ściana w stylu vintage

Zrób sobie drewnianą ścianę w stylu vintage za niewielkie pieniądze.

Z tego wpisu dowiecie się, jak naprawdę niewielkim kosztem i w kilka dni postawić piękną, ręcznie postarzaną drewnianą ścianę w swoim wnętrzu. Oczywiście ostateczne koszty zależą od metrażu, ale w naszym przypadku ściana o powierzchni mniej więcej 15 metrów kwadratowych wyniosła nas około 750 złotych. Jeżeli odejmiecie od tego matę akustyczną, której użyłem jako wypełnienia, koszt spada do niecałych 650 złotych. Co dostajecie w zamian? Przede wszystkim olbrzymią satysfakcję, że zrobiliście w waszym domu coś, co nie tylko pięknie wygląda, ale tworzy ciepły i niepowtarzalny klimat i efekt WOW! 

Z chęcią na zmianę wykończenia ściany w naszym salonie nosiłem się już od długiego czasu. Biała boazeria to był najsłabszy element naszego generalnego remontu mieszkania sprzed dwóch lat. Ekipa, która nam robiła mieszkanie w tym elemencie dała ciała – wybrali jedyny produkt, jaki był dostępny tego dnia w supermarkecie i zanim zdążyliśmy zareagować, ściana była już postawiona. Przez pewien czas wszystko było ok i prezentowała się naprawdę ładnie, jednak pod wpływem pracy drewna wszystko zaczęło się brzydko rozchodzić a całość doprowadzała nas do irytacji, za każdym razem, jak patrzyliśmy na coraz większe szpary. Gdy tylko nadarzyła się okazja, czyli zostałem w mieszkaniu sam bez naszych dzieci, zabrałem się do pracy.

Tak wyglądała nasza ściana, zanim przystąpiłem do remontu.

Oczywiście, jak to ze mną bywa, postanowiłem ogarnąć wszystko sam. Być może tego nie wiecie, ale mój odwieczny optymizm i motto “to w końcu nie może być aż tak trudne” co rusz wpędza mnie w przysłowiową czarną dupę, co w tym przypadku przełożyło się na dosyć duży logistyczny problem z przewiezieniem zamówionych desek. Oto, co się wydarzyło.

W swojej genialności wymyśliłem sobie, że deski “pójdą” przez całą długość salonu w jednym kawałku. Na papierze wygląda to na nic nie znaczący szczegół, ale w praktyce przewiezienie ponad czterometrowych desek nie wygląda już tak różowo. Oczywiście mogłem machnąć na to ręką, zamówić transport i mieć święty spokój, ale… Transport wyniósłby mnie ¾ ceny desek, co wydawało mi się lekką przesadą. Ostatecznie ogarnąłem transport własnym sumptem (nie pytajcie, jak się stresowałem jadąc olbrzymim dostawczakiem po raz pierwszy w swoim życiu) a chwilę po przywiezieniu ich do domu, dziękowałem w duchu, że mieszkamy na parterze i mogę je przerzucić przez otwarte okno, ponieważ… był to tak naprawdę jedyny sposób, aby deski znalazły się w mieszkaniu. Jeśli więc chcecie się zmierzyć z waszą ścianą, weźcie to pod uwagę i zastanówcie się nad logistyką, żeby uniknąć niemiłych niespodzianek. Poza tym decha w jednym kawałku to tylko moje “widzimisię” i tak naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, by wykorzystać krótsze deski.

Tools of Trade

Czego będziecie potrzebować? Przede wszystkim desek. My nasze kupiliśmy bezpośrednio w tartaku, bo zależało nam na dobrym jakościowo sezonowanym drewnie, które nie rozejdzie się po kilku miesiącach. Nasze dechy miały 10 centymetrów szerokości i były dechami sosnowymi. Dlaczego sosna? Po pierwsze dlatego, że nie do końca wiedziałem, czy uda mi się uzyskać zamierzony efekt a wiadomo, że deska sosnowa jest najtańszą opcją a po drugie dlatego, że sosna jest bardzo miękka, co bardzo ułatwiło mi sam proces szczotkowania, o którym więcej napiszę za chwilę.

Każda kobieta zdjęłaby na czas remontu zasłony. Na (nie)szczęście w domu byłem tylko ja…

Poza samymi deskami, potrzebne Wam będą również tak zwane kantówki, z których wykonacie konstrukcję pod właściwą ścianę. Ja zamówiłem kantówki o grubości 5 centymetrów, ponieważ wiedziałem, że całość będzie ważyć całkiem sporo i chciałem mieć pewność, że nośnik ściany będzie solidny. Dodatkowo wiedziałem, że przestrzeń pomiędzy deską a cegłą będę chciał wypełnić wełną mineralną, która poprawi akustykę pomieszczenia.

