W każdej normalnej rodzinie jest tak, że jak przychodzi do wyjazdu, to wybiera się miejsce, które nam najbardziej odpowiada a później szuka się noclegu. W związku z tym, że my normalni nie jesteśmy, zaczęliśmy (a właściwie to Kafi zaczęła) od znalezienia nam miejsca do spania…

– Kochanie? – odezwała się słodko Kafi, czym zaskarbiła sobie na dzień dobry moją uwagę. A gdybyśmy tak pojechali sobie na parę dni do Krakowa? Wiesz, że nigdy tam nie byłam?

– Jak to nie byłaś? – zapytałem podejrzliwie – Sama mówiłaś, że pojechałaś kiedyś z Nuno na imprezę do Krakowa.

– No tak, ale wiesz, jak to jest na imprezach…

– Nie wiem. Jak jest?

– Noooo… po prostu nie pamiętam zbyt wiele z mojego pobytu. Poza tym pojedziemy przecież z dziećmi, a one nigdy w Krakowie nie były – Kafi nie dawała za wygraną.

– Ale to kawał drogi a my mamy tyle zawodowych rzeczy do ogarnięcia! – mój na co dzień nieobecny zdrowy rozsądek również nie dawał za wygraną.

– Ale przecież możemy to połączyć z komunią na Śląsku a przy okazji nagramy material na naszego vloga! No i zobacz jakie fajnie mieszkanie w Krakowie znalazłam – szach i mat, powiedziała rzeczywistość. 

JEDZIEMY DO KRAKOWA

Gdy nasz cygański wóz został zapakowany pod sam sufit we wszystkie potrzebne nam dzieciom rzeczy, zostałem poinformowany, że “fajne mieszkanie, które znalazła Kafi” mieści się na III piętrze. Bez windy. 

– Obiecaj mi, że będziesz sobie robił przerwy na każdym półpiętrze – powiedziała z troską w głosie Kafi. No i nie wnoś za dużo bagaży na jeden raz – dodała – bo wiesz, jaki z ciebie kurczak. I pomachała mi na pożegnanie, bo spryciula wymyśliła to sobie tak, że ona z dziewczynami zostanie w knajpie swojej Insta – Ziomalki, a ja miałem pojechać do wynajętej chaty rozpakować nasz dobytek i porobić parę zdjęć, zanim Helut & Hanut Spółka z Zerową Odpowiedzialnością zrobią standardowy armagedon w całym mieszkaniu. 

Wbrew pozorom, wnoszenie bagaży poszło mi zadziwiająco dobrze. Z lekką zadyszką usiadłem w pokoju, by złapać oddech. Niestety, nie było to takie łatwe, bo mieszkanie, w którym mieliśmy spędzić kolejnych kilka dni zapiera dech w piersi. Tak się czasem dzieje, gdy jeden tylko pokój jest wielkości całego twojego mieszkania a wysokość sufitów powoduje, że po powrocie do własnego domu od razu chcesz się leczyć na klaustrofobię. Gdy mój mózg otrząsnął się z pierwszego szoku a serce wróciło do normalnej pracy, przystąpiłem do zwiedzania.

APARTAMENT

To był nasz pierwszy raz, gdy świadomie zrezygnowaliśmy z pobytu w hotelu i musimy przyznać, że to był strzał w dziesiątkę. Po pierwsze dlatego, że ciężko by było o taką powierzchnię w zwykłym, ekonomicznym hotelu. Poza tym wiadomo, jak zachowują się dzieci – biegają, krzyczą, piszczą i ogólnie… dają znać, że są. Dorzućmy do tego cieniutkie ściany oddzielające poszczególne pokoje hotelowe i mamy gotowy przepis na dodatkowy stres. W apartamencie znajdziecie wszystko, czego będziecie potrzebować podczas pobytu. W małym schowku znaleźliśmy nawet łóżeczko turystyczne dla maluchów. W pełni urządzona kuchnia, olbrzymia lodówka, zamrażarka, zmywarka oraz pralka czynią pobyt w tym miejscu komfortowym. W sumie, czuliśmy się, jakbyśmy przyjechali do mieszkania znajomego, który użyczył nam chatę na kilka dni. Helut & Hanut również były przeszczęśliwe, mogąc biegać po tak olbrzymim terenie. Zabawa w berka i w chowanego nabrały zupełnie innego wymiaru.

