W każdą środę gram w squasha. Zaczynam ligowe rozgrywki o 21.00, kończę przed północą. Gdy jesteśmy w Baczkach, wracam na ten jeden wieczór do Warszawy, załatwiając przy okazji sprawy biznesowe. 8 czerwca, jak co tydzień szykowałem się do wyjścia, gdy zadzwoniła do mnie zapłakana Kafi, mówiąc: “nienawidzę cię, zniszczyłeś moje życie, nie chcę cię więcej widzieć…”

Tak zaczyna się najgorsza historia w naszym życiu. Historia, która uzmysłowiła nam, jak kruche jest to, co mozolnie budowaliśmy przez ostatnie 4 lata. Nawet teraz, gdy siłą rzeczy muszę powrócić do tamtych zdarzeń, czuję, jak serce podchodzi mi do gardła a każdorazowy wyjazd do Warszawy do naszego mieszkania na nowo wyświetla mi koszmarne obrazy sprzed ponad miesiąca.

Zanim zaczniemy opowieść, dodam, że z wiadomych względów nie możemy napisać wszystkiego, a niektóre kluczowe informacje zostały pominięte dla dobra nas samych i osób postronnych.

Dzień 0

Gdy ja szykowałem się do wyjścia na squasha w Warszawie, na naszym iPadzie w Baczkach pojawiła się wiadomość, z której wynikało, że zdradzam moją żonę. Warto dodać, że konwersacja wyglądała tak, jakbym faktycznie ją przeprowadził. Nic dziwnego, że Kafi zemdlała, jak to zobaczyła. Sam patrzyłem na wiadomość w osłupieniu. Noż kurwa, pisałem coś, czego nie pisałem. Żona dzwoni do mnie, każąc mi spierdalać, a ja nie mam pojęcia o co chodzi. Moje wkurwienie sięga zenitu, bo czuję, że ktoś właśnie wylewa na nas wiadro gówna. Wiem już, że wieczór nie będzie wyglądał tak, jak sobie zaplanowałem. Dziś nie będzie squasha. Nie będzie tradycyjnie kolejnego odcinka Gry o Tron. Będzie bezsenna noc, z dwugodzinną drzemką w okolicy 4 nad ranem. Wcześniej ktoś zdalnie wymazuje zawartość iPada, mojego kompa i telefonu. Straciłem wszystko. Nie mam nic. Rodziny, mojego życia zawodowego, które było na laptopie. W ciągu kilku godzin straciłem wszystko. Moja żona straciła największego przyjaciela i miłość swojego życia. Moje córki straciły ojca.

A to dopiero początek.

Dzień 1

Po dwóch godzinach budzę się a rzeczywistość powoli wlewa się na swoje miejsce w mózgu. Zaczynam rozumieć, że to nie sen. Cały ten koszmar zdarzył się naprawdę. Czytam jeszcze raz te wszystkie wiadomości i powoli zaczynam nierówną walkę o odzyskanie mojego życia. Na pierwszy ogień idzie oczywiście weryfikacja rejestru połączeń i wysłanych wiadomości z danymi posiadanymi przez operatora. Oczywiście się różnią. Ale jak się, kurwa, mają nie różnić, skoro wiem doskonale, co robiłem a czego nie. Rozbieżności w miarę rozwoju sytuacji pojawia się więcej. Każda z nich działa oczywiście na moją korzyść, ale wiecie, jak to jest – łatwiej nam uwierzyć w złą, niż w dobrą historię, więc zderzam się z nieufnością Kafi, jak z betonową ścianą.

Na maila dostaję fakturę za aplikacje w App Store, których nie kupiłem. Tanie nie były. Zaczynam łączyć kropki i wiem, że wiadomość została spreparowana, bo ktoś miał dostęp do mojego konta iCloud. Wiem już nawet, jak łatwo jest taką wiadomość przygotować.

Dostaję sms’a z kodem autoryzacyjnym z mojego banku. Oczywiście, nie muszę dodawać, że ostatnią rzeczą, o jakiej wtedy myślałem było wykonywanie jakiekolwiek transakcji. Ja pierdolę – myślę – to jakaś gruba akcja jest. Zawijam się więc szybko do banku, zmieniam hasła, blokuję karty, wyrabiam nowe.

Lecę na policję. Nawet nie wiem, jak zacząć opowiadać o tym, co się zdarzyło. Faktycznie, nie idzie mi najlepiej – funkcjonariusz odstawia podśmiechujki, spisując moje zgłoszenie. W sumie nie wiem nawet, po co tam poszedłem. Kiedyś ukradli mi rower. Innym razem włamali się do mieszkania. Za każdym razem po miesiącu umarzali śledztwo. No ale jak mają zgarnąć kolesia z gramem jarania, to nie odpuszczą.

