Gdy na początku tego roku postanowiliśmy zmienić nasze banery na naszym blogu, na Facebook’u oraz YouTube mieliśmy ciężki orzech do zgryzienia. Do jakiej firmy mieliśmy się zwrócić, by po pierwsze – ciuchy pasowałyby do naszego stylu i po drugie – by ta chciała z nami nawiązać współpracę? Nie macie pojęcia, ile maili do firm odzieżowych wtedy napisaliśmy…

Z kilkunastu firm, do których wysłaliśmy zapytanie odpowiedziała tylko jedna. W mailu zwrotnym przeczytaliśmy grzecznościową formułę, że dziękują za zainteresowanie, ale generalnie mają nas w nosie.  Sytuacja nie napawała nas optymizmem a znikomy feedback ze strony marek odzieżowych trochę podciął nam skrzydła.

W tym momencie moglibyście zapytać: ale po co dobijać się do firm? Nie lepiej iść do sklepu, jak każdy normalny człowiek, kupić sobie ciuchy i zrobić sesję? Odpowiedź w tym przypadku brzmi – nie, chociażby z tego względu, że wiemy, ile osób odwiedza naszego bloga. Pomyśleliśmy, że to będzie fajna forma ekspozycji ciuchów dla firm, jednak nie wzięliśmy pod uwagę, że nasze statystyki nie będą robiły na nich żadnego wrażenia. Na szczęście dla nas, byliśmy dla nich za malutcy. Dlaczego na szczęście? Bo dzięki temu nawiązaliśmy współpracę z naprawdę fajnymi producentami odzieży, za którymi stoją jeszcze fajniejsi ludzie. Ale po kolei…

MISTYCZNY PLAN B

Postanowiliśmy przystąpić do Planu B, czyli uderzenia do naszych znajomych. Liczyliśmy, że ktoś z nich  zna kogoś, kto chciałby nawiązać z nami współpracę. Szukaliśmy, pytaliśmy a tymczasem, jak to zwykle w życiu bywa – najciemniej było pod samą latarnią.

Michała, właściciela marki Mist znam od kilkunastu lat. Początki naszej znajomości sięgają kultowego miejsca na mapie klubowej Warszawy – Club HotL. To tam, w każdy weekend Michaś odpinał wrotki, będąc selekcjonerem klubu a ja w tym samym klubie odpinałem muzyczne wrotki za konsolą. Dziwnym trafem, pod koniec każdej imprezy Michał lądował u mnie na konsoli, dopominając się o zagranie wspólnie kilku numerów, przeplatanych szocikiem (lub dwoma) różnych barmańskich wynalazków, co czasem… kończyło się olbrzymim bólem głowy następnego dnia. I tak to w sumie się toczyło przez kilka dobrych lat. Zmieniały się kluby, style muzyczne, ale jakimś dziwnym trafem Michał zawsze potrafił mnie odwiedzić w jakimś klubie i podbić do mnie na zagranie kilku numerów. Później nasze drogi się rozeszły – aż do czasu, gdy przypomniałem sobie, że ten gałgan, poza rozwijaniem swojej kariery DJ’skiej jako DJ Blake, zajął się również projektowaniem i szyciem ubrań.

Dalej sprawy potoczyły się ekspresowo. Po kilku wiadomościach i krótkim spotkaniu dopięliśmy temat współpracy. Przy okazji poznaliśmy przesympatyczną Dianę, która zarządza marką Mist.

Pozostawała jeszcze kwestia stylówy dla Kafi.

KISS THE FROG

Także i w tym przypadku kluczową rolą w zmatchowaniu nas z marką była nasza stara, dobra znajoma, która nota bene maczała również palce w naszym (tzn. moim i Kafi) zeswataniu. Nuno, bo to o niej mowa, bardzo szybko podpowiedziała, do kogo mogę się zwrócić, jeśli chodzi o odjechane ciuchy damskie. Dodatkowo, szepnęła kilka miłych słów właścicielowi marki i tym oto sposobem, po kolejnych kilku wiadomościach i krótkim spotkaniu dopięliśmy temat współpracy z Kiss The Frog. Byliśmy gotowi do działania. Brakowało nam “tylko” fotografa.

W związku z tym, że sesję w studio już wcześniej przerabialiśmy, wiedzieliśmy, że damy sobie radę sami. Wystarczył nasz sprzęt fotograficzny, dobre oświetlenie, tona jedzenia i pół dnia na najwyższych obrotach.  Gorzej było z planowanymi sesjami w plenerze. No bo jak samemu zrobić sobie fotę, idąc środkiem ulicy? Na szczęście, z odsieczą przybył mega pozytywny człowiek, z którym mieliśmy już przyjemność pracować – Paweł Andrzejewski. Naszą poprzednią sesję i historię naszego poznania możecie przeczytać tutaj. Tak, jak i poprzednim razem, tak i teraz – Paweł stanął na wysokości zadania. Nie byłoby w tym pewnie nic szczególnego, gdyby nie fakt, że Paweł przyjechał specjalnie dla nas z Poznania. Wraz z żoną i córką. Jak wypadły nasze sesje? My jesteśmy z nich mega zadowoleni. Chociaż kosztowały nas sporo wysiłku i energii i poświęciliśmy na nie mnóstwo czasu, to za każdym razem, gdy oglądamy rezultat naszych wspólnych działań – jesteśmy z siebie dumni. Dumni, że znów nam się udało zrobić coś fajnego. Coś, co początkowo miało nikłe szanse na powodzenie, a jednak dzięki naszemu uporowi zaistniało i dało nam mnóstwo frajdy. Poznaliśmy przy okazji ciekawych ludzi, którzy są pasjonatami i przekuwają swoje wizje w realne kształty.  

Ten tekst powstał pod wpływem impulsu, nie w ramach współpracy. Po prostu chcieliśmy się z wami podzielić naszą historią i być może banalnym wnioskiem, że jeśli coś sobie postanowicie, to jesteście w stanie to zrealizować, jeśli tylko będziecie wystarczająco mocno próbować.

Wielkie dzięki Mist i Kiss The Frog za to, że chcieliście nam zaufać! Wielkie dzięki Paweł Andrzejewski za to, że Ci się chciało, za cierpliwość i za piękne zdjęcia. Znowu. Jesteś wielki!

GALERIA

 

 

 

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Leave a Reply

2 komentarzy do "Współpraca blogera z markami odzieżowymi – jak to zrobiliśmy?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
olga
olga

Bardzo fajne zdjęcia! 🙂

wpDiscuz
Nie ma więcej wpisów

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Newsletter - srusletter. Spadówa mi z tym!