JAK ROZMAWIAĆ Z DZIECKIEM O RASIZMIE?

Jakiś czas temu wpadła w nasze ręce książka dla dzieci z cyklu Basia i Przyjaciele – Titi, która porusza temat rasizmu. Książka wywołała w nas bardzo negatywne emocje a my podzieliliśmy się nimi z wami na naszym Facebook’u. Wpis wywołał lawinę komentarzy, z których wyłoniły się dwa obozy – jeden, który utożsamiał się z naszym zdaniem, oraz drugi, który próbował nas przekonać, że we wspomnianej książce nie ma nic złego.

Dlaczego uważamy, że proponowany sposób rozmowy z dzieckiem o rasiźmie w tej książce jest zły?

Według nas mówienie o rasiźmie językiem rasizmu jest złe. Powielanie i utrwalanie mowy nienawiści, nawet w przykładach jest złe, bo dotyczą młodych osób, które nie do końca mogą zrozumieć sens i ciężar obraźliwych słów. Idąc tym tropem należałoby bardzo dosadnie, z podawaniem konkretnych, życiowych przykładów rozmawiać z dziećmi o gwałcie, przemocy w rodzinie, alkoholiźmie czy innych patologicznych sytuacjach, z którymi nasze dzieci mogą mieć styczność i to z dużą większą dozą prawdopodobieństwa, niż z rasizmem. A tymczasem nie spotkałem się z żadną tego typu pozycją na rynku wydawniczym.

Dzieci mają tendencję, do bawienia się słowami, które wydają im się zabawne. Przytoczone w książce słownictwo typu “czarnuch” czy “brudas”, które ma pokazywać dziecku prawdziwy język ulicy w przypadku rasizmu i je edukować, może mieć zupełnie inny efekt. Dla niektórych dzieci może to być zabawa. Będą powtarzać nowo poznane słowa i utrwalać je zarówno u siebie, jak i swoich rówieśników.

W komentarzach dosyć często pojawiał się wątek, iż jest to książka dla dzieci starszych, którą należy czytać razem z dziećmi. Z tym, że takiej informacji nie ma tam nigdzie zamieszczonej. A co z tymi dziećmi, które potrafią już same czytać i dostały tą książkę na przykład w prezencie?

W związku z tym, że wasze podzielone zdania w komentarzach wzbudziły naszą ciekawość, postanowiliśmy zasięgnąć języka u osób bardziej kompetentnych od nas w temacie rasizmu. Wysłaliśmy zapytanie do kilku fundacji zajmujących się problemem rasizmu w Polsce. Dostaliśmy odpowiedź od dwóch z nich.

 

Agnieszka Mikulska, Fundacja Prawa Człowieka:

Przeczytałam kontrowersyjną książeczkę, porozmawiałyśmy trochę na ten temat z koleżankami w zespole i nasza opinia jest taka, że „Basia” może być wykorzystywana do rozmowy z dzieckiem w szczególnych sytuacjach – kiedy dziecko usłyszy rasistowskie wypowiedzi lub nawet samo ich użyje (powtarzając za kimś innym).

Punkt ciężkości w Basi leży w emocjach chłopca, więc dzięki książeczce dziecko może zrozumieć, jak czuje się osoba obrażana ze względu na kolor skóry.

Nie polecałabym jednak „Basi” do czytania samemu, zwłaszcza na pierwszy ogień. Myślę, że na początek trzeba dzieciom uświadomić, że kolor skóry nie ma nic wspólnego z tym, jakim ktoś jest człowiekiem Trzeba po prostu dzieciakom wytłumaczyć, dlaczego skóra ludzka ma różny kolor, nawet pokazać na przykładzie opalania. Można pokazać zdjęcia aktorów, muzyków, sportowców jako dowód tego, że choć ludzie inaczej wyglądają, to mają podobne zdolności czy talenty. Niektórzy dla uzmysłowienia nieważności zewnętrznych różnić pokazują dziecku jaja w różnych skorupkach – białej i ciemniejszej – po rozbicie okazje się, że w środku są takie same. Lekcja dla dziecka ma być taka, że wszyscy jesteśmy tacy sami, choć mamy inne „skorupki”.

Z mojej domowej praktyki wiem, że nawet wychowanie w duchu tolerancji nie uchroni przed tym, że dziecko kiedyś przyjdzie z przedszkola i rzuci rasistowskim tekstem. Wtedy można zatem poczytać wspólnie Basię albo pogadać o melatoninie.

