Pan Rafał Drzewiecki napisał artykuł na temat pierdołatowości naszych dzieci. I w wielu kwestiach nie można się z nim nie zgodzić. Jednak jest parę czynników, których autor chyba nie wziął pod uwagę. Oraz dużo akapitów, po których zastanawiałem się, co autor miał na myśli.

OBYWATELU, CZYŃ SWOJĄ POWINNOŚĆ!

Zacznijmy jednak od historii z zeszłego roku. Ojciec zrobił obóz przetrwania dla swojego 4,5 – letniego syna na terenie warszawskich fortów Blizne i przez 2 dni mieszkali w szałasie, który sami zbudowali. Policję zaalarmował jeden z przechodniów. Tutaj możecie przeczytać całą historię.

Czy przechodzień spełnił swój obywatelski obowiązek? W jego mniemaniu pewnie tak. Moim zdaniem był zwykłym nadgorliwcem. Być może nawet konfidentem. Bo według mnie każdy w miarę ogarnięty rodzic wie, czy może zaszkodzić swojemu dziecku. Jeśli ojciec uważał, że mieszkanie z synem w szałasie jest ok, to można przyjąć, że tak rzeczywiście było. I nie zrozumcie mnie źle: są sytuacje, kiedy obywatelska postawa ratuje komuś życie. Ale ile razy mamy do czynienia z nadgorliwością?

Udało nam się stworzyć społeczeństwo obywatelskie ze wszystkimi jego plusami i minusami: z jednej strony mamy złudne poczucie wolności i swobody, z drugiej szeryfów od wszystkiego . Wystarczy tylko, że na moment przekroczymy subiektywną granicę narysowaną przez jednostkę i bardzo szybko możemy stać się obiektem drwin, pogróżek, hejtu lub banicji społecznej. Oliwy do ognia dolewają też media, które tylko czekają na sygnał – znak gorliwego obywatela, żądnego chwili sławy. Dzięki “fame first” obserwujemy dziś patologie, jak filmowanie osób uczestniczących w wypadku, zamiast niesienie im pomocy.

ORDNUNG MUSS ZEIN!

Żyjemy w czasach, w których wszystko musi być zgodne z procedurami i normami. Jeśli tylko coś wystaje ponad przeciętność, należy to szybko skorygować. A wszystko zaczyna się już na porodówce. Ten sam zestaw szczepień dla każdego dziecka, bez zbadania systemu immunologicznego noworodka. Dziecko w trzecim centylu wagowym? Koniecznie dotuczyć. I co z tego, że kaszka zawiera 4 łyżki cukru? Ma rosnąć zgodnie z ogólnie przyjętymi normami. W dzisiejszych czasach żaden lekarz nie wychyli się ze swojej strefy komfortu, bo się najzwyczajniej w świecie boi. Boi się porażki oraz tego, jak na ewentualną porażkę zareagują rodzice. Kto wie, może wyskoczą z pozwem?

Podobno każdy z nas jest inny i wyjątkowy. Inny – tak. Czy wyjątkowy, z tym bym już polemizował. Ale skoro każdy z nas jest inny, dlaczego dzieci muszą chodzić na leżakowanie o tej samej porze? Dlaczego muszą siedzieć po 45 minut na zajęciach, które w ogóle je nie interesują?

Dzięki normom nasze życie ma być lepsze. Lepsze od czego? Hitler też miał pomysł na unormowanie wszystkiego, według swoich szalonych kryteriów.

Więc jeśli mieszkasz w szałasie w środku miasta, miej się na baczności! Bo to przecież nie mieści się żadnej z subiektywnych, szeryfowych norm, koniecznie trzeba zawiadomić o tym fakcie odpowiednie organy państwowe.

To fakt, że żyjemy w panoptykonie. Każdy może obserwować nasze poczynania i wytkać błędy. Te bardziej rażące zgłaszać do odpowiednich władz. Wiadomo jednak, że najłatwiej oceniać stojąc z boku. Najlepiej przecież odpowiadamy na pytania, oglądając teleturniej przed telewizorem. Jesteśmy znawcami każdego sportu, dopóki nie przyjdzie nam wyjść na boisko i spróbować samemu. Ale komu by się chciało wyjść na to boisko? Przecież to jest jednoznaczne z popełnieniem błędu a wiadomo, że my jesteśmy nieomylni. No i wiadomo, że sami najlepiej wychowujemy swoje dzieci. Inni na pewno są nieodpowiedzialni, niedouczeni i tak naprawdę nie powinni w ogóle mieć dzieci. Nasze dziecko przecież nigdy nie zrobiłoby sceny w sklepie, więc ich dziecko na pewno ma braki wychowawcze.  Ta świadomość oceniania nas przez innych powoduje, że na naszych profilach społecznościowych jesteśmy idealni. Pytanie, czy potrzebujemy social mediów, by żyć? A może raczej żyjemy dla social mediów?

