METAMORFOZA POKOJU DZIECI. CZĘŚĆ II: Z WIZYTĄ W SALONIE

Urządzanie mieszkania to podobno fajna sprawa. I tak jest, pod warunkiem, że pominie się te wszystkie procesy decyzyjne i logistyczne, które potrafią człowieka doprowadzić do frustracji. Wydawać by się mogło, że po całej tej walce o wystrój pokoju naszych dziewczyn, którą opisaliśmy tutaj, dalej pójdzie już z górki. Niestety, tradycyjnie, rzeczywistość miała inne zamiary, chociaż zaczęło się niewinnie.

Gdy wsiadaliśmy do samochodu, by odwiedzić salon VOX, liczyłem, że pojedziemy, zobaczymy wybrane przez nas przeze mnie meble, złożymy zamówienie i wrócimy do domu. Oczywiście wszystko się skomplikowało, jak tylko weszliśmy do salonu, bo Kafi zaczęła przyglądać się meblom z innej kolekcji.

– Zobacz kochanie, jakie słodkie! – powiedziała z zachwytem. Może powinniśmy wybrać takie?

– Serio? – o mały włos nie wypowiedziałem tego na głos. Zamiast tego wysiliłem się na odrobinę kurtuazji. – Może najpierw zobaczymy te meble, które wybraliśmy?

– Które ty wybrałeś – poprawiła mnie szybko.

– Tak. Te, które ja wybrałem, bo ty odwróciłaś się na bok i poszłaś spać…

Atmosfera robiła się gęsta a ja skrycie liczyłem, że zaraz zjawi się ktoś z obsługi i rozładuje napięcie. Niestety, ci byli zajęci innymi klientami. Ostatecznie poszliśmy zobaczyć “wybrane przeze mnie” meble.

– I co myślisz? – zapytałem tonem dającym jasno do zrozumienia, że wywiesiłem białą flagę.

– Myślę, że tamte są ładniejsze – odpowiedziała Kafi tonem dającym jasno do zrozumienia, że w dupie ma moją białą flagę.

– OK, idziemy oglądać tamte – skapitulowałem i na samą myśl, że spędzimy tu o dużo za dużo czasu przeszedł mnie dreszcz.

Bo w tym wszystkim zapomniałem wspomnieć o jednym. Helut & Hanut Spółka z Zerową Odpowiedzialnością były razem z nami. Czas, który my przeznaczyliśmy na nasze jałowe dywagacje dziewczyny postanowiły przeznaczyć na oswojenie się z nowym miejscem i teraz ochoczo przystąpiły do rozmontowywania artykułów dekoracyjnych, które były w ich zasięgu. Powodowało to pewne przestoje w komunikacji na linii mąż – żona.

– Kochanie – powiedziałem do Kafi, gdy udało mi się wyrwać zegar z ręki Hanki, co spowodowało oczywiście natychmiastową drakę. – Mi ten zestaw też się bardziej podoba, ale zobacz – jest piętrowe łóżko dla Heli a gdzie Hanka będzie spać? Musielibyśmy kupić dwa takie łóżka, co nie jest takim głupim pomysłem – zacząłem się delikatnie nakręcać. Niestety, Kafi szybko spacyfikowała moją podjarkę.

– Hanka nie może przecież spać na wysokim piętrowym łóżku, bo spadnie.

– Ale… – zacząłem i zderzyłem się z typem wzroku u kobiety, z którym nie należy dyskutować. Ze wzrokiem, który mówił wprost “nie będziesz samcze podważał moich kompetencji w zakresie zapewnienia naszym dzieciom bezpieczeństwa”.

Zamknąłem oczy i wypuściłem głośno powietrze  – W takim razie wróćmy do domu i przemyślmy wszystko na spokojnie jeszcze raz – powiedziałem trochę do siebie a trochę do pustej przestrzeni przede mną.

– OK – wykrzyczała Kafi z drugiego końca salonu, biegnąc za ciągnącą po ziemi poduszkę Hanką.