Stanisław Czerczak, współpracownik Stowarzyszenia „NIGDY WIĘCEJ”:

Moja ocena tej książki jest jednoznacznie negatywna. Zarówno jako osoby współpracującej ze Stowarzyszeniem „NIGDY WIĘCEJ” zajmującym się problematyką rasizmu oraz jako taty pięcioletniego syna i kilkunastomiesięcznej córeczki.

Książka „Basia i przyjaciele, Titi” autorstwa pani Zofii Staneckiej graficznie zaprojektowana jest dla dzieci do sześciu, no może maksymalnie do ośmiu lat. Stwierdzam to jako praktyk. Ojciec czytający na codzień. A dzieci w tym wieku rozumieją serwowane im lektury w sposób dosłowny. Ta dosłowność w tej książce jest wyjątkowo brutalna. Pozwolę sobie zacytować: „brudasy, uchodźcy, muslimy”. Przy pomocy takich sformułowań autorka próbuje wytłumaczyć dzieciom czym jest rasizm.

Osobiście jako osoba, która z ramienia Stowarzyszenia „NIGDY WIĘCEJ” spotyka się z młodzieżą i tłumaczy w szkołach dlaczego rasizm jest złem, pozwalam sobie na używanie takich sformułowań tylko wobec młodzieży powyżej określonego wieku. Myślę tu o uczniach w szkołach średnich bądź wyższych. A w takich nikt nie czyta książek, których layout jest przeznaczony dla przedszkolaków. Czyli taki właśnie, jak w omawianej lekturze. Trudno mi ocenić intencje autorki, ale wierzę, że były one dobre. Innymi słowy miały służyć wytłumaczeniu oczywistej prawdy, że rasizm i nietolerancja są złem.

Jako Stowarzyszenie „NIGDY WIĘCEJ”, w prowadzonej przez nas ”Brunatnej Księdze”, monitoringu zdarzeń na tle nienawiści, odnotowujemy przypadki przemocy na tle rasistowskim. W związku z tym wiem, że sytuacje podobne do opisanej w książce się zdarzają. Jedak opisywanie jej w książce dla maluchów jest nadużyciem. Choćby dlatego, że autorka kreśli tam reakcję ojca, który reaguje na rasizm w sposób niekoniecznie właściwy. Ja bym zadzwonił na policję, a nie zaciskał pięści jak to zostało opisane w książce.

Jako ojciec małych dzieci napiszę, że poszanowania odmienności i innych kultur uczę syna na pozytywnych wartościach. Ot, choćby zabierając go na organizowane przez Stowarzyszenie „NIGDY WIECEJ” jedyne w Polsce Antyrasistowskie Mistrzostwa Polski w Piłce Nożnej na Przystanku Woodstock, gdzie piękno sportu spotyka się z pięknem szacunku dla drugiego człowieka bez względu na kolor skóry, orientację seksualną czy wyznawaną religię.

Myślę, że na pokazanie tej złej strony świata, której emanacją jest rasizm przyjdzie czas gdy będzie dużo starszym chłopcem.

A wracając do nas… Mam pytanie do wszystkich, którzy uważają, że ta książka to super pomysł na rozmawianie z dziećmi o rasizmie: kupilibyście książkę, w której bohaterowie Basi natrafiają na placu zabaw na pedofila, który robi sobie dobrze na widok dzieci? Albo, co gorsza, wchodzi z nimi w interakcje? Mam bujną wyobraźnię – można by było użyć wielu życiowych zwrotów przy okazji omawiania problemu. Czekam na waszą opinię w komentarzach.

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

HARMOZIOMKI & POZIOMKI!

Jest nas wszędzie pełno. Jesteśmy tutaj, na Instagramie, Facebook'u i YouTube. Czasem robimy transmisje Live. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas, zapisz się do naszego newslettera. Raz w tygodniu dostaniesz od nas najciekawsze informacje ze wszystkich naszych kanałów.

Żółwik, beczka i piąteczka! Zapisałeś się do naszego wypasionego newslettera. Do przeczytania niebawem!

Albo nasze dzieci znów bawiły się naszym serwerem albo Tobie się coś pomyliło :( Spróbuj jeszcze raz!

Newsletter - srusletter. Spadówa mi z tym!