Moje sprawdzone sposoby na bolesną miesiączkę.

Kiedy byłam w szkole podstawowej, moja babcia zmarła na raka szyjki macicy. Odkąd pamiętam, o sprawach kobiecych mówiło się w moim domu bardzo dużo. Mama zawsze mnie pilnowała i przypominała mi o konieczności robienia badań profilaktycznych. Do tej pory ma na tym punkcie hopla, z tym że ja już z nią nie mieszkam, więc mnie nie ściga. A szkoda.

Na moją pierwszą wizytę do ginekologa poszłam, gdy miałam 16 lat. Oczywiście towarzyszyła mi wtedy mama. Było to 18 lat temu, a ja patrząc teraz wstecz nie wiem, kiedy ten czas tak szybko zleciał. Ani się nie obejrzę a to ja będę chodziła na takie wizyty z moimi córkami…

Pewnie zastanawiacie się, dlaczego w tak młodym wieku poszłam do tego specjalisty? Otóż miałam bardzo nieregularne miesiączki, które w dodatku były tak bolesne, że ciężko było mi normalnie funkcjonować. Nie mi oceniać, ale wydaje mi się, że ogólna świadomość w tamtych czasach była dość mała. Dość powiedzieć, że na bolesne miesiączki lekarka przepisała mi… tabletki antykoncepcyjne, które brałam przez kolejnych kilkanaście lat. Nikt wtedy nie myślał o tym, jak bardzo zaburzam swoją gospodarkę hormonalną i jak obciążam w ten sposób wątrobę.

Po urodzeniu dzieci temat bolesnych miesiączek powrócił. Nie były one wprawdzie tak dokuczliwe, jak w okresie dojrzewania, ale jednak dało się je mocno odczuć.

Jak wiecie kilka miesięcy temu zaczęłam moją współpracę z Dermą. Po kolei poznawałam ich produkty, działanie i w dłuższej perspektywie czasu obserwowałam ich wpływ na moje ciało. Wcześniej czytałam opinie zadowolonych klientek. Kobiet, które pisały o tym, że kiedy zaczęły używać podpasek Ginger Organic ich świat stał się na nowo piękny i kolorowy. Nie muszę wyjaśniać, że do tematu podchodziłam raczej sceptycznie. Że niby jak to? Mam wygrać z bolesną miesiączką tylko dlatego, że używam tych a nie innych podpasek? Z drugiej strony, nie mam nic do stracenia. Zobaczę, czy to rzeczywiście takie cudo – pomyślałam.

I tutaj zaczęła się jakaś magia.

Serio. Możecie mi wierzyć lub nie, ale moje bóle miesiączkowe zniknęły. Dlaczego? Pewnie dlatego, że podpaski, tampony i wkładki Ginger Organic wykonane są z najczystszej na naszej planecie, certyfikowanej i organicznej bawełny – bez żadnych substancji chemicznych, pestycydów, chloru, dioksyn, GMO, bez silnie alergizujących składników zapachowych i barwników. Dodatkowo, produkt nie jest wybielany chlorem, jest bielony nadtlenkiem wodoru (woda utleniona). Jest to całkowicie bezpieczny proces bielenia. Jeśli cierpicie na upławy, swędzenie czy pieczenie miejsc intymnych to też idealny produkt dla Was. Zamiana na naturalne produkty powinna Wam pomóc.

Jakby to Was nie przekonywało, to wymienię Wam w podpunktach dodatkowe zalety tych podpasek, które powinny postawić kropkę nad i:

  • są zrobione w stu procentach z certyfikowanej bawełny organicznej,
  • są hipoalergiczne
  • mają grubszą warstwę bawełny, niż inne podpaski
  • mają niezwykle miękką i delikatną warstwę wierzchnią
  • naturalna bawełna sprawia, iż skóra oddycha
  • mają niezwykle chłonny wkład
  • są testowane klinicznie
  • są wolne od chemii, GMO, perfum i chloru
  • są pakowane pojedynczo w biofolię
  • i są w stu procentach biodegradowalne

Na stronie producenta możemy także dowiedzieć się, że produkty Ginger Organic posiadają pięć certyfikatów, które gwarantują, że są one wykonane w 100% z bawełny organicznej, są hipoalergiczne i biodegradowalne:

  • Ecocert COSMOS
  • Allergy Certified
  • Nordic Ecolabel
  • GOTS
  • FSC

Nie wierzę, że po tym co tu przeczytałyście macie jeszcze jakieś wątpliwości, ale jeśli tak jest, to zachęcam Was do poczytania prawdziwych listów i wiadomości, które piszą zadowolone klientki na instagramowym profilu Ginger Organic.

