Rusz się

Rusz się! – jak wygrałam walkę z moją alergią i ze zbędnymi kilogramami.

Za chwilę skończę 34 lata. Jestem lubiącą siebie kobietą i matką dwóch wspaniałych córek… No właśnie, tu się zatrzymajmy na momencik. Większość kobiet wie, jak bardzo ciąża i poród wpływa na ciało kobiety. Piszę większość, bo jak wiadomo są pewne genetyczne uwarunkowania i istnieje grono szczęściar, których ciało nie zmienia się wcale. Wyglądają tak, jakby nigdy w ciąży nie były. Ja niestety do tego grona się nie zaliczam.

Przez ostatnie 3 lata bardzo zaniedbałam swoje ciało. Byłam skupiona na dziecku, na pracy a potem wynajdywałam coraz to nowsze wymówki, by się za siebie nie zabrać. Dlaczego? Ano dlatego, że przerażała mnie ilość pracy, która mnie czekała. A wiedziałam, że mam nad czym popracować. Co z tego, że inni mówili “daj spokój, masz super figurę”, skoro ja doskonale wiedziałam, co kryje się pod ubraniami. Sztukę dobierania ciuchów, które ukrywały mankamenty mojej figury opanowałam do perfekcji. I tak sobie żyłam z myślą, że “kiedyś tam” zapiszę się na “jakieś tam” zajęcia. Problemem było to, że nie wiedziałam jakie ćwiczenia sprawią mi przyjemność (bo uważam, że warto wybierać takie zajęcia, na które będziemy chodzić z przyjemnością). Poza tym nie lubię dużych skupisk ludzi, męczy mnie tłok i muzyka na siłowni. Z kolei zajęcia, na których trzeba się uczyć kroków na pamięć też nie są dla mnie.

Mam tego dość!

W międzyczasie doszły moje problemy skórne. Przez kilka miesięcy wyglądałam i czułam się naprawdę strasznie. Miałam czerwoną, swędzącą wysypkę na całym ciele. Był to okres ogólnego rozdrażnienia, większość nocy tkwiłam w półśnie, nieustannie się drapiąc. Nie muszę chyba dodawać, że to również nie był odpowiedni czas na ćwiczenia. O tym, jak bardzo się wtedy myliłam dowiecie się za chwilę.

Pewnego dnia obudziłam się z myślą, że muszę znaleźć dla siebie jakąś odskocznię, bo zwariuję. Czułam, że jak nie teraz to nigdy. Zastanawiałam się co robić – biegać, tańczyć a może chodzić na jogę? Przez cały ten okres odwiedziłam z tuzin lekarzy i chociaż każdy z nich stawiał inną diagnozę, to większość była zgodna co do jednego – muszę używać sterydów. W związku z tym, że od wielu lat cierpię na moje dolegliwości skórne, wiedziałam, że jest to droga donikąd. Owszem, takie maści pomagają mi na chwilę, zaleczają wysypkę, ale nie rozwiązują mojego problemu, a już na pewno nie przybliżają mnie do rozwiązania zagadki, co moje uczulenia powoduje. Byłam załamana. Serio, bardzo ale to bardzo zrezygnowana.

Rusz się!

Kiedy dowiedziałam się o tym, że istnieje takie miejsce, jak RUSZ SIĘ, od razu chciałam umówić się na wizytę. Byłam pełna nadziei ale jednocześnie zdystansowana. Ile to już razy podchodziłam ze zbytnim hurraoptymizmem do planu leczenia, który najzwyczajniej w świecie nie działał?

Po pierwszym, zapoznawczym spotkaniu z ekipą z RUSZ SIĘ wyszłam mocno podbudowana. Spodobało mi się to, co usłyszałam od Emilii, która powiedziała, że bardzo lubi wyzwania i trudne przypadki, czyli dokładnie takie, jak mój. I bynajmniej nie chodziło jej tylko i wyłącznie o moją figurę, bo podeszła do moich problemów bardzo holistycznie. Emilia od początku była przekonana, że znajdziemy przyczynę moich zmian skórnych. Wtedy pierwszy raz poczułam, że znalazłam się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie i mówiąc wprost – urzekła mnie tym bardzo.

Emi od razu przystąpiła do działania, krok po kroku sprawdzając wszystkie tropy. A mnie na dzień dobry czekała spora robota papierkowa – możecie mi wierzyć lub nie, ale nigdy w życiu nie wypełniałam tak obszernej i szczegółowej ankiety. I chociaż wtedy, gdy odpowiadałam na te dziesiątki pytań, dziwiłam się, po co to wszystko, teraz już rozumiem. Zrozumiałam kiedy dostałam szczegółowy plan żywienia i dietę rozpisaną krok po kroku, na każdy dzień tygodnia. Ta dziewczyna jest niesamowita! Wzięła pod uwagę absolutnie wszystko, począwszy od tego, jaki mam tryb życia, po posiadane przeze mnie urządzenia kuchenne, bym mogła bez problemu przygotować dania, rozpisane w przygotowanym dla mnie planie żywieniowym. Oprócz tego Emilia zleciła mi również szereg badań a na ich podstawie zaleciła mi odpowiednią suplementację.