Kolejnym plusem tego akurat apartamentu było Apple TV, podpięte do odpowiednich rozmiarów telewizora. Co nam to dało? Szybkie zalogowanie się do Netflixa, dzięki czemu bez zbędnej gimnastyki mieliśmy dostęp do bajek, które uwielbia Helut. Niby drobnostka, ale niesamowicie nas ucieszyła.

Apartament jest idealny dla większej ekipy – bez problemu zmieszczą się w nim dwie rodziny z dziećmi. No i ta lokalizacja! Trzy minuty od dworca kolejowego i Galerii Krakowskiej, dziesięć minut spacerem od Starego Kleparza i Rynku Głównego – to naprawdę jest mistrzowska miejscówka na wypad do Krakowa! 

Warto jeszcze kilka słów poświęcić wystrojowi wnętrza – te zostało urządzone przez panią Ingę Olszewską, która jest architektką wnętrz i musimy przyznać, że mieszkanie jest naprawdę przytulnie urządzone, co jest niezwykle trudnym zadaniem przy takiej powierzchni. Lubimy, gdy w przestrzeniach znajdują się przedmioty z “odzysku” – a niezwykle oryginalny stół w kuchni, który właściciel mieszkania sam wturlał na III piętro urzekł nas nie tylko historią pochodzenia (kiedyś wokół niego owinięte były kable) ale również faktem, że poza pełnieniem funkcji stołu, był bardzo wdzięcznym obiektem do robienia zdjeć, co oczywiście skrzętnie wykorzystaliśmy. Jeśli więc to, co widzicie na zdjęciach przypadło wam do gustu i macie w planach urządzanie własnego wnętrza, to możecie się skontaktować z panią Ingą telefonicznie.

 

RUSZAMY W MIASTO

Rety! Nie mieliśmy pojęcia, że mamy takie wielkie grono czytelników i obserwujących w Krakowie. Co i rusz dostawaliśmy zapytanie, czy jest szansa się z nami spotkać na kawę i pogaduchy. Strasznie to było miłe i gdyby nie fakt, że ciężko planować spotkania z dwójką dzieci, pewnie przybilibyśmy piątkę z wami wszystkimi. Niestety, w związku z tym, że Hanka odkryła, że najlepszą zabawą jest uciekanie przed rodzicami i zwiedzanie krakowskich zakamarków, stwierdziliśmy, że spotkania w knajpach to nienajlepszy pomysł. Wystarczyło nam, że wszystkie posiłki jedliśmy na raty, ganiając Hanuta i pilnując, by nie wpadła pod samochód albo przejeżdżające bryczki. Biorąc pod uwagę logistykę spotkań, podjęliśmy decyzję, by zrobić hurtowe spotkanie na łonie natury.

 

Jak widzicie na załączonym powyżej obrazku, spotkanie zostało zdominowane przez insta – matki, co, biorąc pod uwagę godzinę spotkania i fakt, że w 99% przypadków faceci chodzą do pracy a kobiety zajmują się wychowywaniem dzieci, raczej nikogo nie powinno dziwić. Na moje szczęście pojawił się też jeden insta – tata, więc mogliśmy przez chwilkę swobodnie porozmawiać o fotografii i sztuce filmowej.

Wiele dziewczyn przyniosło ze sobą ciasta domowej roboty, co bardzo mile nas zaskoczyło i stworzyło miłą, piknikową atmosferę. Niesamowite wrażenie zrobiła na nas również jedna z naszych czytelniczek, która pędziła pieszo z wózkiem przez pół miasta, żeby tylko się z nami spotkać. Niestety, dotarała na miejsce, gdy spotkanie właśnie dobiegało końca, w związku z tym zaproponowaliśmy Magdzie dołączenie do nas w…

FORUM PRZESTRZENIE

Niektórzy nazywają to miejsce hipsterskim zagłębiem Krakowa a my poczuliśmy tam ducha undergroundu rodem z Berlina. Bardzo urzekło nas to miejsce – zarówno pod względem serwowanego jedzenia, jak i kalendarza imprez. Niestety, w związku z tym, że cały czas pełniliśmy rolę odpowiedzialnych rodziców, o odpięciu wrotek na imprezie nie mogło być mowy. Ale solennie sobie postanowiliśmy wrócić któregoś pięknego dnia do Krakowa nie jako rodzice, ale jako… małżeństwo. Wtedy to Forum (o ile dalej będzie jasną gwiazdą na kulturanej mapie Krakowa) będzie punktem, który koniecznie będziemy musieli odwiedzić. A tymczasem dziś pozostaje nam jedynie mile wspominać czas spędzony na mikrorelaksie na forumowych leżakach oraz na joggingu, który uskutecznialiśmy na zmianę, ganiając żądną wrażeń Hankę pomiędzy stolikami.

