Mojego pierwszego kolegę, którego pamiętam poznałem w przedszkolu. Miałem wtedy 6 lat a nasza znajomość przetrwała również 6 lat. W czasach mojego dzieciństwa nie było jeszcze problemów z przesiadywaniem przed komputerem lub telewizorem. Dwa kanały telewizji ogólnopolskiej plus program regionalny nie rozpieszczały nas pod kątem bajek. Złote czasy telewizji satelitarnej i magnetowidów VHS dopiero miały nadejść, a my – dzieci większość czasu spędzaliśmy na podwórku, biegając za piłką lub… rozrabiając.

Kumpli z podwórka miałem całkiem sporo. Mieliśmy zgraną bandę, z którą robiliśmy wiele hardcore’owych rzeczy, jak wspinanie się na nasyp kolejowy, czy przechodzenie po wysokiej, metalowej konstrukcji nad lokalną “rzeką”, która w rzeczywistości była cuchnącą breją nieśpiesznie płynących ścieków z okolicznych zakładów przemysłowych. Graliśmy w piłkę do upadłego, budowaliśmy szałasy w lecie i naparzaliśmy w siebie śnieżkami, biegając po piwnicach w zimie. Z ekipą z podwórka trzymaliśmy się razem przez całą szkołę podstawową oraz średnią, chociaż każdy z nas chodził do innej szkoły.

Patrząc z perspektywy czasu zastanawiam się, jak udało mi się żyć równolegle pomiędzy dwoma światami społecznymi. Gdy ja chodziłem do liceum moi kumple poszli do zawodówek. Gdy ja poszedłem na studia oni już dawno pracowali w swoich zawodach. I wiecie co? To wszystko nie miało dla nas żadnego znaczenia. Ostatecznie liczyło się to, jak czujemy się w swoim towarzystwie. 

Moi rodzice nigdy nie zakazywali mi się spotykać z moimi kumplami, chociaż teoretycznie mogli, bo przecież oni przeklinali, palili fajki i pili alkohol. Może po prostu wychodzili z założenia, że nie uchronią mnie przed całym złem tego świata i kiedyś przecież będę się musiał z tym wszystkim zmierzyć. Z drugiej strony nigdy nie dałem im powodu do niepokoju. Wiadomo, że robiło się różne głupstwa, ale zasadniczo nie przeginałem nigdy pały. 

Moim pierwszym przyjacielem został chłopak, który mieszkał kilkanaście przecznic dalej. Już nawet nie pamiętam, jak to się stało, że się poznaliśmy, ale wiem, że połączyło nas zamiłowanie do komputerów. Później przez wiele, wiele lat bujaliśmy się razem po imprezach, jeździliśmy do późnych godzin wieczornych na rowerach, później na motorowerach a jeszcze później ścigaliśmy się swoimi pierwszymi samochodami. Fiat 125p contra Skoda 105S. 

To niesamowite, z jaką łatwością zdobywaliśmy kiedyś nowych znajomych. Ale kiedyś nie zastanawialiśmy się, co to będzie, jak nie znajdziemy wspólnego języka. Nie analizowaliśmy pierwszych wspólnych spotkań. Po prostu albo był flow, z którym lecieliśmy albo go nie było. Albo było się czyimś kumplem, albo nie. Niektóre z tych znajomości zupełnie naturalnie przekształcały się w wieloletnią przyjaźń. Zastanawiające jest to, że tylko niektóre z tych przyjaźni przetrwało próbę czasu. Dlaczego?

Może dlatego, że kiedyś byliśmy mniejszymi egoistami? A może dlatego, że kiedyś po prostu mieliśmy więcej czasu na wszystko? Nie mieliśmy przecież rodziny na utrzymaniu, nie martwiliśmy się karierą zawodową, a nasze obowiązki sprowadzały się do odrobienia zajęć domowych i zaliczania kolejnych przedmiotów. A może wraz z wiekiem wzrasta świadomość tego, czego oczekujemy od przyjaciela? Nasz czas staje się coraz bardziej cenny. Więcej wymagamy od siebie i być może tym samym więcej wymagamy od przyjaciela? A może po prostu chodzi o to, że jesteśmy ostrożniejsi? Jesteśmy mądrzejsi o poprzednie relacje z przyjaciółmi i z większą nieufnością podchodzimy do zawierania nowych znajomości?