Jeśli czytając tego posta zastanawiacie się, w jakich przypadkach specjalizuje się Emi, już spieszę z odpowiedzią. Emilia ma przeogromną wiedzę z zakresu żywienia, suplementacji naturalnej oraz treningów. Jeśli chodzi o samą dietoterapię, prowadzi swoich podopiecznych z zakresu różnych chorób, ale przygotowuje też kobiety do ciąży czy stawia po porodzie (treningowo i żywieniowo). Zajmuje się również dietami redukcyjnymi, sportowymi itd. W dietoterapii specjalizuje się między innymi w takich przypadkach, jak otyłość, nadciśnienie, cukrzyca typu II, insulinooporność, zespół policystycznych jajników, niedoczynność tarczycy, alergie, nietolerancje pokarmowe, przerost grzybów Candida, atopowe zapalenie skóry, refluks pokarmowy, zaparcia, biegunki, IBS i inne problemy jelitowe, osłabiona odporność i układ immunologiczny, chroniczne zmęczenie, trądzik, depresja, choroby autoimmunologiczne (Hashimoto, łuszczyca, RZS, wrzodziejące zapalenie jelita grubego itd.)

Jak widzicie trochę tego jest a sama Emi jest chodzącą skarbnicą wiedzy z zakresu dobrego odżywiania i spotykając się z nią da się to naprawdę odczuć. Nie pisałam tego posta od razu, kiedy tylko zaczęłam być jej podopieczną. Chciałam mieć wyrobione solidne zdanie, sprawdzić i przekonać się na własnej skórze, by dopiero po pewnym czasie podzielić się z Wami  moimi wrażeniami.

Mój trening

Spotkania mamy dwa razy w tygodniu, każdy trening trwa godzinę.  W lipcu minie drugi miesiąc naszej wspólnej drogi. Dostaję od Was całe mnóstwo komplementów i miłych słów odnośnie tego jak wyglądam. Warto dodać, że uczulenia i wysypki całkowicie zniknęły. Jak widać, nie trzeba stosować maści sterydowych i innych leków. Jestem zachwycona, że wspólnie z Emi doszłam do tego etapu, że mam większą świadomość i wiedzę odnośnie tego, jak poszczególne rzeczy wpływają na nasze samopoczucie i, co za tym idzie, wygląd zewnętrzny.

Warto dodać, że Emi nie pracuje w pojedynkę. W tym samym miejscu pracuje także Sebastian, który również ma niesamowitą wiedzę. Nie dość, że można z nim pogadać, to i jest na czym oko zawiesić. W tym wpisie bardziej skupiłam się na Emilce, ponieważ to z nią odbywają się moje treningi i trafiłam pod jej opiekuńcze skrzydła. Jeśli jednak  macie preferencje co do konkretnej płci, super jest to, że możecie sobie wybrać trenera. Trzecią i ostatnią osobą w ekipie jest Joanna, która jest trenerką i masażystką. I to jest obłędna opcja. Kiedy dacie sobie w kość i zrobicie naprawdę mocny trening, od razu po nim możecie udać się do salki obok i być wymasowani przez Asię. Czyż to nie jest opcja idealna?

Podsumowując, po prawie dwóch miesiącach treningów, ciężko byłoby mi wrócić na klasyczną siłownię. Różnica w komforcie ćwiczeń jest ogromna. Indywidualne podejście do klienta, kameralna atmosfera, brak kolejki do poszczególnych urządzeń do ćwiczeń to tylko niektóre przykłady. Dodatkowo, Emilia jest również moim olbrzymim motywatorem, który stoi na straży poprawności wykonywanych przeze mnie ćwiczeń. I kiedy ja już czuję, że nie daję rady a ona odlicza sekundy do końca ćwiczenia i głośno dopinguje, krzycząc “dasz radę”. I teraz już wiem, że dam. Nie ma rzeczy niemożliwych. Coś tak czuję, że ten rok będzie rokiem, kiedy bardzo zaprzyjaźnię się ze swoim ciałem, kiedy polubię je bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. Już widzę tą przemianę, a to dopiero początek naszej wspólnej drogi…

Chcesz się przekonać na własnej skórze? Nic prostszego, wystarczy umówić się na bezpłatną konsultację, do czego Was bardzo gorąco zachęcam!

Ekipę z Rusz Się znajdziecie również na Instagramie oraz Facebooku.

O autorze
Kasia Harmony
Rozkmina, miłośniczka kawy i chałki z masłem, tańcząca gdzie się da, dusza towarzystwa, szperaczka, wyszukiwaczka, mistrzyni urządzania wnętrz.
avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o

Człowiek potrzebuje ruchu i to prawda stara jak świat. Jezeli spedzamy cale dnia w trybie siedzacym to chocbysmy mieli cudowna przemiane materii, i tak zrobimy sobie wielką krzywde.