willa tyrolczyk

Willa Tyrolczyk – Romantyczne Miejsce w Karpaczu

Gdy pierwszy raz zobaczyłam zdjęcie Willi Tyrolczyk – a było to w ubiegłoroczną zimę – od razu poczułam, że chciałabym to miejsce kiedyś odwiedzić. Oczami wyobraźni już piłam kawę na tym przepięknym tarasie. Od tamtego dnia zaczęło się szukanie odpowiedniego terminu w naszym wyjazdowym kalendarzu. Na spełnienie się mojej wizji trzeba było trochę poczekać – nasz wyjazd zaplanowaliśmy na wrzesień. Będzie takie piękne Babie Lato – tak sobie wyobrażaliśmy… Ale zacznijmy od początku…

Dla dziecka informacja o wyjeździe w góry jest niczym objawienie. Jest podjarka, może delikatny problem z zaśnięciem i już. Dla rodzica samo przygotowanie do wyjazdu to droga przez piekło. Do ogarnięcia dwójka dzieci, pies, kot i pierdyliard rzeczy, które mogą (ale nie muszą) być niezdbędne. Dopóki jest środek lata, dopóty wszystko jest w miarę proste: letnie ciuchy + coś na deszczową pogodę. Sytuacja się zmienia, gdy jedzie się we wrześniu a prognozy pogody zachowują się, jak kobieta podczas okresu, czyli krótko mówiąc – niestabilnie. Gdy w końcu udało nam się upakować cały nasz bagaż do samochodu, pozostało nam tylko mieć nadzieję, że przejechanie prawie 500 kilometrów pójdzie jak po maśle. Niestety, masła nie wystarczyło na długo a my dojeżdżając na miejsce czuliśmy się, jakby przejechał nas walec. Ale to wszystko nie miało już żadnego znaczenia, ponieważ przywitała nas…

WILLA TYROLCZYK

A w niej przesympatyczna właścicielka – Pani Dominika. Przywitała nas nie tylko uśmiechem i dobrym słowem, ale też własnoręcznie zrobionym deserem. Mimo, że na miejsce dojechaliśmy spóźnieni a ona się spieszyła, to i tak znalazła chwilę czasu, by opowiedzieć nam historię domu, polecić miejsca warte odwiedzenia, czy knajpy, w których dobrze zjemy. No po prostu złota kobieta. Po takim przywitaniu wszystkie troski związane z trudami podróży odeszły w zapomnienie a my oddaliśmy się zwiedzaniu willi. A jest co zwiedzać, bo dom zajmuję powierzchnię 100m2.

Do dyspozycji gości jest duży salon z jadalnią i cudownym widokiem na otaczającą ją zieleń, w pełni wyposażona kuchnia, dwie łazienki oraz dwie sypialnie. W domu może przenocować do 8 osób, chociaż przy takim obłożeniu może być trochę ciasno. Ciasno wcale nie znaczy źle, bo wiadomo jak jest – jedni lubią gdy jest cisza i spokój a inni, gdy dom “żyje”.

Willa Tyrolczyk to stylowy, przedwojenny dom położony na 1100 arowej działce na naturalnym wzniesieniu, wśród starego drzewostanu modrzewi i stuletnich rododendronów. Na terenie dużego ogrodu znajdują się dwa niezależne tarasy dla gości, dedykowane miejsce na ognisko, hamak oraz dużo pięknej zieleni, na co zwracamy ogromną uwagę przy wyborze miejsca na wyjazd. Nie mogę nie wspomnieć o całej masie schodów do pokonania (no ale jesteśmy w górach, więc nie wiem, czego się spodziewałam), więc jeśli macie problemy z chodzeniem, jeździcie na wózku lub boicie się o dzieci, to może być przydatna informacja.

Do dyspozycji gości jest również internet bezprzewodowy (LTE), bogata kolekcja filmów na DVD, w tym również bajek dla dzieci. A skoro już jesteśmy przy dzieciach – te na pewno nię będą się w Willi Tyrolczyk nudzić, ponieważ do ich dyspozycji jest cała biblioteczka książek a dodatkowo cały kufer z grami planszowymi, klockami LEGO oraz zabawkami.  

Dom nadaje się na każdą porę roku, w chłodne jesienno- zimowe wieczory dogrzeje nas ciepło wydobywające się z kominka, a kiedy jest lato możemy się tu chłodzić w cieniu okazałych drzew.