Wróciliśmy do punktu wyjścia a ja miałem ochotę zapakować się w karton i wysłać paczką w kosmos. Zamiast tego zapakowałem dziewczyny do samochodu, wyjechałem z parkingu, po czym… utknąłem w gigantycznym korku. Wiecie, jak wygląda przedzieranie się przez korki w godzinach wieczornego szczytu z dwiema głodnymi i zmęczonymi pannami? Powiem tak: w samochodach rodzinnych standardowym wyposażeniem powinna być szyba dźwiękoszczelna oddzielająca kierowcę od tylnej kanapy. Bez dodatkowych opłat.

Wróciliśmy do domu. Zapomniałem wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy – nasz dom wyglądał, jakby był przeznaczony do rozbiórki. Aby nowe meble mogły zamieszkać w pokoju dziewczyn, musieliśmy zedrzeć stare tapety ze ścian, zagipsować ubytki, nałożyć unigrunt a później pomalować wszystkie ściany. Pięć razy, bo oczywiście przyoszczędziliśmy na farbie i podobne efekty moglibyśmy uzyskać malując ścianę mlekiem.  Zresztą zobaczcie sami:

Poza faktem, że wygląd naszego mieszkania wzbudzał we mnie agresję, dodatkowo dobijała mnie świadomość, że znów będziemy musieli przechodzić przez cały proces wertowania katalogu i wyjaśniania sobie nawzajem naszego punktu widzenia, bo przecież nie położymy się spać sfochowani. Warto w tym miejscu dodać, że  foch był całkiem zacnych rozmiarów. Była 20.00 a ja na szybko wyliczyłem, że cały proces zakończy się najwcześniej koło 1.00.

Żeby skrócić wasze cierpienia, oszczędzę wam opisów naszych wieczorno – nocnych dyskusji na temat rozwiązań meblowych w pokoju dziewczyn. Ostatecznie, dzięki aplikacji VOXBOX do planowania wystroju i próbie wpasowania innych mebli do pokoju Heluta & Hanuta, udało mi się po raz kolejny przekonać Kafi, że moje poprzednie rozwiązanie było optymalnym wykorzystaniem przestrzeni. Gdy emocje w końcu opadły, zgodnie postanowiliśmy pojechać kolejny raz do salonu bez dzieci. Ale zanim to nastąpiło, odwiedziliśmy stoisko VOX podczas weekendu na Warsaw Home Expo.

Oto, co się wydarzyło:

Pewnym krokiem podchodzę do Pana, który reprezentował firmę na stoisku:

– Dzień dobry Panu, chciałbym zobaczyć meble z serii Evolve.

– O, widzę, że od razu przechodzi Pan do konkretów. Niestety, to nie jest nasza najnowsza kolekcja, więc nie prezentujemy jej na Home Expo. Chociaż muszę przyznać, że seria Evolve przeżywa teraz renesans, bo dużo ludzi o nią pyta – dodał i na ułamek sekundy przymknął oczy, po czym rozmarzony westchnął i powiedział:

– Ta seria to kawał solidnego mebla. Jeśli Pan je wybierze, będą służyły Panu latami.

Na potwierdzenie jego słów nie musiałem długo czekać, o czym przekonacie się za chwilę. A tymczasem zwiedziliśmy stoisko i… zakochaliśmy się w tym stole. Kafi tradycyjnie od razu miała wizję, jak on cudownie będzie wyglądał u nas w salonie z ziołami w środkowej wnęce i jak miło będzie jeść przy nim rodzinne obiady i toczyć rodzinne dyskusje. Po tych nieoczekiwanych stołowych zachwytach już bez dalszych niespodzianek po raz kolejny odwiedziliśmy salon VOX i złożyliśmy zamówienie. Tradycyjnie, żeby trochę przyoszczędzić, postanowiliśmy, że montaż mebli ogarniemy sobie sami.

Kilka dni później, gdy wróciłem z pracy do domu zastałem 30 paczek z meblami, które zuchwale zaanektowały każdą wolną część naszego mieszkania. Spojrzałem na nie i równie zuchwale powiedziałem do Kafi:

– Spoko, w weekend to wszystko ogarnę.