Przyjaźń to taki trochę związek partnerski wykastrowany z sexu i kilku zobowiązań. Związek, który ewoluuje, w miarę naszego życia. Inne są relacje przyjacielskie, gdy jest się nastolatkiem a zupełnie inne, gdy ma się 30, 40, 50 i więcej lat. Wymagamy od przyjaciół innych rzeczy na różnych etapach naszego życia. Czasem przyjaciel to rozumie a czasem po prostu nie jest gotowy i wtedy oddalamy się od siebie.

Na naszym przykładzie widzę, jak wiele się zmieniło w kwestii relacji ze znajomymi na przestrzeni ostatnich pięciu lat, czyli odkąd jesteśmy razem z Kafi. Kiedyś obydwoje mieliśmy całe mnóstwo znajomych. Imprezowy styl życia był bardzo pomocny. Ja w każdy weekend przybijałem piątkę z moimi znajomymi w klubach. Kafi każdy weekend otwierała beforkiem u siebie w kawalerce. Pełna lodówka alkoholu oraz fakt, że Kafi pracowała dla jednego z koncernów tytoniowych przyciągał wielu znajomych na wspólne imprezowanie. 

Nasze poznanie było katalizatorem zmian w życiu towarzyskim. Było również pierwszym wielkim filtrem dla naszych relacji ze znajomymi. Później na świat przyszła Hela, która jeszcze bardziej przefiltrowała naszych znajomych. Podobno nic tak bardzo nie zmienia życia, jak pojawienie się dziecka. Można próbować z tym polemizować. Można próbować się zachowywać, jak gdyby nic się nie zmieniło. Można zaklinać rzeczywistość ale faktem jest, że ten, kto nigdy nie miał dzieci nigdy nie zrozumie tego, kto te dzieci ma.

Dlaczego w miarę upływu lat coraz trudniej znaleźć nam bratnią duszę, z którą będziemy mogli kraść przysłowiowe konie? Dziś stosunki międzyludzkie stały się brutalnie powierzchowne. Powierzchowna jest również uprzejmość, która kończy się wraz ze strefą naszego komfortu. O powierzchowności relacji ze znajomymi przekonaliśmy się zresztą na własnej skórze całkiem niedawno, przy okazji naszej akcji z audiobookami. Wtedy kilku z naszych dobrych znajomych z dnia na dzień odwróciło się od nas. Nie piszę tego z pozycji smutku, bo to już sobie poukładałem w głowie i ruszyłem dalej. Bardziej odnoszę się do zjawiska społecznego.

A propos powierzchowności – rzadko kiedy usłyszymy od znajomych coś innego, niż “Co tam? Jak tam?”, rzuconego jako zwykłe przywitanie. To znak, że pytający nie oczekuje nic więcej, poza lakonicznym “wszystko super” w odpowiedzi. To chyba taki polski odpowiednik “How are you today? All good?”.  

Dziś słyszymy się nawzajem, ale nie słuchamy. Widzimy się, ale nie patrzymy. Rozmowa i poświęcenie komuś chwili uwagi stały się luksusowym towarem deficytowym. Nie mamy czasu pielęgnować naszych relacji z przyjaciółmi, bo czasem nie mamy nawet czasu pielęgnować naszych związków z partnerami.

Usłyszeliśmy kiedyś od naszego znajomego, że w sumie nie musi już pytać nas, co tam u nas słychać, bo przecież wszystko wie z naszego Instagrama, bloga i vloga. Poczuliśmy się wtedy, jakby nasze życie zostało sprowadzone do poziomu dania instant. A przecież sieć, chociaż jesteśmy w niej aktywni nie jest naszym całym życiem. Jesteśmy czymś więcej, niż zbiorem zdjęć, wpisów i relacji. Wy jesteście czymś więcej. Każdy z nas ma swoją historię i założę się, że każdy z nas chętnie by tą historię komuś opowiedział, gdyby tylko znalazł odpowiedniego słuchacza.  

