Pamiętacie moment, w którym przestaliście wierzyć w Świętego Mikołaja? U mnie sprawa rypnęła się dosyć szybko, bo bodajże w wieku 5 lat zauważyłem, że Święty nosi takie same kapcie, jak mój dziadek. Rodzice zbyli moją uwagę milczeniem, co tym bardziej dało mi do myślenia i przyczyniło się do logicznego wniosku, że dziadek jest Mikołajem.

Pamiętam również, że pewnego razu dostaliśmy z bratem węgiel i obierki z pomarańczy od Świętego Mikołaja, bo podobno byliśmy niegrzeczni. Kurcze, nie mam zamiaru oceniać moich rodziców, ale nigdy by mi nie przyszło do głowy zrobić to samo mojej córce, niezależnie od tego, jak mocno dałaby mi w kość. I tak sobie teraz zaczynam wspominać święta u mnie w domu i dochodzę do wniosku, że mógłbym podzielić je na dwa okresy: pierwszy, niewinny, w którym z wypiekami na twarzy czekałem na ubieranie choinki oraz prezenty. I ten drugi, w którym jedynie co dostrzegałem, to kłótnie rodziców, stres, nerwową atmosferę, co roku te same życzenia przy dzieleniu opłatkiem i ulga, że mamy już to za sobą. Smutne, ale jakże pospolite.

Gdy spędziłem pierwsze święta na Goa, wiedziałem już, że nigdy więcej nie wrócę do celebrowania świąt zgodnie ze staropolskim duchem. Nigdy nie mów nigdy, bo gdy rodzi ci się dziecko, cały twój dotychczasowy światopogląd zostaje przeformatowany i napisany od nowa, pod dyktando szkraba, który dorasta pod twoim dachem. Ale, czy aby na pewno?

Teraz już wiemy, że dopasujemy święta do swoich rodzinnych potrzeb. Nie będziemy uganiać się za karpiem, bo nikt z nas go tak naprawdę nie lubi. Nie będziemy przygotowywać dwunastu potraw, bo kto je tak naprawdę będzie miał czas przygotować oraz kto będzie w stanie je zjeść? Postanowiliśmy więc, że skoro nie możemy w tym roku wyjechać na Goa, to sprawimy, że te święta będą jak najmniej stresogenne dla naszej rodziny i tak naprawdę nic nie będziemy przygotowywać. Po prostu wyjedziemy sobie na wigilię w góry a czas zaoszczędzony na gorączkę zakupów i stanie w kilometrowych kolejkach w sklepach przeznaczymy na wspólne zabawy z Helutem: na ubieranie choinki, na celebrowanie tego, że jesteśmy rodziną. Szczęśliwą rodziną. Bo nic tak bardzo nie psuje dobrego samopoczucia, jak walka z potrawami, których nigdy wcześniej nie gotowaliśmy i stres, czy faktycznie wyjdzie wszystko tak, jak należy. Ten świąteczny perfekcjonizm zabija to, co w świętach najważniejsze: celebrowanie miłości i szacunku do siebie, rodziny i otaczającego nas świata. Trudno go celebrować, stojąc w kosmicznych korkach, szukając na siłę prezentów, bo tak jest społecznie poprawnie.

A CO NA TO NASI RODZICE?

Cóż, mamy o tyle łatwiej, że nasi rodzice już nie obchodzą świąt. Po śmierci mamy tata woli spędzić święta w ciepłych krajach. Teście z racji swoich religijnych przekonań świąt nie obchodzą. Ale nie zawsze tak było, bo gdy moja rodzina celebrowała jeszcze bożonarodzeniową tradycję, ja miałem odwagę powiedzieć im: “słuchajcie, lecę do Indii, będę spędzał święta na plaży”. I to była bardzo dobra decyzja, bo wbrew pozorom, poczułem tam coś, czego w Polsce już dawno nie czułem: ducha świąt. Czystego, odartego z całej komercializacji i nachalności. Po raz pierwszy od bardzo długiego czasu nie czułem również stresu w związku ze świętami. Nic nie musiałem. Od tamtej pory staram się hołdować tej zasadzie. Nie musieć nic i pozostać w zgodzie ze samym sobą.

Wiem, nie wszyscy z was się ze mną zgodzą, ale uważam, że wszystko siedzi w naszych głowach. Wiem, że dla wielu, wielu z was święta już dawno nie kojarzą się z radością a stanowią synonim poświęcenia i robienia czegoś, bo tak po prostu wypada. Uważam, że powinniśmy być większymi egoistami w sensie rodzinnym. Powinniśmy robić to, co wpływa na dobre samopoczucie naszej rodziny. I mówiąć rodzina mam tu na myśli ciebie, twojego partnera i twoje dzieci. To oczywiście nie jest łatwe i wielu z was po prostu machnie na to ręką, żeby nie tworzyć kolejnych antagonizmów rodzinnych. Wiadomo, że nie każdy ma w sobie tyle sił, by spróbować coś zmienić i nie mam o to do was żalu, bo to przecież wasze życie a nie moje. Gdy jednak słucham po raz kolejny historii par, które nie mogą dojść do porozumienia, u których rodziców muszą spędzić w tym roku święta, żeby nikogo nie urazić, to zastanawiam się po co to wszystko? Dlaczego to my musimy się podporządkowywać woli rodziców, chociaż sami jesteśmy już dawno dorośli? Dlaczego mamy to robić, skoro to nam jest tak cholernie ciężko z pracą, z zaciągniętymi kredytami, z dziećmi, których wychowanie w dzisiejszych czasach jest pierdyliard razy trudniejsze, niż kiedyś? Po co dodatkowo komplikujemy sobie życie i to na własne życzenie? Bo rodzice się na nas obrażą? Trudno. To nie z nimi żyjemy na codzień ale ze swoimi partnerami i dziećmi.

ŚWIĘTA A RELIGIA

Boże Narodzenie już dawno zostało oddzielone od swoich religijnych korzeni, głównie za sprawą wszechobecnego konsumpcjonizmu. Święta obchodzą ludzie, którzy ostatni raz w kościele byli na własnej pierwszej komunii oraz ci, którzy chodzą tam w każdą niedzielę. Święta to złudna obietnica wypoczynku, to rzekomo czas na miłosierdzie wobec najbardziej potrzebujących i czas dla najbliższych. Jak jest naprawdę, wszyscy wiemy. Pamiętam, jak kiedyś chciałem kupić opłatek i poszedłem do pewnego kościoła na Mokotowie. Zostałem pogoniony przez kościelnego, bo wszyscy księża zasiedli już do wieczerzy i nie mieli czasu na pierdoły.

Co zrobimy ze świętami zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Nie dajmy się jednak zwariować, zwolnijmy i zamiast dawać się formatować mass mediom, zastanówmy się na chwilę, co sprawi prawdziwą radość naszym najbliższym. Być może zamiast wyszukanego prezentu za milion baksów dużo cenniejszym prezentem będzie spędzenie czasu razem. Niekoniecznie przed telewizorem.

Wszystkiego dobrego!

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Leave a Reply

1 Komentarz do "Święta: wersja 2.0"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
ta.to & tamto

Dziękuję bardzo za feedback! Bardzo jestem ciekawy, jak ostatecznie zareagowali na to Twoi rodzice? Zaakceptowali Twoje warunki, czy był foch?

wpDiscuz
Nie ma więcej wpisów

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Newsletter - srusletter. Spadówa mi z tym!