Tego samego dnia zaczynamy dostawać wiadomości głosowe i sms’y. Koszmar zaczyna się od nowa. Wiadomości zastraszające, z inwektywami. Wracam do Baczek. Po drodze dostaję wiadomość “uważaj, jak jedziesz”. Włos jeży mi się na głowie. W samej głowie pustka, jadę, jak zombie. Nie jem nic, wymiotuję.

Helut czuje, że coś jest nie tak. Cały czas dopytuje się, kiedy będzie tata. Gdy w końcu przyjeżdżam zachowuje się tak, jakby nie widziała mnie miesiąc. Tuli się, nie odstępuje mnie na krok, wpatruje się we mnie, szukając oznak, że już wszystko ok. Serce mam w strzępkach, kolana mi się uginają, oczy mam mokre.

Dzień 2

Wiadomości przybierają na sile. Wspólnie z Kafi analizujemy wszystko, co się do tej pory wydarzyło. Na mojej poczcie głosowej znajdujemy 2 nagrania ciszy, które trwają grubo ponad 10 minut. Nie można ich skasować ani przejść do odsłuchiwania kolejnych. WTF?

Kafi dostaje sms’a, z którego wynika, że umawiała się na spotkanie z jakimś facetem. Wiemy już, że to ściema. Analizując pierwszą wiadomość, od której się wszystko zaczęło, dochodzimy do wniosku, że są to nasze rozmowy, które ktoś sprytnie przeredagował, nadając im tym samym autentyczności. Dzięki temu miały “mój styl”. Przy okazji odkrywamy, że z telefonu Kafi zniknęły nasze wiadomości. Pozostały tylko te od grudnia ubiegłego roku do teraz.

Jesteśmy tak cholernie zmęczeni, zarówno psychicznie jak i fizycznie. Słabo śpimy, nic nie jemy. W całym tym gównie staramy się trzymać fason dla naszych dzieci. Stajemy razem w walce z niewidzialnym przeciwnikiem, chociaż na dźwięk dzwoniącego telefonu podskakujemy, jakby wbijali w nas miliony szpilek. Ostatnią wiadomością, jaką dostajemy jest pytanie, czy jesteśmy gotowi na rundę drugą.

Dzień 3

Zmiana haseł i zastosowanie podwójnego uwierzytelniania przynosi rezultaty. Dostaję informację o próbie zalogowania się na moje konto iCloud z… Poznania. Tymczasem kolejny atak zostaje wymierzony w naszego bloga. Przez kilka dni nie możemy się dostać do panelu admina ani do naszego sklepu. Z trwogą patrzyłem, czy ktoś nie dodaje nowych postów. Przez system PayU sprawdzaliśmy zamówienia i kontaktowaliśmy się z naszymi klientami, by na bieżąco realizować zamówienia. Ktoś permanentnie wylogowywał nas z aplikacji Messenger oraz Instagram. Dopiero zmiana wszystkich haseł przyniosła upragniony spokój. Przenieśliśmy nasze rozmowy do Whatsapp’a.

Wiedziałem, że polegać na policji raczej nie możemy, więc poszperałem na zagranicznych forach i znalazłem kogoś, kto pomaga nam namierzyć sprawcę za pomocą logów na naszych komputerach.

Epilog

Gdy teraz patrzę wstecz na to wszystko, jestem z nas dumny, że z takim profesjonalizmem podeszliśmy do tego wszystkiego. Było ciężko a jednak jesteśmy tu razem. Nie przestaliśmy robić tego, co robimy ani być tym, kim jesteśmy. Nie daliśmy się zastraszyć ani tym bardziej zniszczyć, chociaż finał tej historii mógł być zupełnie inny. Ktoś z nas mógł dostać zawału, popełnić samobójstwo z rozpaczy, w najlżejszym wariancie rozbito by naszą rodzinę. Dla zabawy, zazdrości, zawiści. Bo ktoś mógł i chciał.

Ale nie wyszło.

Mam więc wielką nadzieję skurwysynie, że czytasz ten tekst i teraz tobie serce podchodzi do gardła. Że masz spocone dłonie i przyśpieszone tętno wiedząc, że ktoś próbuje cię namierzyć. Być może czujesz z tego powodu żenujące podniecenie. Być może czujesz się niezwyciężony, lecz pamiętaj, że my też mamy swoje podejrzenia, swój rozum, narzędzia i ludzi, którzy nam pomagają. Nie jesteśmy sami. Jesteśmy silniejsi, niż przypuszczałeś, bo mamy coś, czego ty na pewno nie masz: miłość, empatię i przyjaźń. Możesz się chować szczurze w kanałach i ściekach internetu, ale po twoim odorze i tak cię wytropimy.

