To straszne. Dziś się obudziłam i odkryłam w sobie duży pierwiastek polaczkowatości. Jak do tego doszłam? To proste: znam się na wszystkim, wiecznie wszystko i wszystkich krytykuję i ogólnie lubię sobię pojęczeć. Więc postanowiłam, że dziś będzie inaczej i dla odmiany zamiast szydery będzie pochwała. Ha!

Zacznę od wspólnego pochwalenia moich rodziców, bo stwierdzam, że dobrali się po prostu idealnie. Serio, obydwoje zawsze stają na wysokości zadania, choćby nie wiem co i jak przychodzi co do czego, to spinają poślady i dostarczają. Wszystko i wszędzie. Na czas, na miejsce. I zawsze trzymają sztamę razem, co doprowadza mnie czasem do szału, bo jeśli nie jestem w stanie wyegzekwować czegoś od mamy, to mogę zapomnieć o tym, że dostanę to od taty. No ale miałam dziś nie narzekać, więc fajnie, że zawsze grają do jednej bramki. Jednakże chciałam zaznaczyć na marginesie, że już za chwilę układ sił w naszej rodzinie zostanie trochę zmieniony i ja z moją najmojszą siostrą też będziemy zawsze trzymać sztamę i wtedy zobaczymy, cwaniaki! (Kurde, miało być pozytywnie!). Super jest też to, że potrafią szybko dokonywać zmian w drużynie i jak tylko doprowadzam któreś z nich do szału, to robią wymiankę i wtedy ja już nawet nie mam siły walczyć ze stoickim spokojem nowego przeciwnika i zazwyczaj kapituluję. Ale, ale! Niebawem ja i moja super – siora też będziemy mogły robić zmiany. I nic nie implikuję, tylko tak informacyjnie podrzucam temat do przemyślenia. Ale wracając do meritum: imponuje mi też to, jak moi rodzice potrafią dbać o siebie nawzajem. Cieszę się z tego bardzo, bo wiem, że z taką samą troską dbają o mnie, niezależnie od tego jak wielkiego fikołka im wywinę.

Lubię, gdy:

  • rodzice są razem
  • wszyscy się wydurniamy
  • oglądamy wieczorem bajki w łóżku

Nie lubię, gdy:

  • obydwoje mi tłumaczą, dlaczego muszą mi obciąć paznokcie lub umyć zęby
  • wołam mamę a przychodzi tata i na odwrót
  • powtarzają mi to samo w dwóch różnych językach

Dobra, a teraz już do osobistych konkretów. Na pierwszy ogień idzie

MAMA

Ona jest po prostu mistrzem świata we wszystkim, co robi. Serio – serio! Potrafi przyjść 12 razy do mnie w nocy, gdy tego potrzebuję, by przytulić i pogłaskać. Zrobić wypasionego naleśnika na śniadanie oraz najlepszy napój na dobranoc. Potrafi też fenomenalnie zrobić “Panowie Mostek” na pleckach i czytać codziennie tą samą książkę po dwa razy. Czasem ją co prawda przyłapuję, gdy dla sportu zmienia kolejność wyrazów albo szyk w zdaniu i wtedy poprawiam, ale co do zasady – medal za niezłomność się jej należy. Drugi medal powinna dostać za ambicję włażenia ze mną z tym swoim wielgachnym brzuchem w najmniejsze zakamarki na sali zabaw. Tu przyznaję trochę mojej w tym winy, bo zawsze biorę ją pod włos i mówię mniej – więcej coś w tym stylu: “no co ty mamo! nie dasz rady? wymiękasz? pffff!” ale przecież wiadomo, że nie mówię tego (całkiem) serio a mama się od razu spina.

Lubię, gdy:

  • mama czyta mi książki przy jedzeniu
  • daje mi cycki do pomiętolenia
  • robi głupie miny

Nie lubię, gdy:

  • próbuje mi wmówić, że ten syrop z buraka, który robiła wczoraj jest pyszny
  • ma inne zdanie na temat mojego stroju, niż ja
  • próbuje przemycić w kanapce coś, czego nie lubię pod zasłoną serka

TATA

Jest śmieszny i uwielbiam się z nim wygłupiać. Zawsze biegnę ze żłobka w podskokach do domu i jeśli go nie ma, bo jest w pracy i wróci dopiero, jak będzie, to wtedy jestem trochę smutna. Do żłobka zawsze niesie mnie na barana. Dotrzymuje mi kroku na sali zabaw i zjeżdża ze mną z największych zjeżdżalni. Podobno od zawsze spędza swój czas ze mną w kąpieli, nawet kiedyś, jak byłam tylko małym turlającym się glonem i frajdy z kąpieli ze mną nie było żadnej. Tata robi najlepsze kucyki na świecie i w sumie to tylko jemu pozwalam bawić się moimi włosami. Poza tym robi przepyszne mleko i specjalnie dla mnie ubija piankę a czasem robi równie pyszne kakao. Codziennie czyta mi bajki na dobranoc a później kładzie się obok mnie i mizia mnie po plecach a ja jego po brodzie. I czeka, aż zasnę, chociaż czasem zasypia przede mną. I codziennie nad ranem przychodzi po mnie i zanosi mnie do mamy.

Lubię, gdy:

  • zabiera mnie do sali zabaw
  • buduje ze mną domy z klocków
  • “załatwia” mi zabawki, którymi bawią się inne dzieci

Nie lubię, gdy:

  • myje mi włosy
  • wymądrza się i każe mi sprzątać swój pokój
  • przychodzę do domu i go nie ma

I tym o to sposobem uzewnętrzniłam się a przy okazji wskazałam rodzicom słabe punkty, nad którymi muszą koniecznie popracować. Jednak jestem genialna. Z pierwiastkiem polaczkowatości, ale jednak genialna. Miłego weekendu!

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Leave a Reply

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz
Nie ma więcej wpisów

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Newsletter - srusletter. Spadówa mi z tym!