ognia stresu, który palił nas codziennie od kilku miesięcy. Nie macie pojęcia, jak to wszystko wpłynęło negatywnie na nasze relacje. Każdego dnia czuć było między nami ekstremalne napięcie, a każda drobna pierdoła była potencjalnym zarzewiem konfliktu rodzinnego. Nasza cierpliwość w stosunku do dzieci praktycznie nie istniała, my byliśmy strzępkiem nerwów.

Ostatecznie, dzięki akcji udało nam się zebrać 4051 zł. Jeszcze przez kilka tygodni po zbiórce próbowaliśmy szukać alternatywnych rozwiązań dla impasu, w którym się znaleźliśmy. Próbowaliśmy negocjować z bankiem warunki, na jakich dobezpieczylibyśmy kredyt. Niestety – bezskutecznie. W końcu, po 5 miesiącach od momentu rozpoczęcia naszych starań o zamianę mieszkania na większe odpuściliśmy. Przed nami pozostał ostatni stres związany z rozwiązaniem naszych umów przedwstępnych.

ZAKOŃCZENIE

Zgodnie z zapisami w aktach notarialnych, byliśmy zabezpieczeni w przypadku nie wyrażenia zgody przez bank na zmianę zabezpieczenia kredytu. Niestety, formalnie bank wyraził zgodę na taką operację, stawiając jedynie warunek, którego nie daliśmy radę spełnić. Czekała nas zatem kolejna batalia ze wszystkimi stronami naszej transakcji wiązanej, aby zminimalizować nasze straty finansowe z tytułu odstąpienia przez nas od umowy kupna i sprzedaży rzeczowych lokali mieszkalnych.

Jak nam poszło? Całkiem nieźle, jak na okoliczności – panowie z Muranowa oddali nam zadatek, pomniejszony o kwotę 5 tysięcy złotych, w związku z kosztami utraconego zarobku, które ponieśli w trakcie procesowania przez bank naszego wniosku. Koszty te były związane z koniecznością wypowiedzenia umowy najmu paniom, które w lokalu prowadziły poradnię psychologiczną, zgodnie z zapisami w umowie przedwstępnej. Kwotę, którą zebraliśmy ze zrzutki za audiobooka w całości przeznaczyliśmy na wyrównanie różnicy w zadatku.

Dużo trudniejsze były negocjacje z drugą stroną naszej umowy, ale ostatecznie udało nam się dojść do concensusu i rozłożyć nasze zobowiązanie z tytułu odstąpienia od umowy w czasie, więc nie będzie to aż tak boleśnie odczuwalne dla naszego domowego budżetu.

EPILOG

Dostajemy od was sporo wiadomości z zapytaniem jak tam wygląda sprawa z mieszkaniem. Dużo z nich jest w stylu: „kibicowałam Wam, kupiłam nawet audiobooka by przybliżyć Was do marzenia” – czytając je, robi nam się bardzo miło i bardzo za nie dziękujemy.

Dostajemy również sporo takich: „chce wiedzieć co zrobiliście z pieniędzmi. Choć w sumie to pytanie retoryczne. Widać, że macie teraz za co chodzić do SPA i po hotelach się włóczyć„ lub „świetnie Wam idzie wydawanie naszej kasy”.

Na początku staraliśmy się na nie odpisywać, tłumaczyć. Ale to nie ma sensu, bo te osoby dalej atakowały i żadne argumenty do nich nie docierały. Wobec tego zostały zablokowane. Nie chcemy tutaj takich ludzi. Osób nieżyczliwych, rzucających oszczerstwa bez żadnego zahamowania i taktu. To nasz blog i profile w mediach społecznościowych i tak samo, jak w naszym domu – nie pozwalamy wchodzić do niego z brudnymi buciorami.

Poza tym jakiś czas temu wspominaliśmy wam, że żyje nam się ciężej, że z jednej pensji jest trudniej… Jednak nie zapominajmy, że my każdego dnia pracujemy na to, by znów było lepiej. I jest lepiej. Ale tylko i wyłącznie dzięki naszej kreatywności i ciężkiej pracy. Nie leżymy do góry nogami i nie czekamy, aż nam coś z nieba spadnie. Być może za chwilę będzie nam się żyło równie dobrze, jak kiedyś. A może nawet i lepiej… Wiemy jednak, że nigdy więcej nie będziemy już szczerze i otwarcie poruszać aspektów finansowych na naszych kanałach. Tym samym temat uważamy za zamknięty.

PS: Bardzo prosimy o zachowanie zasad netykiety w komentarzach. Wszystkie chamskie i obraźliwe będą kasowane a ich autorzy banowani.