Wcześniej czy później nasze dzieci spotkają się z krytyką. Wcześniej czy później ktoś im powie, że są bezwartościowymi trybikami czyjejś machiny do zarabiania pieniędzy. Wcześniej czy później ktoś im powie, że są beznadziejne, głupie lub bezczelne, bo ośmielają się poddać w wątpliwość istniejący porządek. I co wtedy? To zależy, bo wszystko zaczyna się tu i teraz.

Bardzo bym chciał, by moje dzieci szły pod prąd, by nie dały się sformatować w imię wyrabiania jakiejkolwiek normy społecznej. Sam jestem buntownikiem i wiem, jak wiele satysfakcji przyniosło mi moje życie, jak wiele mnie nauczyło i jaką wszechstronność dzięki takiemu podejściu uzyskałem. Lubie poddawać rzeczy w wątpliwość, lubię dociekać i zadawać niewygodne pytania. Byłem taki, zanim Steve Jobs wypowiedział w 1997 roku pamiętne słowa:

Za tych, co szaleni. Za odmieńców. Buntowników. Awanturników. Niedopasowanych. Za tych, co patrzą na świat inaczej. Oni nie lubią zasad. Nie szanują status quo. Można ich cytować, można się z nimi nie zgadzać; można ich wysławiać, można ich zniesławiać. Ale jednego nie można zrobić – nie można ich ignorować. Bo to oni zmieniają świat. Popychają ludzkość do przodu. I choć niektórzy mogą widzieć w nich szaleńców, my dostrzegamy w nich geniusz. Ponieważ to ludzie wystarczająco szaleni, by sądzić, że mogą zmienić świat… są tymi, którzy go zmieniają.

Pamiętam jak dziś, gdy w szkole podstawowej dostałem pałę z gegry za to, że opowiadałem “jakieś bzdury” o ekranach dźwiękochłonnych montowanych przy drogach jako sposobie dbania o środowisko naturalne. Ekrany pojawiły się na drogach wiele, wiele lat późnej a ja do dziś pamiętam moją kłótnię z nauczycielką. Czy wtedy byłem zmartwiony, że dostałem pałę? Nie, bo zawsze znałem swoją wartość i wiedziałem, że to ja mam rację.

Moja racja doprowadza czasem moją żonę do szału, bo uważa, że zawsze wszystko musi być po mojemu. A ja jej cały czas powtarzam, że wcale tak nie jest i potrafię się przyznać do błędu, jeśli takowy popełnię. Wiem, ciężko z kimś takim jak ja żyć. A jednak chciałbym, by moje dzieci były takie same. Nie dlatego, że dzięki temu spełnią moją chorą ambicję ale dlatego, że takim ludziom żyje się po prostu łatwiej. Tak naprawdę ani mnie to ziębi ani parzy, co ktoś o mnie myśli. Zawsze powtarzałem Kafi, że szkoda czasu na ludzi, dla których jesteśmy debilami, głupkami czy niedorozwojami. Szkoda naszego czasu na przekonywanie ich, że nie mają racji. W żaden sposób nie wpłynie to na jakość naszego życia. Być może ucierpi twoje ego, ale ego nie zapewni szczęścia twojemu dziecku.

Spływa po mnie, co inni o mnie myślą, poza jednym wyjątkiem – rodziną, bo tu zawsze staram się być wzorem i bardzo ważne jest dla mnie to, jak widzi i co myśli o mnie moja żona i moje dzieci. Wiadomo, że nie zawsze to wychodzi ale wiecie, o co mi chodzi. Trzymam fason. Nigdy nie zdażyło mi się, by ktoś z moich bliskich wstydził się za mnie.

W dzisiejszym świecie musimy lawirować pomiędzy tym co dla nas wygodne a tym, co musimy zrobić, by tą wygodę uzyskać.

