Przed nami ostatni tydzień pobytu na Goa. Jakie są moje przemyślenia dotyczące podróży z rocznym dzieckiem? Jak bardzo różnią się moje odczucia w porównaniu z tymi sprzed trzech miesięcy? Czy wrócimy? O tym wszystkim dowiecie się z poniższego wpisu.

To niesamowite, jak dziecko zakrzywia postrzeganie czasu. Wydawać by się mogło, że ledwo tydzień temu wylądowaliśmy w Indiach a tymczasem minęły już 3 miesiące i za siedem dni będziemy z powrotem w naszym domu w Warszawie. Przez cały ten czas w wiadomościach dostawałem standardowe pytania, czy to nie jest zbyt ryzykowne zabierać tak małe dziecko w podróż do Indii. Moja odpowiedź jest cały czas taka sama, tylko teraz bardziej stanowcza: nie jest ryzykowne. Ba! Śmiem twierdzić, że podróż na Goa rozwinęła Heluta dużo bardziej, niż gdyby spędziła ten czas w Polsce. I za tą tezę jestem skłonny postawić całą kolekcję moich płyt winylowych.

 

DSC08834

 

Helut przez te trzy miesiące był przeziębiony tylko raz: podczas lotu zaraził ją pasażer, który siedział koło nas, smarkając i kichając, nie zakrywając przy tym ust. Poza oczywistymi zaletami, o których już zresztą pisałem, takich jak np. świeże soki i owoce morza, jest też aspekt niewymierny, którym jest niewątpliwie szczęście dziecka. A dla mnie najcudowniejszą rzeczą pod goańskim słońcem było obserwowanie przeszczęśliwej Heleny brykającą po plaży.  I nie zrozumcie mnie źle: nie chodzi mi o chełpienie się możliwością spędzenia takiej ilości czasu z dala od zimy. Zresztą, będąc w Polsce nasza córka byłaby pewnie równie szczęśliwa, co tutaj, bo tak naprawdę w ostatecznym rozrachunku dla dziecka liczy się tylko poczucie bezpieczeństwa i bliskości. Chodzi mi bardziej o ten pierwiastek wolności we wszystkim, co Helut robi (oczywiście w granicach bezpieczeństwa). Helena weszła tu w więcej interakcji z otoczeniem niż kilku jej rówieśników w tym samym czasie w Polsce razem wziętych. I to też niczyja wina, po prostu taki mamy klimat. Tutaj większość osób mijających nas na plaży co najmniej się uśmiechnie. W większości restauracji i beach barów, w których się stołowaliśmy otwartość do dzieci była wyższa, niż w niejednej knajpie przyjaznej dzieciom w Warszawie. Branie Heleny na ręce i zajmowanie się nią nie tylko odciążało nas podczas posiłków ale też super rozwijało jej zdolności interakcji z otoczeniem. Dość powiedzieć, że Helut macha do wszystkich osób na plaży, powodując u wszystkich radość na twarzy, co z kolei powoduje, że i nasza córka cały czas się śmieje.

 

DSC08867

 

Nic nie rozwija dziecka bardziej niż podróże. Z jednej strony to, co wchłonęła podczas tego wyjazdu jest  nienamacalne i minie wiele lat, zanim ta wiedza zaowocuje i będzie z niej czerpać w relacjach z otoczeniem. Z drugiej strony widzę rzeczywisty i niesamowity progres tu i teraz. Od początku wyjazdu mama tłumaczyła jej wszystko po polsku, ja robiłem to samo po angielsku. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Nie tylko Helena jest w stanie rozumieć co do niej mówię (od prostych: give me a kiss do mega złożonych: go and show mummy, what you have found), ale też potrafi powiedzieć papa lub bye bye, w zależności od sytuacji. I znów, nie chodzi mi o przechwalanie się. Po prostu wiem, że w Polsce nigdy nie zacząłbym do mojej córki mówić po angielsku, co tutaj wydaje mi się zupełnie normalne. I wiem, że po powrocie do Warszawy dalej będę to robił, bo widzę w tym sens bardziej, niż kiedykolwiek.

 

DSC08892

 

Cieszy mnie też, że miała tak różnorodny kontakt ze swoimi rówieśnikami z całego świata a ja, że mogłem poznać ich rodziców. Dowiedzieć się, jakie jest ich podejście do wychowywania dzieci, jakie mają problemy i jak sobie z nimi radzą. Uwielbiałem siedzieć na plaży i obserwować, jak moja córka bawi się z innymi dzieciakami. Lubiłem siedzieć wieczorem z jointem i breezerem na plaży i rozmawiać o ojcostwie z moim znajomym z Niemiec. Chociaż w wielu kwestiach się nie zgadzaliśmy, szanowaliśmy nawzajem swoje decyzje odnośnie podejścia wychowawczego. Będę tęsknił za rodzinnymi spacerami wzdłuż plaży przy promieniach zachodzącego słońca. A możecie mi uwierzyć – zachody słońca na Goa są jednymi z najpiękniejszych, jakie widziałem w swoim życiu.

 

DSC08952-2

 

Jest mi natomiast cholernie smutno, bo mam świadomość, że każdy kolejny wyjazd nie będzie już taki sam. Helut będzie już w zupełnie innym miejscu swojego rozwoju. Nie będzie to już jej pierwszy kontakt z morzem,  piaskiem czy z małpami. Nie będę obserwował, jaką przyjemność sprawia jej samo bieganie po plaży, bo następnym razem bieganie będzie dla niej czymś powszednim. Mam świadomość, że  będzie już dużo bardziej samodzielną istotą i choć powinienem się cieszyć, bo przełoży się to na pewno na większą ilość czasu, którą będę mógł spędzić z moją żoną, to póki co nie potrafię tego zrobić i po prostu czuję smutek.

 

DSC08920

 

Gdy świeżo po przyjeździe pisałem swojego posta o naszych odczuciach odnośnie Goa, pisałem przez pryzmat nas, jako rodziców. Gdybym teraz miał napisać ten sam tekst, na pewno wyglądałby on zupełnie inaczej, bo pisałbym go przez pryzmat naszej córki. Jeśli mogę dać jej tyle szczęścia z dala od zimy i zarazków (jakże to przewrotne a zarazem prawdziwe stwierdzenie, będąc w Indiach, prawda?), jeśli mogę ją obserwować hasającą nago po plaży (tak, wiem: nago! To straszne!), jak ze szczęściem w oczach wskakuje do morza i jak jest głodna poznawania otaczającego ją świata, chłonąc wszystko jak gąbka, jestem pierwszy w kolejce po bilety w promocji na Goa na grudzień 2015.

To trochę tak, jak z wyjazdami na kolonie, gdy samemu było się dzieciakiem. Na początku był wielki dramat, że trzeba jechać a pod koniec jeszcze większy dramat, że trzeba wracać.

Jeśli więc zastanawialiście się kiedyś czy jechać, czy lepiej ze strachu zostać w domu, moja rada jest następująca: jechać, bo dla was może to być przygoda życia a na pewno taka będzie dla waszego dziecka.

 DSC08869

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Leave a Reply

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz
Nie ma więcej wpisów

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Newsletter - srusletter. Spadówa mi z tym!