dom nad łąkami

Dom nad Łąkami – o takiej działce zawsze marzyliście.

Jeżeli marzyliście kiedyś o wypadzie na urokliwą działkę, najlepiej niedaleko jeziora, gdzie w ciszy i spokoju odpoczniecie po ciężkim tygodniu pracy, możecie przestać szukać. Znaleźliśmy takie miejsce – a Ty właśnie czytasz jego recenzję.

W zacisznym rejonie Pojezierza Brodnickiego, wtulony w okoliczne drzewa stoi sobie niepozorny, aczkolwiek przemyślany w każdym calu Dom nad Łąkami. Niepozorność domu wynika ze sposobu, w jaki wtapia się on w otaczający go krajobraz a olbrzymie szklane przestrzenie w tylnej części budynku, które odbijają drzewa tylko ten efekt potęgują. Olbrzymia szklana ściana ma jeszcze jedno zadanie – optycznie powiększa przytulne, w większości drewniane wnętrze domu, dzięki czemu obcujemy z bardzo jasną i estetyczną przestrzenią, która również idealnie współgra z otaczającą nas przyrodą.

Dom nad Łąkami składa się z w pełni wyposażonej kuchni, salonu, w którym znajduje się sofa z funkcją spania, łazienki z toaletą, oraz z dwóch sypialni, które znajdują się na pierwszym piętrze, dzięki czemu część dzienna jest oddzielona od części wypoczynkowej.

I tu od razu mam pewną uwagę, która niezmiennie związana jest z podróżowaniem z mniejszymi dziećmi – schody w domu to najmniej bezpieczny element tego miejsca: nie dość, że bardzo wąskie i strome, co niejako jest narzucone optymalizacją przestrzeni, to w dodatku posiadające wiele ostrych elementów stalowych lin oraz wystających nitów. Poza tym jednym, drobnym mankamentem dom jest prawdziwą ostoją relaksu i wypoczynku.

W Domu nad Łąkami znajdziecie wszystko, co wydaje się być potrzebne do pełnego relaksu – począwszy od oldchoolowego radiomagnetofonu (rety, kto pamięta takie cuda techniki?), poprzez szuflady wypełnione grami, puzzlami oraz książkami, po zestaw do badmintona i grilla. A jeśli już przy jedzeniu jesteśmy – w pobliskim ekologicznym sklepie spożywczym w każdy weekend właścicielka piecze swój własny chleb, który bez ściemy był najlepszym chlebem, który było nam dane jeść. Nie macie pojęcia, jak bardzo byliśmy zawiedzeni, gdy w poniedziałek dowiedzieliśmy się, że musimy obejść się ze smakiem. Jeżeli wybieracie się do Domu nad Łąkami, musicie go spróbować. Koniecznie na tarasie, wśród śpiewu ptaków. Będziecie zachwyceni.

Musimy się też przyznać, że mieliśmy niezły problem z sypialniami. W jednej z nich znajdziecie łóżko małżeńskie. W drugiej – przepiękny widok na drzewa. Dlaczego nie można było tego połączyć? Helutowi & Hanutowi i tak było wszystko jedno – w końcu zasypiały wycieńczone z dotlenienia w przeciągu trzech minut. Niestety, przepiękny widok na drzewa miał jeden poważny problem, którym był brak zasłon. A dzieci generalnie mają w nosie, czy jest 6.00 czy 9.00 – jest jasno, to znaczy, że pora zaczynać dzień. Najlepiej od obudzenia rodziców. 

Kto rano wstaje, ten ma długi dzień. Na szczęście malownicze okolice zachęcają do spacerów i do obcowania z przyrodą. Po pięciominutowym spacerze znajdziecie się nad pięknym jeziorem Łąki. Wędkarze będą zachwyceni a pozostali znajdą tu chwilę na podziwianie piękna okolicznej przyrody. W Zbicznie znajduje się również miejska, strzeżona plaża, a jeżeli jesteście fanami jazdy konnej – również nie będziecie zawiedzeni, bo stadniny znajdują się w miejscowościach Ciche, Łąkorz, Wąkop oraz Gaj. W okolicy zorganizujecie również spływy kajakowe po Drwęce lub po jeziorze Zbiczno. A gdyby tego wszystkiego było mało, lub nie leżało w kręgu Waszych zainteresowań, zawsze pozostaje Wam wycieczka objazdowa po okolicznych zamkach i innych atrakcjach turystycznych. My wylądowaliśmy na chwilkę w Toruniu i stwierdziliśmy, że koniecznie musimy tam wrócić na dłuższy pobyt.

Jeżeli zależy Wam na tym, by w ciszy i spokoju odpocząć – Dom nad Łąkami będzie idealnym miejscem na zrealizowanie tego planu. Zresztą właściciele na swojej stronie napisali, że chcieli stworzyć miejsce, do którego sami chcieliby chętnie przyjeżdżać na wypoczynek. A my tylko dziękujemy, że ich gust tak bardzo zbiegł się z naszym. Zdecydowanie polecamy to miejsce!

O autorze
Martin Harmony
DJ, producent, kosmita, wielki fan squasha, miłośnik pończoch i undergroundowych brzmień.

3
Leave a Reply

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ale Aleksandra

Widziałam już Wasze wcześniejsze relacje na Instastory z tego miejsca i na pewno odwiedzimy to miejsce! Dzięki za polecenie 🙂

Weronique

Piękne miejsce ale też przepiękne zdjęcia. Brawa dla fotografa – oglądając je aż chciałoby się tam być.

Robson

A ile maksymalnie osób pomieści domek?