Niestety, czy nam się to podoba czy nie, to podczas tego lawirowania spotkamy na swojej drodze wielu frustratów, psychopatów i innych dewiatów, którzy z prawdziwą przyjemnością będą starali się nam pokazać, że jesteśmy od nich gorsi pod każdym względem. Któregoś dnia spotkają ich również nasze dzieci. I tylko od nas zależy, czy takie spotkanie zepsuje im dzień, kilka tygodni a może życie. Wiadomo, nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć, ale jeśli zaszczepimy naszym dzieciom umiejętność radzenia sobie z takimi osobnikami, będzie im się łatwiej żyło. Niezależnie od tego czy nasze dziecko zostanie lekarzem, hydraulikiem czy artystą, wcześniej czy później będzie musiało się zmierzyć z jednym czy drugim frustratem.

Wcześniej, czy później będzie się musiało zmierzyć z otaczającą go presją społeczną. Pytanie, co wtedy zrobi? Stare porzekadło mówi, że musisz płynąć pod prąd, aby dotrzeć do źródła. Idąc z tłumem żyje się może wygodniej ale czy prawdziwiej? Codziennie większość z nas płynie tym strumieniem, goniąc za szczęściem. Problemem jest to, że nie mamy czasu tego szczęścia skonsumować.

A ja tymczasem jestem dumny z tego, gdy moja córka chce robić rzeczy dziwne, szalone i nieprzystające młodym damesom. Dopóki nie krzywdzi swoim zachowaniem innych i nie gwałci ogólnoprzyjętych norm etycznych oraz społecznych, jestem na TAK. Wariactwa Heluta mają jeszcze jeden pozytywny aspekt:

Moje dziecko rozbudza we mnie dziecko.

Jestem wdzięczny mojej starszej córce, że pokazała mi, że wcale nie trzeba dużo, by się cieszyć. Wspólne bujanie się na huśtawce, śpiewanie i wygłupy są dużo fajniejsze, niż konsumowanie głupich treści w Internecie. Wspólne budowanie z klocków angażuje mnie tak bardzo, że Helut już dawno robi coś innego a ja wkręcony dalej układam domek dla pająka. Gdy patrzę na nią, jak szczęśliwa tańczy przy stole, bo jej smakuje jedzenie, bujam się razem z nią. Dzięki temu przeżywamy to razem. Mocniej i bardziej intensywnie. Normalnie przecież mechanicznie wpierdzieliłbym posiłek i poszedł dalej pracować. Tworzymy razem neologizmy i śmiejemy się z nich do rozpuku. Robimy razem głupie miny a ja czuję się jakbym był jej rówieśnikiem a nie rodzicem. Uwielbiam ten stan!

Być może nie każdy załapie takie sprzężenie zwrotne ze swoimi dziećmi, ale warto spróbować. Warto czasem odpiąć wrotki i powydurniać się, jak za starych, dobrych czasów, kiedy mogliśmy wszystko a ograniczała nas jedynie nasza wyobraźnia.

PS: Być może czytając ten tekst odniosłeś wrażenie, że sam staję w superpozycji do ciebie i staram ci się pokazać, że jesteś gorszy ode mnie, bo płyniesz z prądem. To błąd. Jeśli płyniesz z prądem, ok – przecież to nie określa ciebie, jako człowieka. Wcale nie jesteś gorszy ani lepszy ode mnie czy od innych. Jesteś inny. To dzięki różnorodności jest tak fajnie.

A tymczasem płyńmy – każdy przed siebie…

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Leave a Reply

1 Komentarz do "Dlaczego chciałbym, aby moje dzieci były buntownikami?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
MyLittleAntS

Ja też myślę zawsze trochę pod prąd. Niestety w szkole dałem się złamać, a teraz wracam 🙂
Mam nadzieję, że wytrwamy z Mrówami w naszym myśleniem niestandardowy.

wpDiscuz
Nie ma więcej wpisów

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Newsletter - srusletter. Spadówa mi z tym!