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Leave a Reply

18 komentarzy do "Jak o mały włos nie straciłem najcenniejszej rzeczy w moim życiu – rodziny"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
ta.to & tamto

Dzięki wielkie! Trzymamy się dzielnie, chociaż strasznie nas to wydrenowało ze wszystkiego…

Agata
Agata

Znam to niestety… Trzymam kciuki za walkę z tym swirem. Dużo cierpliwości i wytrwałości! 🙂

ta.to & tamto

Dziękujemy! Przyda się. Miałaś podobną akcję?

Mama Sokole Oko
Mama Sokole Oko

Przerażające!!! Szczęście w nieszczęściu, że to ‘tylko’ głupi żart, ale… komuś naprawdę nieźle się nudzi. Jakaś zazdrosna ‘koleżanka’, była dziewczyna/chłopak, czy po prostu taki wirus? Powodzenia w rozwiązaniu tego niefajnego problemu.

Sabina Śmietanka
Sabina Śmietanka

ŁŁŁŁoooo matko! Do połowy tekstu byłam pewna, że zaraz będzie “obudziłem się”!!! Jestem w szoku!!! Musicie być mega silni !Podziwiam! Kasiu brawo i TY!!!! kręcę nadal głową z niedowierzania.

ta.to & tamto

Było ciężko… dalej jest i sami w to nie potrafimy uwierzyć. Wczoraj znów mieliśmy kilka głuchych telefonów…

Magda
Magda

Masakra…. jak to przeczytalam to sie przerazilam…. mam nadzieje ze wszystko sie ulozy i ze dopadniecie tego idiote i psychola… uwazaj ie na siebie i dziewczynki…

ta.to & tamto

My powoli układamy sobie to wszystko, chociaż dopóki nie znajdziemy winnego, cały czas z tyłu głowy będziemy mieli zasiane to ziarenko strachu…

Radek Jurzysta
Radek Jurzysta

Można wam jakoś pomóc w kwestiach technicznych?

ta.to & tamto

Radek, dzięki wielkie za zaoferowaną pomoc. Nie bez kozery wybraliśmy kogoś z zagranicy do rozwikłania tej zagadki, bo nie wiedzieliśmy komu ufać w Polsce. Mam nadzieję, że zrozumiesz.

Radek Jurzysta
Radek Jurzysta

W życiu, potnę się suchą bułką 😉

Trzymam kciuki żeby udało się dorwać tę łajzę.

MyLittleAntS

Mam nadzieję, że dorwiecie sukinsyna szybciej niż zdąży mrugnąć! A później dostanie łomot. Trzymajcie się.

ta.to & tamto

Wierz mi, baaardzo tego pragniemy…

Anka Nowrotek
Anka Nowrotek

Jako Mama, żona …czytam i mam dreszcze, zimne dreszcze. Taka sytuacja rozwaliłaby mi totalnie system życia … ja w swoim centrum sterowania naszym światem, mąż za granicą i takie gówno…. masakra serio ….chciałam napisac cos do owego gnoja …ale wiem, że w tych czasach takie gówno żywi się hejtem. Karma wraca, a porządny wpierdol potrafi pozostawić ślady do końca życia. Taka recepta dla gnoja.

Kasia
Kasia

A ja wlasnie od pewnego czasu zachodzilam w glowr, gdzie nesy Helut i Kasia z instagrama ?! Szukalam, na wszystkie mozliwe sposoby, myslalam, ze moze cos “odlubilam”, w koncu wklepalam w google i znalazlam bloga. Kochani, ja bym na pewno nie odpuscila na drodze prawnej. Jak juz dowiedcie sie, kto i jak, to idzcie smialo z wszystkimi dowodami do adwokata.

A co do instagrama, wrocicie ?

ta.to & tamto

Hej, ale my dalej jesteśmy na Instagramie. O tutaj: http://instagram.com/tatoitamto Daj znać, czy masz jakieś problemy z podglądaniem naszego streamu.

Joannanabru
Joannanabru

Osz kuwa, opowieść jak z filmu sensacyjnego. Minęło trochę czasu, czy psychopata namierzony? Mam nadzieję, że dopadła go łapa sprawiedliwości.

Mrozi
Mrozi

Wow! :/ mam nadzieje że sprawa znalezienia/ukarania tego gnoja ma już swój szczęśliwy finał?

wpDiscuz
Nie ma więcej wpisów

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Newsletter - srusletter. Spadówa mi z tym!