Podczas naszego pobytu nie sprawdziły się wizje Babiego Lata – pogoda była naprawdę straszna. Codziennie lał deszcz, dodatkowo wiał przeraźliwy wiatr, co niestety nie zachęcało do pieszych wycieczek, ale… My nie poddaliśmy się tak łatwo. Zawsze staramy się znaleźć wyjście z każdej sytuacji. W tym przypadku trudne to nie było, ponieważ dom jest tak cudownie położony, że po dosłownie chwili (oczywiście w aucie), byliśmy już na basenach. Bo lokalizacja to kolejny plus tego miejsca. I tak, dla przykładu:

50 m – najbliższy sklep

50 m – wspinaczka Krucze Skały

150 m – kompleks RELAX (oświetlony i naśnieżany stok)

150 m – placyk zabaw dla dzieci, boisko 

350 m – kompleks krytych basenów Sandra Spa

400 m – centrum, a tu knajpka na knajpce 

500 m – korty tenisowe

1 km – jazda konna

ATRAKCJE

Tak naprawdę miejsc wartych odwiedzenia jest zdecydowanie więcej, w zależności od pory roku i tego, czy pogoda będzie łaskawa. Dla nas łaskawa nie była, więc nie udało nam się wjechać na Śnieżkę, a na tym zależało nam najbardziej. Jednak to po prostu oznacza jedno – kiedyś musimy odwiedzić Willę Tyrolczyk ponownie!

Warto wspomnieć o miejscach, które udało nam się odwiedzić, bo były naprawdę urokliwe.

Kościół Górski Naszego Zbawiciela (powszechnie znany jako Kościół Wang lub Świątynia Wang). Bardzo ładny kościół z sosnowych desek. Ogromne wrażenie zrobiło na mnie to, że został zrobiony bez użycia ani jednego gwoździa!

Dom Zdrojowy Świerardów. Kiedy na instagramie zobaczyłam na jakimś zdjęciu tą modrzewiową halę spacerową, od razu poczułam, że chciałabym tam być. Jest piękna, z roślinną polichromią, witrażami i herbem rodziny von Schaffgotsch umieszczonym nad sceną. Niestety, nie było nam dane pobyć tam dłużej. Pomimo tego, że nie były to Święta Bożego Narodzenia to nasze zmęczone dziewczyny odstawiały tam niezłe szopki.

Byliśmy także w Hucie Szkła Kryształowego Julia w Piechowicach. Niestety nasze dzieci są za małe, by wziąć udział w warsztatach, które tam się odbywają, ale to doskonała opcja dla starszaków. My za to mogliśmy zwiedzić czynny obszar produkcyjny huty, zobaczyć jak to wszystko wygląda od środka. Historia huty, techniki wyrabiania kryształów, ludzie którzy za tym stoją – wszystko zrobiło na mnie ogromne wrażenie.

W związku z tym, że pogoda za oknem nie sprzyjała wycieczkom pieszym, kilka razy byliśmy na basenie. Korzystaliśmy z tego nieopodal nas, czyli kompleksu Sandra Spa, ale też odwiedziliśmy Termy Cieplickie w Jeleniej Górze. Nie muszę chyba dodawać, że dziewczyny szalały zachwycone. Wejście na 2h było strzałem w dziesiątkę – po raz pierwszy od dawna wracaliśmy do domu w ciszy i spokoju!

Tak naprawdę atrakcji w okolicy Willi Tyrolczyk jest całe mnóstwo, dlatego uważam, że to idealne miejsce dla każdego. Dla tych, którzy mają ochotę na odpoczynek w ciszy i spokoju – miejsc do pieszych wycieczek nie brakuje. Ci, którzy szukają rozrywki, też nie wyjadą rozczarowani.  A dom? Nas nadal zachwyca i z rozrzewnieniem oglądamy zdjęcia, które dziś pokazujemy również i wam. Ale wiadomo, jak jest – wszystko, co dobre szybko się kończy.  Także Willo Tyrolczyk – nie mówię żegnaj, lecz do zobaczenia!

GALERIA

 

O autorze
Kasia Harmony
Rozkmina, miłośniczka kawy i chałki z masłem, tańcząca gdzie się da, dusza towarzystwa, szperaczka, wyszukiwaczka, mistrzyni urządzania wnętrz.
avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Alexandra&Adrian

Witam Trafiłam do was tak naprawdę przez dzisiejszego Live obserwuje was już od dłuższego czasu,ale nigdy nie wnikałam głebiej w waszego bloga np.Przeczytałam przed chwilą wasz post o Willi i jestem z moim mężem zachwyconaUwielbiamy Karpacz i przyjeżdżamy tu co roku latemMam to szczęście być tu co rok,ponieważ moja przyjaciółka tu się przeprowadziła z Holandii do swojej miłości życia(my również mieszkamy w Holandii).My akurat wybraliśmy ,,Dom Górski”,bardzo serdecznie go polecamy , klimatyczne miejsce Pan Tomasz to super facet,który również powita gorąco Bardzo zaciekawił mnie fakt z waszego live o ochrzczeniu dziewczynek,to ja napisałam ,ze nasz 4,5 letni synek Igorek nie… Czytaj więcej »

Martin Harmony

Hej! Miło Cię widzieć na naszym pokładzie i fajnie, że byłaś z nami wczoraj obecna na InstaLive – high five!

Co do chrzczenia dzieci – wydaje mi się, że najważniejsze w tym wszystkim jest być w zgodzie z samym sobą. Niestety – mój tata też ma z tym dużo problem, chociaż nigdy nie powiedział mi o tym wprost, to wiem, że ma o to dużo żalu do mnie, bo to przecież tradycja rodzinna.

Wszystkiego dobrego i do przeczytania!