Jak to się dzieje, że jeden dzień drugiemu tak nierówny? Raz wstajemy radośni i wyspani, rzygając tęczą na dzień dobry, innym razem warczymy na siebie, chociaż tak naprawdę nikt nikomu krzywdy nie zrobił. No, może poza dziećmi…

Czasem czuję się, jakby całą naszą rodzinę ktoś posadził na karuzeli nastrojów. Takiej, w której wszystkie siedzenia – zwierzaki są ze sobą zsynchronizowane – wszyscy razem lecimy w górę albo w dół. Bo prawda jest taka, że w mig podłapujemy od siebie nastroje. U nas bardzo rzadko bywa tak, że jedna osoba jest na hurraoptymistycznym haju a druga żre gruz z nieszczęścia. Albo wszyscy jesteśmy tęczowymi ćpunami, albo wszyscy wpierdalamy gruz. Czasem dodatkowo rzucamy nim w siebie.

Wczorajszy i dzisiejszy dzień zacząłem tak samo – pobudka koło 6.00, rozpalenie ognia w piecu, żeby wszyscy mieli ciepłą wodę, szybka rowerowa przejażdżka do sklepu po pieczywo, ogarnięcie śniadania i powitanie dnia w rodzinnym gronie. Wczoraj piękna pogoda, dziś leje deszcz a po mokrej trawie tańczy smutek. A jednak w naszych duszach jest zupełnie na odwrót – wczorajszy dzień był chaotyczny i na spince. Dzisiaj w powietrzu unosi się miłość, zapach kawy i dobra muzyka. Nikt z nas nie przestawiał w głowie żadnego przycisku a jednak jest zupełnie inaczej.

A może to wina dzieci? Może to one rozpalają w nas ogień wkurwienia swoim jęczeniem i brakiem choćby pierwiastka chęci współpracy? Może tak, ale z drugiej strony są dni, kiedy jestem radosny jak skowronek a jęczenie dzieci rozbraja mój stoicki spokój w czasie krótszym, niż jestem w stanie powiedzieć bromochlorodwufluorometan. I tak – na wypadek, jeśli znajdzie się tu jakiś cwaniak z celującym z chemii – zmyśliłem tą nazwę. No i są dni, kiedy jestem zagruzowany a jęczybulstwo spływa po mnie, jak woda po kaczce.  Bądź tu mądry i pisz wiersze.

I im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej jestem przekonany, że to jednak wina dzieci. Ale inaczej. Nie o jęczybulstwo i brak współpracy chodzi. Wszystko rozbija się raczej o całokształt posiadania dzieci i ich wpływ na związek. Możemy sobie składać obietnice, że będziemy już ze sobą do grobowej deski, bezwarunkowo – na dobre i na złe. Ale wiadomo, że w życiu słowa nie zawsze idą w parze z czynami i partnera łatwo możemy zmienić. Dzieci pozostaną jednak z nami do końca naszych dni. Gdy jesteśmy w bezdzietnym związku, w każdej chwili możemy odpocząć od siebie, wyjechać, trzasnąć drzwiami (jeśli ktoś ma taką potrzebę), czasem dać sobie po ryju. Z dziećmi nie jest to już takie proste. Z dziećmi życie wygląda poważniej, niezależnie od tego, jak wielkim luzakiem jesteś. Niby w dalszym ciągu możemy wyjechać, trzasnąć drzwiami czy dać sobie z plaskacza w pysk, ale konsekwencje będą o wiele, wiele poważniejsze. Tak na marginesie – szkoda, że tak mało osób zdaje sobie z tego sprawę.

Czyż to nie ironia, że gdy dzieci są małe, dalibyśmy wszystko, by móc być choć przez chwilę bez nich? Później, gdy są już samodzielne i mają swoich kolegów i koleżanki, dalibyśmy wszystko, by spędzały z nami cały swój czas. Prawda jest jednak taka, że dziś się nad tym nie zastanawiamy. Mamy przed sobą kolejny dzień, w którym nie możemy wziąć sobie wolnego. Nieważne, czy sramy tęczą, czy żremy gruz – musimy nasze dzieci przewinąć, nakarmić, zabawić i pokazać świat. Może nasza huśtawka natrojów to lekcja życia dla naszych dzieci? Niech wiedzą, że nie zawsze jest różowo i takie sinusoidy są częścią naszej prozy dnia codziennego. A może to lekcja pokory dla nas? Żeby nam się w głowach nie poprzewracało od tego szczęścia. Może jedno i drugie, nie mam pojęcia. Wiem za to jedno. Taka złota myśl, dzięki której bardziej świadomie możemy przetrwać kolejny dzień:

Ten, kto pierwszy wstaje, koloruje cały dzień.

Jeśli weźmie do ręki kolorowe kredki, będzie fajnie. Jeśli ołówek… cóż – widziałem wiele cudownych obrazów wykonanych ołówkiem, ale umówmy się – nie każdy z nas jest artystą. Wstawanie jako pierwsza osoba w rodzinie jest bardzo odpowiedzialną fuchą, nad którą nie zastanawiamy się na co dzień. Ale faktem jest, że od pierwszego “dzień dobry” zależeć będzie reszta nie tylko twojego dnia ale całej twojej rodziny.

Pamiętaj o tym. Jeśli masz słąbą pamięć, zapisz to sobie lub tak jak ja – ustaw jako powiadomienie w budziku. Nie spierdol tego, weź kredki.

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Leave a Reply

2 komentarzy do "Nie spierdol tego, weź kredki"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Kama
Kama

Chyba pora natemperować kredki…
Bardzooo dobry tekst, pozdrawiam i zostaje na dłużej.

kasia
kasia

właśnie pokochałam waszego bloga, co za tekst !

wpDiscuz
Nie ma więcej wpisów

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Newsletter - srusletter. Spadówa mi z tym!