 KAZIMIERZ

Z nami to jest trochę tak, że średnio lubimy mainstreamowe klimaty. Dlatego nad krakowski rynek przedkładaliśmy wycieczki po Kazimierzu, co rusz odkrywając nowe knajpki, które zachęcały do wstąpienia na kawę i ciastko. Na szczęście dla naszego portfela, dzienny limit kaw, które jesteśmy w stanie przyjąć na klatę skutecznie ograniczał eksplorację kolejnych kafejkowych zakamarków. Biorąc pod uwagę fakt, że nie było dnia, w którym nie zrobiliśmy minimum dziesięciu kilometrów pieszo (wielki szacun dla Heli, która bez marudzenia dzielnie maszerowała z nami), oraz tego, że każdego dnia zasypywaliście nas wskazówkami, które miejsca są warte odwiedzenia, nasza lista miejsc “must visit” urosła do wielkości kolejki po lody na Starowiślnej.

Z miejsc, które odwiedziliśmy w Krakowie polecamy z całego serca następujące: Zenit na Miodowej – za przepyszną i piekielnie mocną kawę oraz za nienachalną i profesjonalną obsługę (w dodatku na luzie i bez zbędnej spiny). Wspomniane wcześniej Forum Przestrzenie – za ogólny feeling tego miejsca. Restaurację Stół – za rewelacyjne jedzenie i sensowne ceny (jeszcze nigdy w życiu nie jadłem tak pysznej kaszy, jak tam) oraz cremé de la cremé krakowskiego kazimierza, czyli Mama Restobar – za osoby stojące za knajpą oraz oczywiście zacną kuchnię.

PODSUMOWANIE

Spędziliśmy w Krakowie cztery cudowne dni pełne spotkań, poznawania nowych ludzi i chłonięcia tego jedynego w swoim rodzaju klimatu. Dla nas ten wypad był niczym długa i romantyczna randka (w większym, lub mniejszym stopniu zabazgrana przez dzieci). To dlatego właśnie nazwałem Kraków Paryżem Polski. I chociaż na co dzień życie w centrum tego miasta musi być bardzo uciążliwe (o co zresztą pytaliśmy wiele osób, z którymi rozmawialiśmy), to dla nas – przyjezdnych było pięknym oderwaniem od rutyny dnia codziennego, które serwuje nam Warszawa. Już teraz z niecierpliwością przebieramy nogami, czekając na moment, w którym będziemy mogli sobie pozwolić na wizytę w Krakowie bez dzieci. Bo pomimo, że kochamy je najmocniej na świecie,to zwiedzając z nimi Kraków, robiliśmy to z perspektywy rodzica. A to, pomimo swoich wielu uroków, ogranicza. I nie piszę tu o nocnym odpinaniu wrotek, bo te mieliśmy okazję odpinać nie raz, zanim Helut & Hanut pojawiły się w naszym życiu. Bardziej chodzi o pewną kontemplację miejsc, które odwiedzaliśmy. Brakowało nam wspólnych chwil przy kawie, podczas których nikt nie musiałby nerwowo rozglądać się za młodszą i odpowiadać na niekończący się strumień pytań starszej pociechy.

A dla tych, którzy jeszcze nie widzieli (oraz tych, którzy nie wiedzą, że jesteśmy również na YouTube), poniżej wklejamy relację z naszego pobytu w Krakowie w formie vloga.

PS: jeśli spodobał wam się klimat mieszkania, w którym się zatrzymaliśmy, to możecie je sobie wynająć, kontaktując się z przesympatycznym panem Hubertem pod numerem telefonu: +48 509 870 557, lub mailowo.

GALERIA


 

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Leave a Reply

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz
Nie ma więcej wpisów

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Newsletter - srusletter. Spadówa mi z tym!