Do wykonania ściany będą Wam potrzebne następujące rzeczy:

  • wiertarka
  • piła (do docięcia desek do odpowiedniej długości)
  • wiertła (poza tymi do drewna również takie, które będą odpowiednie do Waszego typu ściany)
  • wkręty i kołki rozporowe (do przymocowania kantówek do ściany)
  • gwoździe (do przybicia desek do kantówek)
  • szczotkę drucianą, którą montujecie na wiertarce
  • papier ścierny 120 i 180 wraz z mocowaniem na wiertarkę
  • bejcę (ja wykorzystałem bejcę rustykalną, którą dostaniecie na przykład w OBI) 
  • mata wygłuszająca (opcjonalnie – poprawia akustykę pomieszczenia). Ja skorzystałem z ISOVER Aku-płyta.

Rzeczy, na które należy zwrócić uwagę

Nie chcę tutaj pisać krok po kroku, co należy robić, ponieważ wychodzę z założenia, że takie rzeczy, jak wiercenie, przybijanie, przycinanie nie stanowią dla was problemu. Skupię się tylko na rzeczach, na które należy zwrócić uwagę, żeby efekt finalny był zjawiskowy. Po pierwsze, przy budowaniu stelaża pod ścianę właściwą pamiętajcie, by poszczególne kantówki były od siebie oddalone o około 60 cm. Dzięki temu deski, które przybijecie do kantówek będą miały odpowiednią sztywność. Dodatkowo, jeśli będziecie chcieli wypełnić przestrzeń wełną mineralną, owych 60 cm jest standardem, jeśli chodzi o szerokość mat mineralnych, dzięki czemu szybko i bez zbędnego docinania wypełnicie przestrzeń matą.

Gdy stelaż mamy już gotowy możemy zająć się ścianą właściwą. Tu wszystko sprowadza się do kilku powtarzalnych kroków: przycięcia desek do odpowiedniego wymiaru, szczotkowania, dwukrotnego szlifowania (papierem ściernym 120 i 180) i najbardziej przyjemnej części, czyli bejcowania.

Szczotkowanie wykonywałem szczotką drucianą, którą nakładałem na wiertarkę. Technikę szczotkowania zmieniałem w zależności od tego, jaki efekt chciałem uzyskać – głębokie żłobienia wykonywałem trzymając szczotkę pod kątem i stosując większą siłę nacisku. Pozostałe elementy typu rysy i przecierki robiłem, dociskając szczotkę całą powierzchnią do deski.

Przy szlifowaniu używałem papieru ściernego o gramaturze 120 i 180. Po skończonym szlifowaniu pamiętajcie o odpyleniu deski na przykład mokrą szmatką.

Wybór bejcy i sposób jej nakładania to już oczywiście osobiste preferencje. Warto sprawdzić na początku, jak prezentuje się dana bejca na drewnie. Ja, zanim znalazłem kolor, o który mi chodziło wypróbowałem 3 inne bejce z serii rustykalnej. 

Ile pieniędzy wydaliśmy?

Na sam koniec zostawiłem podsumowanie wszystkich kosztów, które poniosłem:

  • Drewno: 490 zł
  • Transport (paliwo): 50 zł
  • Bejca: 100 zł
  • Mata wygłuszająca: 100 zł
  • Gwoździe i kołki rozporowe: 20 zł

Razem: 760 zł

Czy warto? To już zależy od Was, ale ja za każdym razem, gdy patrzę na naszą nową ścianę, pękam z dumy, bo jest najzwyczajniej w świecie piękna i wspaniale ociepliła nam wnętrze. Jeśli przymierzacie się do postawienia takiej samej ściany i będziecie mieć dodatkowe pytania, piszcie śmiało w komentarzach. Postaram się pomóc, oczywiście w miarę moich skromnych możliwości.

O autorze
Martin Harmony
DJ, producent, kosmita, wielki fan squasha, miłośnik pończoch i undergroundowych brzmień.
avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Panna z Żabą na Głowie

Pięknie Wam to wyszło! Gratuluję samozaparcia 🙂

Marta

co do wielkosci materiałów to masz racje, ze warto to obmyslec wczesniej… Przy remoncie mieszkania zamawialam z LM kilkanascie plyt k-g 2,5m bo tyle wysokosci ma mieszkanie i tak powiedział moj fachman. Przy zamawianiu w sklepie przy omawianiu dostawy było tylko pytanie ktore pietro i czy jest winda. Nikt nie pomyslal o tym, ze malo ktora winda (nawet towarowa ktora jest w moim bloku) ma wiecej niz 2m dlugosci… 😉 Dopiero pan dowozacy – zadzwonil i zapytal i powiedzial ze musze doplacic za wniesienie tych płyt jakies 250zl z tego co pamietam (czyli w zasadzie drugie tyle co plyty kosztowały)…… Czytaj więcej »

Efekt świetny! Dzięki za ten poradnik 🙂

Marta

kawał dobrej roboty, pięknie wyszło