Tyle miesięcy oczekiwań zleciało w mgnieniu oka. Została ostatnia prosta, ostatni miesiąc. Mamy jeszcze sporo zaplanowanych rzeczy, także pewnie czas zleci szybciej niż nam się wydaje.

Ostatnio mam kiepski czas, mój nastrój jakoś siadł. Strasznie się wkurzam na rzeczy, na które do tej pory przymykałam oko. Drobne problemy urastają do rangi tych niemalże nie do pokonania. Jak żyć? Na co zwalić? Czy wszystkiemu winne są hormony?

Nie wiem czy tylko jak tak mam, czy może to normalne zjawisko? Znacie to, czy to tylko ja zaczynam świrować? W każdym razie jest niezwykle denerwujące. Wstajesz rano, niby wszystko jest ok a jednak nie jest.

Pewnie składa się na to wiele czynników takich jak zmęczenie ciążą i kiepskie samopoczucie fizyczne, niewyspanie, lęk o to jak będzie w nowej rzeczywistości a nawet szarobura pogoda.

Boję się o to, że zacznę rodzić w nocy, co zrobić wtedy z Helą? Kiedy jechać do szpitala, żeby nie odesłali mnie do innego gdy w tym nie będzie miejsc? Kiedy jechać tak, żeby nie było za późno? Takie oraz więcej pytań każdego dnia kłębi się w mojej głowie.

Obowiązki mnie przerastają. I tak jak do tej pory wszystko ogarniałam i dawałam z siebie 100%, tak teraz to, co muszę zrobić odkładam na ostatnią chwilę, jak najdalej od siebie. To dla mnie zupełnie nowe zjawisko i nie do końca wiem co o nim myśleć. Do tej pory takie trwonienie czasu było do mnie niepodobne. Teraz siedzę w fotelu i zamyślona patrzę przed siebie… Dżizas. Nie wiem, jak nie zwariować w dwupokojowym mieszkaniu, razem z dzieckiem które przechodzi bunt dwulatka, oraz z mężem który mnie drażni.

Nie lubię czuć, że nie jestem sobą. Jeszcze w ubiegłym tygodniu strasznie się cieszyłam tym, że poprawiły mi się wyniki żelaza i zakwalifikowali nas do porodu w Domu Narodzin, w którym tak bardzo chciałam rodzić. Zaledwie kilka dni temu byłam zachwycona wizytą u fryzjera i tym, że mam “nowe” włosy. Cieszył mnie przemiło spędzony weekend z mężem i Helą. Dziś wszystko wydaje się tak odległe. Perspektywa wypicia kawy na mieście nie cieszy już tak bardzo. Bez sensu… Jak to możliwe, że wszystko zmienia się z dnia na dzień? Co ze mną do cholery?

Dobrze, że takie samopoczucie mam od kilku dni. Mam nadzieję, że zniknie tak szybko jak się pojawiło. Jak widać nad każdym czasem pojawiają się ciemne chmury, będę zatem wyczekiwała wiatru który je przegoni.

Już niedługo będziemy w powiększonym gronie, będę mogła od nowa przeżywać wszystko jeszcze raz. Tym razem pewnie po raz ostatni, więc postaram się bardziej celebrować, doceniać i delektować macierzyństwem. Choć wiadomo – łatwo się pisze teraz, a potem gdy zawala się kolejną noc trudno nam cieszyć się tym, że dziecko zakwiliło lub przewróciło się na drugi bok. Ale z całych sił postaram się zapamiętać, cieszyć i doceniać, że jest mi dane to przeżyć po raz kolejny. W sumie jestem szczęściarą co nie? Tylko czemu sama o tym czasem zapominam?

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Leave a Reply

1 Komentarz do "Dajcie wy mi wszyscy święty spokój…"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Kuba Osiński

Wszyscy działają tak samo. Zniecierpliwienie oczekiwaniem, słabsza kondycja kobiety też wkurza chłopaków i tak się to nakręca.
Też bałem się nocnego porodu, bo przejechanie 30 km do szpitala w drugiej ciąży mogłoby się najnormalniej w Świecie nie udać. Ale się udało zaraz po mojej pracy 🙂 Trzymam kciuki, żeby było na spokojnie.

wpDiscuz
Nie ma więcej wpisów

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Newsletter - srusletter. Spadówa mi z tym!