[vc_row][vc_column][vc_column_text]

Nie mamy wielkiego mieszkania z pięcioma pokojami. Ba, co więcej nie mamy nawet trzech pokoi. Oznacza to, że druga nasza córka, która niebawem przyjdzie na świat będzie w pokoju razem z nami. Mamy 65 metrowe dwupokojowe mieszkanie i w tym układzie musimy przetrwać bliżej nieokreślony czas.

Jeszcze rok temu wynajęliśmy swoje mieszkanie, by samemu móc wynająć coś większego. To były jeszcze czasy, kiedy mąż w domu miał studio nagraniowe i musiał mieć swój osobny pokój. Oprócz tego chcieliśmy mieć sypialnie, salon i pokój dla dziecka. Tak więc finalnie wylądowaliśmy w wielkim czteropokojowym mieszkaniu. Po jakimś czasie okazało się, że to zupełnie niepraktyczne i nieopłacalne. Nie dość, że sporo dokładaliśmy do całego interesu to jeszcze czas spędzaliśmy głównie w jednym pokoju, no max dwóch. Wtedy postanowiliśmy wrócić na swoje stare śmieci, jak to się mówi „ciasne ale własne”. Pytanie czy ono takie ciasne?

DSC00741-2

Jest ok. mieścimy się. Owszem –  przydałaby się osobna sypialnia, tak by dziecko nie jeździło nam po głowie swoim gumowym pająkiem. Tak, by ktoś, kto chce odespać zarwaną nockę miał ten luksus. Teraz go nie mamy, bo nasz pokój połączony jest z kuchnią.
Generalnie podjęliśmy decyzję, że dopóki nie stać nas na mieszkanie lub dom marzeń to nigdzie nie będziemy się przenosić. A że poprzeczkę postawiliśmy dość wysoko, to nie wiemy kiedy to nastąpi. Nie interesują nas półśrodki, nie chcemy mieszkać w żadnym bloku, mamy mocno okrojone dzielnice w których chcielibyśmy mieszkać, także to nie będzie takie proste No chyba, że nagle wygramy w Lotto. Ale po pierwsze żeby wygrać trzeba grać, a po drugie kto nie ma szczęścia w miłości ten ma w kartach czy jakoś tak.

DSC01817

Zdaje sobie sprawę, że za chwilę sytuacja się jeszcze bardziej skomplikuje, bo obok naszego łóżka stanie kosz z noworodkiem. Może to być zabawne, bo jeszcze oprócz nas w tym samym pomieszczeniu śpi kot który szaleje w nocy oraz pies który się wszystkiego boi. Jednak wierzę w to, że damy radę. Na pewno będzie dużo łez. Zapewne będą to łzy szczęścia i radości oraz gorzkie łzy żalu i myślenie typu „jak najdalej stąd, byle jak najdalej”.

Swoją drogą jak śledzę różne blogi parentingowe, to większość nich jest jak z bajki. Dzieci zadbane, zawsze czyste, uśmiechnięte w super ciuchach najlepszych marek. Mieszkania lub domy jak z magazynów wnętrzarskich. Pokoiki dzieci lśnią, zabawki są poukładane na półkach równiutko, jak leki w aptece. I to nie byle jakie zabawki, nie ma tu mowy o jakimś badziewiu z gazetki kupionej na biegu w spożywczaku. To najwspanialsze zabawki świata, oczywiście drewniane i oczywiście mega drogie. Nie mówię, że to źle. Super. Też staram się kupować Heli to co lepsze jakościowo. Majątek wydajemy z mężem na książki, na tym nie oszczędzamy. Ale zdarza mi się też kupując ziemniaki na zupę kupić jakaś tandetną gazetkę dla dzieci, tylko dlatego, że Hela wyczaiła, że w środku jest równie mega tandetny konik Pony. Oczywiście nie musiałam jej kupować. Jasne. Mogłam dalej stać w kolejce z torbą z ziemniakami, wiedząc że za drzwiami sklepu marźnie pies, sama dusząc się w zimowej czapce i szaliku, sapiąc z powodu dodatkowych kilogramów których przybywa mi w ciąży… Wybrałam jednak zakup gazetki. Nie jestem idealna. Cóż.

DSC00742-2

Pokój Heli też do idealnych nie należy. Kiedyś się starałam i dbałam o detale, o jakość przedmiotów którymi się otacza. Trochę jednak skapitulowałam i zeszłam z tonu. Nie da się. Przynajmniej u nas. Albo jej ktoś coś w prezencie przyniesie, albo w żłobku dostanie, albo po prostu przyjdzie taki dzień, że pokocha różowego Hello Kitty i w nosie będzie miała szyte ręcznie piękne króliki. Zaakceptowałam ten fakt. Jest dzieckiem, niech pozostanie im jak najdłużej i bawi się tym co ją kręci. A że aktualnie kręci jeżdżenie strażą pożarną… No co poradzić?