Lubię obserwować interakcje, w które wchodzi Helut. Codziennie ją podpytuję, z kim i jak się bawiła w przedszkolu. Wiem, że to troszkę za wcześnie na jakieś prawdziwe przyjaźnie ale wiem, że to już za chwileczkę, już za momencik się wydarzy. Że w życiu naszej córki pojawi się ktoś, kto będzie chciał z nią spędzać czas na wspólnej zabawie. I że ona będzie chciała spędzać czas z tym kimś… I że być może ta znajomość przekształci się w przyjaźń i we wspólną podróż przez życie. Krótszą bądź dłuższą, bo wiadomo, że nic nie trwa wiecznie. I wiecie co? Nie mogę się już tego doczekać! 

 

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Leave a Reply

10 komentarzy do "KRÓTKA OPOWIEŚĆ O PRZYJAŹNI."

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Weronika
Weronika

Najgorzej jak po kilkunastu latach zauważasz, że jest się ważnym wtedy gdy sa pieniądze i pomaga sie ponad wszystko. A gdy problemy się koncza i oni znikają..

Kasia
Kasia

Bardzo prawdziwa ta opowieść… Co do dzieci… One weryfikują wiele w życiu… Dzięki nim szybciej… łatwiej… dostrzegamy… U mnie zweryfikowała… na piątkę także moje podejście do przyjaźni… Pozdrowienia z Bytomia

pani_kochana
pani_kochana
Mnie niezmiennie zaskakuje fakt, jak bardzo ludzie potrafia zatajac swe prawdziwe oblicze, swoje prawdziwe zdanie na rozmaite tematy, a w rozmowach z innymi jakos tam to swoje zdanie dopasowuja -tak by nie bylo powodow do niewygodnych dyskusji itp. Mielismy pare przyjaciol, za ktorych dalibysmy sobie dowolna konczyne uciac…i wraz z wiescia o mojej ciazy, z kazdym dniem okazywalo sie, ze znamy ich coraz mniej, ze tyle przed nami ukrywali.,odwrocili sie bo wg.pana x my tak naprawde nie chcielismy dziecka, byl to ponoc moj sposob zeby meza “zlapac”. Jak? Jakim cudem przez 5 lat zdolali ukrywac, ze maja o nas tak… Czytaj więcej »
PAULA
PAULA

Dobrze napisane. My wraz z przeprowadzka i pojawieniem sie drugiego dzuecka stracilismy w zasadzie wiekszosc przyjaciół. Nikogo nie nazywam juz moim przyjecielem. Boli mnie to mimo iz wiem ze to czesciowo moja wina. Chec przyjazni zabila we mnie obluda ludzi. W grupie czesto mówiono o tych ktorych akurat nie bylo… W pracy obserwuje to samo i trace czasem wiaresię w drugiego czlowieka. Jakies mamj esienne przemyslenia chyba.

Sylvia
Sylvia

Moje pokolenie czyli “76” daje radę bo nadal analogi jesteśmy:) Pozdrawiam

Bo Simone
Bo Simone
Chochlik Internetowy zjadl moj komentarz. Za drugim razem zawsze gorzej wychodza, te posty, ale spróbuję! Ogolnie to z zawieraniem nowych przyjaźni w pewnym wieku jest jak z grubymi książkami. Czasem przeczytasz 50 stron i odkladasz, bo to jednak ‘nie to’, czasem brniesz dalej, ale im wiecej czytasz tym wiecej sie wkurzasz. Czasem nie możesz udzwignac tematu, albo czytamy tylko wybranych pisarzy, bo sa pewni i nie beda ‘strata czasu’. Ja mieszkam za granica, ani to dobre, ani to zle, ale myslalam ostatnio, ze ten krag znajomych sie kurczy, bo jestesmy tak daleko, a czytajac wasz wpis, widzę, ze podobne odczucia… Czytaj więcej »
wpDiscuz

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Newsletter - srusletter. Spadówa mi z tym!