ANALFABETYZM CYWILIZACYJNY

Przez dziesięciolecia komunizmu o wszystko musieliśmy zadbać sami. I chyba strasznie nas to zmęczyło, bo z kolei teraz wszystko chcemy mieć podane na tacy, bez zbędnego zachodu i męczenia się. Bo przecież jesteśmy zapracowani, więc najlepiej, żeby ktoś inny nam pomógł z naszym problemem. Jeżeli ja czegoś nie wiem, to pierwsze co robię, sprawdzam w google. I jeszcze nie miałem takiej sytuacji, żebym nie znalazł odpowiedzi. Dlatego nie jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy wysługują się innymi, by znaleźć rozwiązanie ich problemu. Przecież te osoby znają angielski, są obyci, wykształceni ale jak przydarzy się problem z ich iPhone’m, to pierwsze co robią, to dzwonią z głupimi pytaniami. To tak zwani mistrzowie cedowania problemów. Do ciężkiej kurwy! Ci sami ludzie wychowują swoje dzieci i wpajają im te normy. Według mnie na maturze powinny być obowiązkowo egzaminy z wyszukiwania informacji w sieci, bo dziś nie liczy się to, co wykułeś w szkole, bo wiedza ta bardzo szybko będzie najprawdopodobniej nieaktualna ale to, jak szybko tą wiedzę jesteś w stanie wyszukać.  Pomagasz dzieciakowi odrabiać zadania domowe? Pomóż mu również odnaleźć się w Internecie. Być może kiedyś twoje dziecko będzie na tyle bogate, że będzie mogło sobie pozwolić na to, by inni rozwiązywali za niego wszystkie problemy aby ono mogło skupić się na swojej pracy. Jeśli jednak nie będzie go stać na specjalistów od wszystkiego, lepiej, żeby potrafiło samo rozwiązywać swoje problemy, niż prosić o to znajomych. To właśnie tu widzę największy pierwiastek “pierdołatowości”. Nie w tym, że kiedyś harcerz wiedział, jak rozpalić ognisko za pomocą patyka a dziś, że dziecko boi się zaskrońca. Bo po co dziecku tak naprawdę ta wiedza? Musi zapierdzielać 20 km przez lasy i bory do swojego wujka? Poza tym umówmy się, ale to dzieci tych osób, które z taką dumą dawały sobie kiedyś ze wszystkim radę są tymi pierdołami. Więc co poszło nie tak?

ZA MOICH CZASÓW BYŁO INACZEJ

Pan Rafał Drzewiecki w swoim artykule zgrabnie zapakował wszystko w tezę, że kiedyś trawa była bardziej zielona a ptaki piękniej śpiewały.  Problem w tym, że każde kolejne pokolenie jest dla poprzedników gorsze, bo wyprane z takich a takich wartości, bo z innym podejściem do życia, którego poprzednie pokolenie nie do końca zrozumieć nie może. Taka jest naturalna kolej rzeczy i narzekanie na młodsze pokolenie jest wpisane w nasze DNA. A prawda jest taka, że każde następne pokolenie asymiluje się do warunków, w których wyrasta. Pan Rafał może nie zdawać sobie z tego sprawy, ale założę się o dobrą kolację, że gdyby dwadzieścia lat temu dostęp do wysoko rozwiniętej elektroniki był na obecnym poziomie, boiska równie często jak teraz straszyłyby pustkami a wyniki z wuefu byłyby mocno skorelowane z tymi bieżącymi. To trochę tak, by wymagać od ludzi, którzy wychowali się na mp3, by zachwycali się Walkmanami. A ludzi, którzy wychowali się na tabletach, by rajcowali się wywijaniem fikołków na trzepakach.

Mnie bardziej od nostalgii za czymś, co nie wróci bardziej martwi właśnie ten wtórny analfabetyzm oraz, w czym zgadzam się z panem Rafałem – wpajanie złudnych obietnic, że wszyscy jesteśmy wyjątkowi, że każdy z nas ma talent i każdy może osiągnąć wszystko, jeśli tylko będzie chciał. Bo te niespełnione obietnice, w zderzeniu z rzeczywistością będą inkubatorem frustratów, którzy pewnego dnia sami będą mieć dzieci. I co im przekażą?

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Leave a Reply

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz
Nie ma więcej wpisów

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Newsletter - srusletter. Spadówa mi z tym!