OrganiCup

Jeżeli chcecie iść krok dalej, możecie spróbować kubeczka menstruacyjnego OrganiCup, który Wam pokazywałam na swoim Instagramie, a także dokładnie prezentowałam na moich Instastories. Kiedy robiłam ankietę, większość z Was zaznaczyła, że nigdy nie korzystała z takiego kubeczka. Dostałam całe mnóstwo zapytać o to, jak się sprawdza, jak aplikuje, gdzie myje, z czego jest zrobiony, jaki rozmiar wybrać i wiele innych. Odpowiedzi na pytanie możecie poczytać na stronie 4organic.

Jeżeli z jakiś powodów macie obawy związane z kubeczkiem, powiem Wam to, co zawszę mówię mojej córce, gdy ta nie jest do czegoś przekonana: “Spróbuj! Dopiero wtedy będziesz wiedziała, czy to dla Ciebie”.

Podrzucam Wam jeszcze info ze strony o 3 głównych powodach, dla których warto przejść na OrganiCup:

Menstruacja wolna od chemii!

OrganiCup jest wykonany jedynie z silikonu medycznego. Nie zawiera: wybielaczy, barwników, środków zapachowych. W 100% wolny od substancji chemicznych. Oprócz tego kubeczek zbiera krew zamiast ją wchłaniać, co daje nam pewność braku szkodliwego wpływu na nasze ciało. OrganiCup jest certyfikowany przez AllergyCertified™, zarejestrowany w The Vegan Society (bez testów na zwierzętach) i spełnia wszystkie odpowiednie przepisy.

12 godzin wolności

OrganiCup zapewnia 12 godzin ochrony, dzięki czemu nie musisz myśleć o swojej menstruacji w ciągu dnia lub w nocy.Wystarczy tylko opróżnić swój kubeczek rano i wieczorem (w zależności od tego, jak intensywna jest twoja menstruacja). Oznacza to, że możesz biegać, pływać i spać – bez obaw.

Oszczędzaj pieniądze i szanuj naszą planetę

OrganiCup jest wielokrotnego użytku, co oznacza, że każdego miesiąca ratujesz środowisko od dużej ilość odpadów. Jeśli to nie wystarczający powód, to możemy dodać, że dzięki OrganiCup nie musisz co miesiąc kupować produktów menstruacyjnych, co da odczuwalny efekt w postaci grubości Twojego portfela.

Dla mnie kubeczki menstruacyjne to fajna opcja, bo mogą być stosowane jako zamiennik lub uzupełnienie dla klasycznych podpasek czy tamponów. Poza tym, inwestycja w nasze zdrowie to najlepsza inwestycja, jaką możemy sobie sprawić. Tym bardziej, że jeśli my same w tej kwestii o siebie nie zadbamy, to nikt inny tego za nas nie zrobi. Dlatego zachęcam Was do takich małych zmian, a zobaczycie wielką różnicę. Pilnujecie terminów kontroli lekarskich, róbcie badania profilaktyczne i bądźcie czujne.

I żeby nie było, że jest to tylko takie moje puste pisanie – ja właśnie się zmobilizowałam do (zbyt długo) odwlekanej wizyty u lekarza i zrobiłam sobie pakiet badań: usg, cytologię i usg piersi. Działajcie dziewczyny! Będę naprawdę szczęśliwa, jeśli ten wpis zmobilizuje chociaż jedną z Was do zadbania o siebie.

Ten tekst jest kolejnym wpisem, który powstał przy współpracy z marką Derma. Jeżeli Cię zainteresował, przeczytaj również o kosmetykach, które uratowały moją skórę (mam alergię na nikiel) oraz o zapachu moich wakacji z dzieciństwa.

O autorze
Kasia Harmony
Rozkmina, miłośniczka kawy i chałki z masłem, tańcząca gdzie się da, dusza towarzystwa, szperaczka, wyszukiwaczka, mistrzyni urządzania wnętrz.
avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o

Ginger organic zmieniło moje życie. Do tej pory męczyłam się z podpaskami, które powodowały podraznienia, a odkąd zaczęłam używać produktów GO, problem zniknął. Ból który towarzyszy mi zawsze też jest mniejszy i trwa krócej. Eksperymentowalam z kubeczkiem ale ostatecznie stanęło na tamponach i nigdy, przenigdy nie wrócę do innych produktów.

Z tym ściganiem przez rodziców to fakt – mega denerwowało, bo weź tu znajdź czas na badania, na załatwianie, bieganie po lekarzach po skierowania i pozniej czekanie na skierowania zeby za nie nie placic. Troche zaluje, bo zawsze pomimo wlasnie tych moich nieregularnych i mega bolesnych miesiaczek, gdzies te badania odkladalam i pewnie przez to cale 10 lat staralismy sie bezskutecznie o dziecko… Pozostałe adopcja. A teraz sama gonie core na profilaktyczne badania i kobiece i ogolne. Pobrałam bon na 17 badań ze stronki zdrowej jesieni od laboratorium Diagnostyki i dla niej i dla siebie. Jak widac warto trzymac reke… Czytaj więcej »