– Miniur – odpowiedziała z powątpieniem Kafi – nie chcę cię martwić, ale panowie, którzy przywieźli meble powiedzieli, że w trójkę składaliby to cały dzień. Jestem wielką fanką twojego entuzjazmu, ale tym razem chyba trochę poleciałeś…

– To się dopiero okaże – kontynuowałem, udając, że wiem o czym mówię, podczas gdy każda komórka mojego ciała kurczyła się w panice. Na szybko ułożyłem plan awaryjny i wrzuciłem do sieci delikatne wołanie o pomoc:

Moi znajomi zgodnie postanowili dyplomatycznie przemilczeć moją ciekawą ofertę, pozostawiając mnie sam na sam ze skręcaniem mebli.

Jak mi poszło? Wiadomo, że początki są najtrudniejsze. Musiałem się zaznajomić z różnymi bolcami, śrubkami, wkrętami i logiką stojącą za składaniem mebli Evolve. Na pierwszy ogień wziąłem sobie najmniej skomplikowany mebel – regał, który miał nam posłużyć za biblioteczkę. Poszło całkiem spoko a ja zachęcony szybkim efektem, zabrałem się za składanie szafy narożnej. I to był moment, w którym oczekiwania boleśnie zderzyły się z rzeczywistością. Składanie tego mebla przysporzyło mi najwięcej kłopotu. Instrukcja przewidywała ekipę 3 osób do montażu. Ja miałem siebie oraz wielkie wsparcie mentalne moich dziewczyn. Na tym etapie przekonałem się dokładnie, co oznaczały słowa pana ze stoiska VOX na Warsaw Home Expo. Skubaniutka szafa była tak potwornie ciężka, że przy montowaniu nadstawki musiałem skorzystać z pomocy sąsiada. Zasapany uśmiechnąłem się pod nosem, bo wiedziałem już, że to faktycznie kawał solidnego i odpornego na destrukcyjne działania naszych słodkich crittersów mebla.

Ostatecznie po pierwszym dniu udało mi się zlożyć dwa meble i zachęcić moje wszystkie mięśnie do produkcji kwasu mlekowego. Następnego dnia wszystko wydawało się już dużo prostsze. Wiedziałem, jak składać poszczególne części zestawu i instrukcją posiłkowałem się coraz rzadziej. Tym samym, udało mi się uporać z drugą częścią szafy, nadstawką, komodą oraz półką.

Wiecie, co jest najgorsze w byciu lwem? Ten cholerny upór, który bardzo często doprowadza moją żonę do białej gorączki. Tym razem i ja czułem, że przyjdzie mi spłacić spore odsetki z tytułu mojego postawienia na swoim. Czy byłem dumny? I to jak. Szkoda tylko, że nie miałem siły się tym cieszyć. Gdy wszystkie meble stanęły już na swoim miejscu, rozejrzałem się po pokoju i stwierdziłem, że faktycznie, wszystko idealnie wpasowało się w małą przestrzeń odświeżonego królestwa dziewczyn.

– Co myślisz kochanie? – zapytałem głosem kogoś, kto właśnie wrócił z zaświatów.

– Że dałeś radę – odpowiedziała wymijająco Kafi.

– Co myślisz o pokoju? – nie ustępowałem, chociaż ledwo trzymałem się w pionie.

– Że czeka nas jeszcze sporo pracy, zanim będzie tu przytulnie, ale mam już wizję, jak to wszystko ogarnąć. Pomyślałam o tym, że tu moglibyśmy na przykład… – Kafi nakręcała się odwrotnie proporcjonalnie do mojego zaangażowania w tą rozmowę. Chciałem usłyszeć tylko jedno, proste “super” lub “fajnie” a zamiast tego mój zdezorientowany mózg został brutalnie zaatakowany wizją leśnego pokoju. Tak, moi drodzy – w pokoju dziewczyn zamieszkają ptaki, szyszki i gałęzie, ale o tym w ostatnim odcinku “Metamorfozy Pokoju…”. Tymczasem zassaliśmy trochę zdjęć ze strony producenta, żebyście mogli zobaczyć, jak wyglądają meble, które wybraliśmy dla Heluta & Hanuta i jaką funkcjonalność oferują.

C.D.N.

GALERIA


HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Newsletter - srusletter. Spadówa mi z tym!