U nas w Heli pokoju czysto jest rano, dopóki nie wstanie, a potem wieczorem kiedy wspólnie sprzątamy zabawki na miejsce. Pozostałą część czasu panuje coraz większy armagedon.

Zawsze też chciałam czesać włosy swojej córce, zakupiłam dla niej różne spinki i fantastyczne opaski. Są super, dopóki ich nie wyjmę z jej magicznego kuferka. Gdy tylko zobaczy je na horyzoncie to zwiewa gdzie pieprz rośnie. Trudno. Wiele bym jeszcze mogła przykładów wymieniać, jak życie weryfikuje rzeczywistość.
U nas nie zawsze jest pięknie, kolorowo, nie zawsze tryskamy energią i patrzymy sobie głęboko w oczy.

Tak stwierdzam, że byłabym teraz idealną kandydatką dla firm sprzedających luźne ciuchy, dresy i jakieś bluzy. Z powodzeniem mogłabym pokazywać kilka zestawów dziennie bo przy tej całej masie rzeczy które wykonuję w ciągu dnia, muszę przebierać się z częstotliwością podobną do Heluta. Jakoś nie mam ochoty na pindrzenie się, udawania kogoś innego niż jestem, robienia dobrej miny do złej gry. Aktualnie mam dni, kiedy moja twarz wygląda jak twarz nastolatki. Tylko, że zamiast pryszczy mam czerwone plamy od uczulenia. Moje włosy najchętniej bym obcięła jeszcze dziś, bo dzieje się z nimi to, co w poprzedniej ciąży. Nie mogę ich rozczesać, robią się na nich kołtuny i wyglądają paskudnie. Ogólnie czuję się średnio atrakcyjna. Zastanawia mnie, czy taki czas ma każda kobieta, czy tylko ja? Bo na innych blogach tego nie widzę. Na instagramie też zdjęcia samych pięknych i zadbanych mam.
Zaszyłam się w swoim dresie, w 65-cio metrowym mieszkaniu z kaszlącym Helutem, miauczącym kotem i trzęsącym się psem. Ale jest mi dobrze. Lubię to nasze nieidealne życie. Czuję, że jest prawdziwe.

Coraz częściej zdarza mi się stanąć i zagapić w ścianę na której wisi taki obraz:[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row equal_height=”yes” content_placement=”middle”][vc_column][just_icon icon=”Defaults-quote-left” icon_size=”40″][vc_column_text]

W tej chwili można bardzo łatwo popaść we frustrację
z powodu bałaganu, który jest rezultatem życia z dziećmi.
Przyjdzie dzień, gdy zabawki wylądują w skrzynkach,
Nikt nie będzie się nimi bawić.

Będę tesknić za tym.

Uświadamiam sobie, żeby zwolnić.
Moje szczęście nie zależy od tego,
że wszystko jest na swoim miejscu,
a dom jest czysty i uporządkowany

[/vc_column_text][just_icon icon=”Defaults-quote-right” icon_size=”40″][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text]Jednak nadal lubię mieć względnie czysto w domu, a na stole dobry obiad…[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Leave a Reply

4 komentarzy do "Ciasne ale przytulne"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
ta.to & tamto

Bardzo dziękuję za ten komentarz. Cieszy mnie jak mój wpis się podoba i jak może dostarczyć komuś pozyywnych emocji 🙂 Co do mieszkania, to na pewno damy radę, innego wyjścia nie mamy. Zresztą nie metraż jest najważniejszy. Tak jak pisałam, wcześniej mieszkalismy w ponad stu metrowym mieszkaniu i nie czułam się tam lepiej. Pozdrowienia i dla Was. Zapraszamy do zaglądania 🙂

Kuba Osiński

U nas plan był piękny. Jasne białe przestrzenie. MyLittleAnt w pokoju miała mieć jasne meble, zabawki poukładane. No jak z bloga 😉 Wyszło tak, że sama układa zabawki i książeczki, żeby było ładnie, ale karmiąc swoje małe koniki siankiem rozrzuca je po całym pokoju i korytarzu. A ja cieszę się jak głupi jak się okazuje, że koniki zjadły i znowu trzeba karmić.

ta.to & tamto

A skąd macie sianko? 🙂

Kuba Osiński

Ze sklepu zoologicznego 🙂 Oryginalnie miało być wyściółką klatki dla królika, ale królika nie mamy

wpDiscuz
Nie ma więcej wpisów

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Newsletter - srusletter. Spadówa mi z tym!